Kwiaty doniczkowe

Niewiele o wyglądzie, a dużo o potrzebach roślin

Płomień Afryki

Posted by zojalitwin w dniu 15.08. 2011

©

©Delonix regia

Opis

Rodzina: Caesalpiniaceae – brezylkowate

Przeszukałam źródła, ale nie znalazłam odpowiedzi na pytanie skąd się wzięła dziwaczna nazwa krajowa „Wianowłostka królewska”. W związku z tym pozostałam przy dość powszechnej nazwie zwyczajowej.

Przepraszam, ale ja nie będę opisywać urody tego drzewa bo tych opisów w necie jest pod dostatkiem.

Drzewo to ma bardzo płytki lecz szeroki system korzeniowy. Pień dość krótki o jasno brązowej i prawie gładkiej korze. Pędy mają naturalną tendencję do horyzontalnego wzrostu dlatego w naturze jest to dość niskie drzewo o bardzo szerokiej koronie.

Dorosłe liście są podwójnie pierzastozłożone. Co niektórym przypomina paproć, a innym mimozę tym bardziej, że z wieczorem listki tzw. drugiego rzędu składają się podobnie jak u mimozy. W naturze liście są bardzo duże, 50 cm to minimum.

Na szczytach pędów w luźnych wierzchotkach pojawiają się specyficznie wyglądające kwiaty. Cztery łopatkowate płatki są rozpostarte poziomo, natomiast piąty ustawiony jest pionowo i ma nieco inny kształt jak również wybarwienie. Ponieważ w strefach tropikalnych o wyraźnie zaznaczonej porze suchej i mokrej roślina kwitnie w sposób masowy wraz z nadejściem pierwszych opadów na prawie bezlistnych pędach więc widok jest zapierający dech w piersiach. W strefach subtropikalnych gdzie te strefy nie są tak wyraźne gubi liście tylko częściowo więc kwitnie razem z liśćmi. By pojawiły się ogromne strąki (do 75 cm długości i prawie 8 cm szerokości potrzeba zapylenia krzyżowego. 

Same nasiona są stosunkowo nieduże bo do 2 cm długości i ułożone w strąku poprzecznie do jego długości. Można je przechowywać dość długo bo przechowywane w temperaturze pokojowej lecz szczelnie zamknięte zachowały pełną zdolność kiełkowania nawet w 5 roku. Nasiona 9-cio letnie wykiełkowały w 47 %.

Roślina ma naturalną odmianę o kwiatach całkowicie żółto-pomarańczowych, która została nazwana Delonix regia  var. Flavida”.

W tym miejscu muszę nieco rozczarować posiadaczy roślin w doniczkach z naszego kraju. Roślina ta by zakwitła musi mieć odpowiednią ilość światła. W naszej strefie geograficznej jest światła tak mało, że prawdopodobieństwo zakwitnięcia jest bliskie zeru i to pod warunkiem uprawy w pełnym słońcu i to przez cały sezon. Nie ma takiej opcji by zakwitła roślina uprawiana w mieszkaniu. Wprawdzie brak jest jeszcze doświadczenia w uprawie innej niż gruntowa. Lecz kilkudziesięcioletnia uprawa tej rośliny w szklarniach Królewskich Ogrodów w Kew (nie zakwitła przez ten czas) dowodzi słuszności tezy jaką wielu naukowców już postawiło, że roślina ta posadzona powyżej 30-tego równoleżnika nie kwitnie choć będzie rosła. Dla wyjaśnienia 30-ty równoleżnik to nieco powyżej Florydy w USA, Aleksandrii w Afryce i New Delhi w Indiach. Nasz kraj leży między 49 a prawie 55-tym równoleżnikiem. To powinno dać obraz jak daleko jesteśmy poza strefą kwitnienia tej rośliny.

Występowanie

Ojczyzną tej rośliny są lasy Madagaskaru.

Wysokość

W naturze około 10 metrów, a w doniczce zależy od naszych możliwości i chęci posługiwania się sekatorem.

Termin kwitnienia

Gdyby komuś się udało mogłaby zakwitnąć w okresie największej operacji słonecznej czyli przełom czerwca i lipca.

Kolor kwiatu

Gatunek cztery płatki ma od pomarańczowo-czerwonego po szkarłatne. Piąty płatek ma smugowate wzory jasnożółte z niewielkim udziałem czerwonego.

Stanowisko

W czasie sezonu wegetacyjnego roślina powinna być wystawiona na pełne słońce przez okrągły dzień. Zatem mając ogród trzeba znaleźć takie miejsce by nic na nią nie rzucało cienia. Na tarasach czy balkonach sprawa jest już znacznie trudniejsza, więc jedynie rozsądną wystawą jest wystawa południowa. Na zimę natomiast przenosimy do pomieszczenia zabezpieczonego przed mrozem.

Wymagania i pielęgnacja

Pielęgnacja w okresie wegetacyjnym to przede wszystkim podlewanie i ewentualne zasilanie.

Wiemy, że w naszej strefie jest mało światła zatem jeśli dołączy się do tego przesuszenie podłoża roślina uzna że nadeszła pora sucha i zrzuci jeśli nie wszystkie to większość liści. Ponieważ kwitnie i wegetuje w porze deszczowej, dlatego należy zapewnić jej dostateczną ilość wody, lecz pamiętajmy by podłoże było takie które odprowadzi każdy nadmiar, bo inaczej stracimy roślinę. Przy czym pisząc dostateczną ilość wody nie oznacza, by podłoże było ciągle całe wilgotne. Musi te kilka cm wierzchniej warstwy przeschnąć by podlać ponownie. Podlewanie prowadzimy tak by przez chwilę podłoże było dobrze wilgotne. Doniczka ustawiona na wspornikach(nie na podstawce) pozwoli wypłynąć nadmiarowi wody. Inną zasadą jest podlewanie wodą letnią szczególnie jeśli przyjdzie nam podlewać po południu.

W ciągu całego sezonu wegetacyjnego warto dać roślinie coś do zjedzenia. Najlepszym rozwiązaniem w pierwszych latach uprawy jest dodanie do podłoża nawozu o przedłużonym działaniu. Wówczas przez około 4 miesiące nie nawozimy natomiast potem można nawozić nawozami o podwyższonym udziale potasu(nawóz do jakichkolwiek roślin kwitnących) by przygotować roślinę do zimowania. Jeśli uda nam się utrzymać roślinę przez kilka lat to przechodzimy na system nawożenia promującego kwitnienie. Czyli do podłoża nawóz pełnoskładnikowy, a po około miesiącu już do końca sezonu nawóz do roślin kwitnących.

Nie ma na razie pewności jak przechowywać roślinę przez zimę. Bo jeśli mamy temperaturę około 8-10 0C to roślina zgubi wszystkie liście. Rozsądek podpowiada, że powinno dla niej być obojętne czy pomieszczenie jest ciemne czy widne byle nie pozwalało na najmniejszą nawet wegetację czyli odpowiednio chłodne. Z uwagi na fakt, że dotychczasowe doświadczenia mają tylko wielkie ogrody, które uprawiały roślinę wyłącznie w szklarniach brak zatem doświadczeń na skalę amatorską. Natomiast jeśli pod wpływem temperatury roślina nie zrzuci wszystkich liści pomieszczenie do zimowania musi być widne. Także nasze postępowanie z podlewaniem w tym okresie musi być zróżnicowane. W naturze w okresie suchym rośliny nie dostają ani kropli wody i korzenie mają jej tyle ile wynika z podsiąkania czyli niewiele. Zatem przy zgubieniu wszystkich liści my też podłoże musimy utrzymywać prawie suche. Słowo ‚prawie’ jest tu jednak bardzo trudne do zdefiniowania. Wkładamy palec do doniczki tak głęboko jak się da i powinniśmy wyczuć nisko minimalną wilgotność. Przy czym przypominam bardzo łatwo pomylić ziemię zimną z wilgotną. Natomiast przy częściowym ulistnieniu rośliny tej wilgoci musi być więcej jednak zdecydowanie mniej niż w sezonie.

Zakładam, że udało się przezimować roślinę i teraz pod koniec marca trzeba jej dać nowe podłoże. Nowa doniczka powinna być większa maksimum o 4 cm średnicy, lepiej jednak dać tylko o numer większą. Podłoże powinno być takie jak w naturze czyli przepuszczalne lecz zasobne i praktycznie beztorfowe. W tropikach nie ma torfu. Zatem dla naszej rośliny musimy postarać się samodzielnie przygotować podłoże. W sklepie zoologicznym kupujemy drobnoziarnisty grys akwarystyczny. Woreczek wystarczy na wyrost i spuchliznę. Z wycieczki na pobliskie działki przynosimy od działkowicza woreczek dobrego kompostu (posiadacze gospodarstw mają do dyspozycji ziemię gnojową). Kto ma możliwość przyniesienia sobie gliniastej ziemi z pobliskich pól to w porządku jeśli nie to jedynym rozwiązaniem będzie kupno dobrej ziemi do kwiatów. Wszystkie te wymienione składniki sypiemy na kawałek foli w identycznych ilościach. Jeśli miarką będzie litrowy garnek to przelicznikiem może być 1 dcm sześcienny. Ten przelicznik może się nam przydać przy obliczaniu dawki nawozu o przedłużonym działaniu. Po jego dodaniu wszystko razem dokładnie mieszamy. Na dno doniczki konieczny drenaż nawet z kilku większych kamyków na to warstwa przygotowanego podłoża i reszta już wiadomo. Pamiętajmy, że jeśli damy tylko ziemię do kwiatów to wysoki udział torfu w tej ziemi będzie utrudniał nam utrzymanie właściwej wilgotności szczególnie w wysokich doniczkach. W takich różnica między wierzchnią warstwą prawie suchą, a spodnią dość mokrą wcześniej czy później sprowadzi problemy ze zgnilizną korzeni.

Po przesadzeniu należy się zastanowić czy nie przyciąć rośliny. W poradniku ogrodnika napisałam jak wyprowadzić formę pienną. Tutaj będzie o tyle łatwiej, że roślina w naturze jest drzewem i ma samoistne skłonności do tworzenia pnia. Niemniej takie akcesoria jak podpórki by ten pień był prosty i łatwiej utrzymywał dość duże liście to nie muszę tłumaczyć. Natomiast wysokość rośliny będziemy regulować w zależności od naszych możliwości.

Rozmnażanie

Sposoby rozmnażania są dwa. Sporadycznie stosowany przez sadzonki półzdrewniałe oraz powszechnie stosowany – przez wysiew nasion. W tym drugim wypadku najwcześniej możemy prosić Boga o kwiaty kiedy roślina będzie miała 4-5 lat. Przy czym poszczególne egzemplarze potrafią kaprysić i zakwitnąć dopiero po 12 latach.

Otrzymane nasiona w naturze kiełkują długo jeśli proces odbywa się naturalnie. Wszystkie czynniki uszkadzające okrywę nasienną, (pożary, długotrwałe moczenie) pozwalają przyspieszyć proces kiełkowania. Zatem by nam wykiełkowały nacinamy twardą okrywę żyletką, scyzorykiem itp. Następnie moczymy w letniej wodzie przez co najmniej dobę, a lepiej przez dwie. Osobiście nie próbowałam, ale wiem, że co poniektórzy krótko gotują nasiona. Wszystkie te zabiegi i wiele innych nazywane są skaryfikacją. Nasiona skaryfikowane wysiewa się najlepiej do mieszaniny perlitu z torfem w proporcjach 2:1 i wstawia do podgrzewanej mnożarki. Kiełkowanie po maksimum 10 dniach. Normalnie kiełkują bardziej nierówno i do półtora miesiąca. Przy czym najlepiej od razu wysiewać do pojedynczych doniczek o średnicy 6 cm. Bambusowy pręt dajemy od razu po pojawieniu się siewek.

Rośliny rozmnażane przez sadzonki ukorzeniają się w miarę dobrze w podgrzewanych mnożarkach. Sadzonki wykazują się jednak dużą zmiennością, a zakwitną przeciętnie po 10 latach.

Choroby i szkodniki

W naszych warunkach jedynym poważnym problemem może być gnicie korzeni jeśli podłoże w dolnych partiach doniczki będzie wilgotne, a my na podstawie suchości górnej części podłoża wznawiamy podlewanie.

Uwagi

Łacińska nazwa rodzaju „Delonix”, pochodzi od greckiego Delos – widoczne i onyksu – pazur, szczypce. Nazwa jest aluzją do kwiatów, których kształt płatków wyraźnie skojarzył się odkrywcom ze szczypcami czy pazurami. Natomiast nazwa gatunkowa regia od łacińskiego słowa   „regis” – królewski, wspaniały. 

Jako ciekawostkę – na Karaibach popularną nazwą jest „kobiecy język” ze względu na hałas jaki czynią suchawe strąki pełne nasion, gdy wieje wiatr.

Z suszonych nasion oprócz ozdób wytwarza się spoiwo używane w produkcji tabletek, takie jak paracetamol.

Przypisy


Wykorzystano zdjęcia z następujących stron:

Liść, nasiona, - http://davesgarden.com/guides/pf/go/2755/

Strąk - http://www.flowershopnetwork.com/blog/seed-pod-st-croix/

Forma Flavida -http://benthamshouse.blogspot.com/2009_06_01_archive.html

Delonix regia – http://www.tropicsphere.com/ main/forums/viewtopic.ph..

About these ads

Odpowiedzi: 17 to “Płomień Afryki”

  1. zojalitwin said

    Ponieważ doświadczeń w amatorskiej uprawie jest naprawdę niewiele, a każdy chciałby mieć to co na obrazkach, proszę każdego kto ma swoje prywatne doświadczenia by przechodził obojętnie wobec potrzeb innych, mniej doświadczonych.

  2. Fistaszek said

    Witam, właśnie posiałam do donicy nasiona tej rośliny. Wcześniej przez ok 2 doby moczyłam w naczyniu po wcześniejszym zabiegu skaryfikacji. Okrywa nasion okazała się niezwykle twarda i oporna na zabiegi nacinania nożykiem, dlatego posłużyłam się szlifierką z drobnym kamieniem. Delikatne nacięcie pozwoliło aby z wnętrza nasiona wyłonił się zaczątek kiełka. Donica (duża o średnicy ok 23 cm) pomieściła 8 nasion. Wilgotne podłoże z mieszanki torfu z terra cottem mam zamiar po wykiełkowaniu zastąpić mieszanką gliny, torfu, piasku i perlitu. Donicę okryłam przeźroczystą folią spożywczą z maleńkimi otworami aby możliwa była wymiana powietrza. Zobaczymy co z tego wyrośnie… :)

  3. Anonim said

    w tym roku zasadzilam nasionka, wcześniej moczyłam przez kilka dni, wykiełkowało jedno. Teraz odkryłam jak nazywa się to drzewo z którego miałam nasiona i będę dalej uprawiać korzystając ze wskazówek bo dotąd postępowałam intuicyjnie

  4. margaretka3 said

    W lutym posadziłam nasionko, moczyłam dzień, wykiełkowało w kilka dni. Rośnie niesamowicie szybko. I rzeczywiście ma bardzo rozłożysta koronę, drzewko jest szersze niż wyższe. Zaczynam się już nim zachwycać. Liście ma już ok. 35-40 cm. Martwiłam się, że czasami na dolnych liściach żółkły i opadały pojedyncze płatki liści, zaczęłam mocniej podlewać i przestał zrzucać. W tym teście znalazłam potwierdzenie, że miał za sucho. Hoduję je na poddaszu w pokoju od południowego zachodu, tam ma bardzo wysoką temperaturę, widać, że te warunki mu bardzo odpowiadają.
    Pozdrawiam!

  5. bialy_ibis said

    Od ponad roku jestem posiadaczką Płomienia Afryki wychodowanego z nasionka (listopad 2011). Przez całe lato roślina stała na balkonie południowym i nie było z nią problemów. Na okres jesieni/zimy została wniesiona do domu. I tam… zaczeła wydzielać nieprzyjemny zapach. Początkowo bardzo kwaśny, a potem coś w stylu geranium. Zaczęła się też lepić i puszczać soki. Odkryłam plagę misecznika (suche powietrze z powodu ogrzewania). Roślinę dwa razy podlałam środkiem na owady (około tygodniowy odstęp czasu między zabiegami). Po pierwszym podlaniu zapach stał się mniej intensywny. Jednak po czasie powrócił i jest nadal!!! Roślina jest już na tyle duża, że jej wydzieliny są tak intensywne, że nie można przejść obok nich obojętnie więc stoi teraz na małym, trochę ogrzewanym korytarzu przy północnym oknie. I jak dalej będzie wydzielać te swoje „wonie” to wyląduje na nieogrzewanych schodach, a potem na śmietniku. Mam więc pytanie czy zapach ten jest spowodowany plagą misecznika czy przyczyna leży gdzie indziej i co można z tym zrobić? Z góry dziękuję za pomoc :-)

    • zojalitwin said

      Musi coś być nie tak. Proszę sprawdzić czy nie gnije w doniczce. Misecznika można usunąć ciepłą wodą do której dodano około 100 gram denaturatu i trochę płynu do naczyń.

  6. agniecha said

    posiałam kilka nasion w zeszłym sezonie, wzeszła jedna siewka ale niestety padła. Mam ogród, ziemię ze starych doniczek wysypuję na grządki. Tej wiosny w dwóch miejscach pojawiły się dwie roślinki Płomienia Afryki, zdrowe i silne. Poczytałam na nowo instrukcję obsługi i okazuje się, że mogę im zapewnić słońce latem w ogrodzie, jasny chłód zimą.
    Postaram się je utrzymać przy życiu, dam znać jak się miewają

  7. enka said

    Szanowna Pani
    Dziękuję za bardzo bogaty i szeroki opis rośliny i sugestii co do jej uprawy.
    Jestem chyba jednym z nielicznych osób, które nie mają (jak na razie) problemów z jej prowadzeniem. Oczywiście przeżyłem okres gubienia liści zeszłej zimy, ale teraz wiem, że było to spowodowane małym podlewaniem.
    Po przesadzeniu zeszłego roku w misę a nie doniczkę w ziemię z dodatkiem gliny roślina ładnie się rozkrzewiła ( PO DOŚĆ SILNYM CIĘCIU) a niedawno na roślinie pojawiły się kulki.
    Niestety zamiast kwiatów pojawiły się pierzaste kule i pręciki z pyłkiem zamiast kwiatów.
    Czyżbym miał drzewo męskie?
    Czy wg Pani wiedzy mogę oczekiwać jeszcze kwiatów?
    Pozdrawiam KN

    • zojalitwin said

      Delonix regia jest rośliną posiadającą kwiaty obupłciowe choć nie pojawia się owoce jeśli nie nastąpi zapylenie krzyżowe czyli słupek jednego kwiaty zapyla się pyłkiem z innego kwiatu. U nas trzeba się zabawić samemu. By to było możliwe kwiatów musi być kilka. Tylko wówczas uda się dobrać lepkie znamię słupka z otwartym pylnikiem. Proszę przeanalizować warunki, coś jest nie tak. proszę poczekać do następnego okresu kwitnienia może już będzie normalnie. Nie podejrzewam, ale może się zdarzyć iż to nie jest ta roślina. Niestety już się spotkałam z nierzetelnością sprzedawców.

      • enka said

        Nierzetelność sprzedawców nie wchodzi w grę, gdyż osobiście zerwałem strąki z kwitnącego drzewa w Egipcie. Kwitło pięknie na czerwono.
        Stąd moje ździwienie kulkami zamiast kwiatów.

      • zojalitwin said

        W takim razie może w następnym roku będzie już normalnie.

  8. Sławek said

    Niespodzianka! Roślina dwuletnia, posadzona w kwietniu do gruntu nie przeżyła przymrozków (do ok.-9). Ale tylko dlatego, że do czasu wysadzenia była w ciepłym mieszkaniu i już rosła. Szkolny błąd…

  9. mozdzierz said

    Przed wysiewem zalałem nasiona wrzątkiem, a następnie moczyłem w letniej wodzie przez dobę. Zabieg (tzn. zalewanie wrzątkiem + moczenie) powtarzałem do skutku, tj. do pęknięcia nasion (w tym przypadku udało się po trzecim zalaniu wrzątkiem). Po 5-6 dniach wykiełkowały 2 z 3 nasion, więc metoda wydaje się skuteczna.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 56 other followers

%d bloggers like this: