Kwiaty doniczkowe

Niewiele o wyglądzie, a dużo o potrzebach roślin

Juka gwatemalska

Posted by zojalitwin w dniu 18.11. 2011

©

©Yucca elephantipes  

Opis

Rodzina: Agavaceae – agawowate

Ponieważ pielęgnacja juki jest chyba najmniej skomplikowanym przedsięwzięciem, przy tym rodzaju skoncentruję się na innych elementach niż sugeruje opis w tytule mojego blogu.

Zacznijmy od rozpoznania którą mamy jukę?

Yucca brevifolia – ma krótkie, sztywne, zakończone ostrym cierniem liście. Nie jest to najczęściej sprzedawana roślina z uwagi właśnie na te ostre liście, którymi można bardzo mocno poranić sobie ręce.

Juka gwatemalska (Yucca elephantipes) – o prawie gładkich brzegach liści.

Juka aloesowa (Yucca aloifolia) – cechą tej juki jest fakt, że stare liście choćby nie wiem jak suche same nie odpadną. Koniecznym jest ich ręczne oderwanie od pnia.

Juka wyniosła (Yucca elata) – często zwana mydlaną. O najdłuższych często metra sięgających, wąskich liściach.

Niemniej wszystkie te gatunki szczególnie hodowane jako siewki w domu są naprawdę trudne do rozróżnienia tak na pierwszy rzut oka.

Jakimi roślinami są juki?

Botanicy nazywają je kserofitami. Do kserofitów należą wszystkie gatunki, które rosną w swych naturalnych warunkach na terenach suchych, najczęściej półpustynnych. W większości gatunków podobnie jak u np. wilczomleczy rośliny okresowy nadmiar wody gromadzą w tkankach. Juka wykształciła nieco inny system przystosowawczy do tych specyficznych i bardzo niekorzystnych warunków. Jej liście to zazwyczaj tylko pióropusz na szczytach zdrewniałych pędów czyli ma mało liści, a to przecież zielone części rośliny wyparowują najwięcej wody. Same liście pokrywa gruba warstwa substancji woskowej zwanej kutikulą, która skutecznie chroni przed nadmiernym nagrzewaniem się liści jak i wyparowywaniem wody. Ostatnim przystosowaniem jest siła ssąca korzeni. Ponieważ korzenie pobierają z gleby wodę zgodnie z zasadami osmozy to starszym przypomnę, że osmoza to przenikanie przez półprzepuszczalną błonę ciekłej substancji z roztworu o mniejszym stężeniu do roztworu o większym stężeniu. To jest coś jakby dolewanie wody do przesolonej zupy. Im bardziej przesolona tym więcej trzeba jej dolać. Juki mają tak bardzo stężony sok w komórkach, że z ziemi wyciągną nawet śladowe ilości wody. Może młodszym coś powie, że stężenie osmotyczne w korzeniach juki oblicza się na 90 atmosfer. Przy takiej pompie nawet wspomnienie po kropli wody się nie ostanie.

Oczywiście wszystko to dotyczy roślin rosnących w naturalnym środowisku. Naszym doniczkowcom choć mają te cechy nie muszą ich wykorzystywać, nam jednak warunki w jakich rosną powinny podpowiedzieć jak się z nimi obchodzić.

Ponieważ w sprzedaży najczęstszym gatunkiem jest Yucca elephantipes czyli juka słoniowa stopa może wytłumaczę skąd się ta nazwa wzięła. Otóż dorosły pień rośliny rosnącej w naturalnych warunkach nieco rozszerza się u dołu oraz stosunkowo krótki lecz prosty pień przypomina właśnie słoniową nogę. Inna nazwa tego gatunku to juka gwatemalska – yucca guatemalensis. Ta nazwa wzięła się z zasięgu występowania tego gatunku, który na południu obejmuje prawie całą Gwatemalę, kiedy w Meksyku rośnie tylko w strefach nad samą Zatoką Meksykańską.

Liście tego gatunku mają wyraźny nerw główny i najbardziej delikatny brzeg choć i tak łatwo nim rozciąć skórę. Latem nad każdym takim pióropuszem liści wyrasta prawie metrowy stojący kwiatostan. Kwiatki są duże i w kolorze kości słoniowej. Kto w ogrodzie ma jukę to proszę sobie taki kwiatostan wyobrazić na szczycie np. 6 metrowego drzewa. Ponieważ najczęściej jest wiele pędów więc i tych kwiatostanów jest wiele. To musi być wspaniały widok. Po zapyleniu między innymi przez ćmy(które w kwiatach składają jaja) pojawiają się mięsiste owoce. Ponieważ owoce oprócz nasion wypełnia słodki, lepki miąższ szybko przetrawione nasiona pojawiają się na zewnątrz i tak rozmnażają się te prawie pustynne rośliny.

No cóż my w doniczkach mamy tylko erzac tego na co patrzą Meksykanie na co dzień.

Zatem idąc do sklepu po jukę zwróćmy uwagę na następujące cechy.

  • Pień powinien być twardy na całej długości, bez ran i uszkodzeń, liście zdrowe i bez szkodników.

  • Przy wybieraniu rośliny warto wziąć pod uwagę to, że pień już nie urośnie, wydłużą się jedynie pędy z rozetami liści. Jeśli potrzebna nam duża roślina proszę wybrać taką, która przynajmniej jeden pień ma odpowiednio wysoki.
  • W jakiej doniczce i ziemi jest roślina. Od tego zależy czy od razu idziemy do ogrodniczego po inną doniczkę i odpowiednią ziemię.

  • Zastanówmy się czy w naszym pomieszczeniu mamy naprawdę dużo światła. Bo jeśli mamy wątpliwości wybierzmy podobnie ukształtowaną dracenę.

Występowanie

Wybrzeże Meksyku i Gwatemala choć uprawiana w całej strefie zwrotnikowej.

Wysokość

Wszystko zależy jak wysoki pień kupiliśmy i ile nam urósł zielony pęd z liśćmi.

Termin kwitnienia

W uprawie doniczkowej bez znaczenia bo w mieszkaniach na pewno nie zakwitnie.

Kolor kwiatu

W tonacji kości słoniowej.

Stanowisko

Światło, światło i jeszcze raz światło. Tylko wówczas rosnące pędy liściowe będą miały bardzo krótkie międzywęźla. Im mniej światła tym odległość między liśćmi na pędzie(międzywęźle) będzie się wydłużać. Poza tym tam gdzie jest światło jest i w okresie wegetacyjnym ciepło, a ciepło dodatkowo stymuluje wzrost. Kto ma balkon niech znajdzie tam kawałek wolnego miejsca na swoją jukę. Roślina będzie miała światło, ciepło wilgoć i powietrze. Jak jeszcze od czasu do czasu spryskamy to już nic jej do szczęścia nie potrzeba.

Wymagania i pielęgnacja

Pierwsze co musimy roślinie zapewnić to światło i powietrze. Jeśli kupiliśmy roślinę to nie stawiajmy jej od razu na słoneczny parapet. Zarówno w kwiaciarniach jak i marketach jest ciemno i rośliny mogły się już przystosować. Zatem przez około 10 dni systematycznie po kawałku przestawiajmy je bliżej okna. Nie przypala się nam liście co jak wiemy najciekawiej nie wygląda. Może się okazać, że nie ta czynność jest pierwsza. Jeśli widać korzenie i roślina ma dość mokre torfowe podłoże to pierwszą naszą czynnością jest zakup o numer większej doniczki i najlepiej specjalnej ziemi do palm, juk, dracen, fikusów i innych sukulentów. Jeśli takiej nie możemy dostać i musimy bazować na standardowej ziemi do kwiatów to kupmy woreczek żwiru do akwariów najlepiej marmurowy(biały z natury). Wymieszajmy potrzebną ilość ziemi z większą częścią żwiru. Resztę żwiru wsypmy na dno doniczki jako drenaż. Jeśli doniczka ma tylko jeden otwór wypalmy grubym gwoździem, śrubą itp. rzeczami rozgrzanymi do czerwoności na gazie kilka dalszych. W naturze juki rosną na niezbyt urodzajnych lecz o wysokim odczynie glebach dlatego kwaśny torf to nie najlepsze podłoże. Kto ma w domu może zeskrobać na pył około centymetrowy kawałek zwykłej kredy(może być ta dziecięca kolorowa).Roślinę wyjmujemy ze starej doniczki i bez zbytniego uszkadzania korzeni przesadzamy do nowej. Podlewamy od serca i ewentualnie dosypujemy ziemi jeśli trochę osiadła. Z kolejnym podlewaniem czekamy aż pół doniczki będzie suche. Od tej pory zawsze podlewamy metodą raz a dobrze. Rozluźniona ziemia i drenaż nie pozwoli torfowi znajdującemu się w ziemi zbytnio nasiąknąć i obronimy się w ten sposób od podgniwania korzeni znajdujących się w środku bryły korzeniowej. Podlewamy wodą odstaną czyli o temperaturze pokojowej. Ponieważ roślina lubi podłoże o wysokim pH tutaj kranówka jest jak najbardziej na miejscu. Odstana pozbędzie się chloru też uszkadzającego liście objawiającego się zasychaniem końcówek liści.

Jeśli przesadzania dokonaliśmy wiosną to przez 2-3 miesiące możemy nie dokarmiać. Jeśli chodzi o dokarmianie musimy wiedzieć, że juki nie lubią nawozów o zwiększonej ilości azotu czyli tych do roślin zielonych. Wybierając nawóz popatrzmy na skład podany zwykle na tylnej etykiecie. Pod żadnym pozorem nie może być azotu więcej jak 180 mg/litr. Nawet tą graniczną wartość zaleca się zmniejszać. Najlepszym rozwiązaniem byłby specjalistyczny nawóz do juk, palm lub innych sukulentów. Jeśli i tego nie jesteśmy w stanie dostać posiłkujmy się nawozem do roślin kwitnących. Wraz z wyraźnym zmniejszeniem się ilości światła zaprzestajemy nawożenia. Dzieje się tak już po połowie września.

Ponieważ nasze rośliny pochodzą z krajów będących wąskimi paskami lądu przecinającymi dwa oceany, więc są to kraje o bardzo wilgotnym powietrzu. By choć w części zrekompensować suchość naszego klimatu na lato wystawmy roślinę na zewnątrz, a jeśli to niemożliwe postarajmy się o częste zraszanie. Ponieważ juka ma dość szerokie liście opryskiwanie niegotowaną wodą pozostawi brzydkie plamy, które trudno będzie usunąć.

Podlewanie zimą jest bardzo zależne w jakich warunkach znajduje się nasza roślina. Jeśli jest w naszym normalnym pokoju to nie da się zbytnio ograniczyć podlewania. Kiedy połowa doniczki jest sucha trzeba podlać. Wyraźne zmniejszenie podlewania można przeprowadzić jeśli możemy roślinę przestawić do chłodnego pomieszczenia. Ma to ten pozytywny aspekt że wówczas jest na tyle wilgotno w powietrzu iż przędziorki nam nie grożą.

Pod koniec lutego kończy się wyraźny okres spoczynkowy i w tym momencie decydujemy czy rośliny przesadzić czy nie i w tym też czasie ewentualnie wracają one na swoje cieplejsze stanowiska.

Mrozoodporność

Optymalna temperatura zimowania to około 15 0C lecz roślina jest w stanie wytrzymać przez krótki okres czasu nawet 5 0C.

Rozmnażanie

Dwa wymogi przy wysiewie nasion. Temperatura samego podłoża to minimum 25 0C, zatem bez podgrzewania się nie obejdzie. Drugim wymogiem jest zapewnienie bardzo wolno rosnącym siewkom wilgoci w powietrzu. Można to rozwiązać przy pomocy wypaleniu w naszym worku foliowym kilku 1-centymetrowych otworów. Mimo to roślinki trzeba wietrzyć zdejmując na kilkadziesiąt minut dziennie worek. Trzeba uczciwie dodać, że w naszych warunkach świetlnych nigdy nie uzyskamy ani tak grubego i prostego pnia jaki jest sprowadzany przez naszych ogrodników.

Na sadzonki nadają się tylko zielone części roślin. Także w przypadku sadzonek ważna jest podwyższona temperatura podłoża.

Przy ratowaniu porażonej rośliny wyłamujemy lub odcinamy odrosty z pnia i po zanurzeniu w ukorzeniaczu próbujemy ukorzeniać jak sadzonki. Można też oczywiście odjąć odrosty tylko dlatego by ukorzeniać. Kto ma matę grzejną może spróbować ukorzeniać także w wodzie. Mata grzejna pozwoli nam utrzymać temperaturę wody, która w naszym klimacie bez takiego podgrzewania zawsze będzie o kilka stopni chłodniejsza niż powietrze.

Mając zdrowe rośliny, ale nie podobają nam się już zbyt wysokie pnie naszych juk trzeba je odciąć bardzo ostrym sekatorem. Cięcie musi być równe. Jeśli ten pień jest dość wysoki to to co odcięliśmy możemy podzielić jeszcze na odcinki. Każdy powinien mieć te 25 cm. Górną ranę zabezpieczamy. Ja to robię funabenem. Raz że tworzy skorupę na ranie, a dwa ma środki przeciw grzybom. Odkładamy do przyschnięcia dolnej rany. Temu co zostało w doniczce też zabezpieczamy ranę. Z boku wypuści nowe pióropusze. Nasze sadzonki jeśli miały w pobliżu dolnego końca jakieś liście to to trzeba odciąć i też zabezpieczyć. Potem koniec umoczyć w ukorzeniaczu do roślin zdrewniałych najlepiej w takim który ma w swym składzie fungicydy i umieścić w wilgotnym perlicie. Tak, w samym perlicie. Perlit nie zawiera grzybów i wszystkie sadzonki ładnie nam się w nim ukorzenią. Po ukorzenieniu przesadzamy dopiero do właściwego podłoża.

Choroby i szkodniki

Juki nie są zbyt podatne na choroby. Najgroźniejsze fundujemy sobie sami przelewając rośliny szczególnie zimą. W doniczce nie mamy pieprzu, od czasu do czasu zraszamy liście, mamy odpowiednią mieszankę ziemi, a mimo to pojawiło się żółknięcie końców liści, albo dolne liście opadają w przyspieszonym tempie, to czas sprawdzić co jest w doniczce tam nisko i w środku bryły korzeniowej. Jeśli korzenie są jasne i zdrowe, wewnątrz nie jest zbyt mokro to znaczy, że jednak zbyt mało zraszamy. Jeśli jest inaczej trzeba odciąć nadgniłe korzenie(tniemy zawsze na zdrowej tkance) i przesadzamy do tej samej lecz wymytej doniczki oraz do świeżej ziemi. Latem odsuwamy taką roślinę nieco od okna by nie padało na nią słońce do czasu regeneracji korzeni. Zimą tylko zmieniamy ziemię.

Inną groźną chorobą wynikającą z nadmiaru wody jest zgnilizna twardzikowa objawiająca się miękką podstawę pnia. Tutaj ratunek tylko w odcięciu górnej części pnia i próbie jego ukorzenienia. Zostawiamy około 50 cm nad najwyższym miękkim miejscem. Te pół metra to nasze zabezpieczenie, że ta odcięta część jest faktycznie zdrowa i za 2 tygodnie nie stanie się też miękka. Mniejsze rośliny tylko przez pobranie 20 cm sadzonek i zielonej części pędu. Reszta niestety do wyrzucenia.

Ze szkodników trzy standardowe jakie na tego typu roślinach pojawiają się prawie zawsze: przędziorek, tarcznik i wełnowiec.

Uwagi

W hiszpańskim nazwa kwiatostanu juki to Izote i jest on narodowym kwiatem Salwadoru.

W cieplejszych klimatach juki to bardzo często rośliny uprawiane przemysłowo. Wyrabia się z nich bardzo mocne włókna. Liny okrętowe to przede wszystkim produkt z juk i agaw. Także importowana często do nas linki wykorzystywane są jako osnowy dla tkactwa dywanowego.

Przypisy


Wykorzystano zdjęcia z następujących stron:

Sadzonki z pnia – http://plantsarethestrangestpeople.blogspot.com/2007/10/secret-agent-man-yucca-elephantipes.html

About these ads

Odpowiedzi: 19 to “Juka gwatemalska”

  1. good to overtrain said

    Online Article……

    […]The information mentioned in the article are some of the best available […]……

    • zojalitwin said

      Thank you.

      • Anonim said

        witaj. mam pytanie. Dostalem Juke i jest to moj pierwszy tak potezny kwiat. Chcialbym sie dowiedziec czy na wiosne mam ja przesadzic wymieniajac grunt jak opisane bylo w twoim artykule ?. Obecnie przechowuje ja w swoim pokoju. starac sie musze o to by przechowywac ja w miejscu ciemnym na okres zimowy?

      • zojalitwin said

        Witam!
        Decyzję o przesadzaniu trzeba pojąć po wyjęciu rośliny z doniczki. Jeśli na wierzchu jest bardzo dużo korzeni to trzeba przesadzić jeśli tylko trochę można poczekać jeszcze sezon lecz starać się regularnie dokarmiać. Jesli stoi w miejscu jasnym to nie przestawiaj bo stoi we właściwym miejscu.

  2. Ewa said

    Witam :)
    Ja od wielu lat mam właśnie juki gwatemalskie i muszę powiedzieć, że wytrzymują one bez żadnych strat temp. do – 5stopni.
    Od wielu lat wnoszę ją do pomieszczenia dopiero przy takich temperaturach i nigdy nic się nie stało.
    W tym roku będę chciała zostawić jedną z nich przy jeszcze niższych temperaturach, do -10 stopni.

  3. bergo said

    bardzo dobry artykuł.pozdrawiam

  4. Krzysiek said

    Witam posiadam taką jukę (co to za rodzaj?) http://www.fotoszok.pl/upload/a41d82b4.jpg Przymierzam sie do skrócenia jej najwyższego pędu. Chyba nie ma przeciwskazań żeby go uciąć i zalać woskiem? Czym jąj uciąć bo łodyga jest dość gruba?

  5. Krzysiek said

    Aha faktycznie to będzie dracena. Nie ma przeciwwskazań żeby ja ściąć? z tej łodygi coś wyrośnie czy ściąć ja zaraz przy rozwidleniu?

  6. Gocha said

    Doszłam do momentu, ze w warunkach domowych nie zakwitnie… No tak sie składa, ze moja 6 letnia kwitnie juz drugi raz. A w domu stoi.

  7. Anna Siermontowska-Czaja said

    Witam serdecznie Panią :),
    dzięki Pani radzie z kwietnia tego roku, mój ołownik odwdzięczył mi się nieprawdopodobną ilością kwiatów i do dzisiejszego dnia jeszcze kwitnie, tyle, że w domu, jeszcze raz pięknie dziękuję :)
    Teraz jednakże mam inny dylemat odnośnie juki (albo to nie ona :). Dostałam zdjęcie przepięknie kwitnącej „juki” w domu, i nie mam kogo spytać co to za roślina, a nie ukrywam bardzo chciałabym ją mieć. Roślina przypomina łudzaco jukę wonną, ale ma króciutki pieniek (lub grubą szyjkę (?)), a z kępy liści na szczycie wypuściła na długiej łodydze okazałe kwiaty rozmieszczone „okółkowo”, przypominające białe lilie. Chętnie przesłałabym zdjęcie, ale nie wiem jak? Czy może mi Pani pomóc?
    Pozdrawiam
    AS-C

    • zojalitwin said

      Proszę na fotosika wkleić zdjęcie i tutaj dać link. Myślę, że nie będzie problemu z rozpoznaniem.

      • Anna Siermontowska-Czaja said

        z fotosikiem kiepsko mi poszło :(, komputer obraził się chyba na tę stronę :), ale wkleiłam zdjęcia na mój dysk w google i udostępniłam, oto link:

        https://drive.google.com/?utm_source=pl&utm_medium=button&utm_campaign=web&utm_content=gotodrive&usp=gtd&ltmpl=drive&pli=1#folders/0B_qZcMJVoXmaZHFTa1hrOWhmN2c

        Trochę może przydługi, ale u mnie działa.
        Pozdrawiam serdecznie i czekam na werdykt :)
        AS-C

      • zojalitwin said

        Na podstawie zdjęcia trudno mi powiedzieć czy jest to gatunek Crinum asiaticum czy nieco mniejszy podgatunek z szerszymi nieco liśćmi Crinum asiaticum var. pedunculatum. Proszę sprawdzić w necie mając przed oczami roślinę. Na pewno będzie trudno bowiem raz że różnice między gatunkiem a podgatunkiem są dość subtelne, a zdjęcia jakie są każdy widzi – lub nie.
        Proszę sprawdzić także pod hasłem Crinum pedunculatum bowiem systematycy do tej chwili nie doszli do porozumienia czy jest to tylko forma zmieniona pod wpływem środowiska czy zupełnie inny gatunek. W każdym razie w ziemi jest spora bulwa, a przeglądając internet zobaczy Pani jak potężna może być to roślina w swym naturalnym klimacie.
        Co do obcinania liści to już sprawa do przemyślenia. Móc można ale czy potem takie liście będą lepiej wyglądały? Może dać jej więcej światła jeśli to możliwe. U nas pełne słońce to na południu półcień, a przecież zbliżają się dość ciemne dni. Proszę przemyśleć. Ja może jeszcze w tym miesiącu opiszę uprawę tej rośliny.

  8. Anna Siermontowska-Czaja said

    Bardzo pięknie dziękuję za odpowiedź, jak zwykle ogromnie pomocną :)
    Pozdrawiam serdecznie
    AS-C

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 62 obserwujących.

%d bloggers like this: