Kwiaty doniczkowe

Niewiele o wyglądzie, a dużo o potrzebach roślin

Strelicja królewska

Posted by zojalitwin w dniu 08.12. 2011

©

©Strelitzia reginae

Opis

Rodzina: Strelitziaceae – streliciowate

Ludzi w tej krewniaczce banana jadalnego zafascynował jej kwiatostan. Jest on jej główną ozdobą i to dla niego potrafimy czekać sześć lat by roślina posiana dorosła do kwiatu. Mało kto kupi sobie kwitnący okaz doniczkowy kosztujący pół tysiąca złotych. Może czasem ktoś dostanie w prezencie.

Sama roślina ma w doniczce bardzo mięsiste i dość kruche korzenie. Liście jak na krewniaczkę przystało ma podobne do bananowych czyli eliptyczne do około pół metra długości na długim, mięsistym ogonku. Część form szczyci się liśćmi o bardzo wyraźnym unerwieniu. Również bezpośrednio z korzeni wyrastają pędy kwiatostanowe. Kwiatostan zamknięty jest w łódeczkowatej pochewce liściowej zwanej ”spatha”. W trakcie dorastania ustawia się ona prawie poziomo i zaczyna otwierać. Pojawia się pierwszy kwiat złożony z żółtych lub pomarańczowych działek kielicha i niebieskich zrośniętych płatków korony. Kiedy w kwiecie dojrzewają pylniki lub słupek(nie dzieje się to jednocześnie by kwiaty nie zapylały się własnym pyłkiem) złączone dotychczas płatki pękają i pojawia się albo gotowy pyłek albo lepkie znamię słupka. Proszę spróbować poszukać różnic w wyglądzie tych dwóch kwiatków.

W tym czasie zaczynają działać gruczoły wydzielające nektar. On to zwabia małe ptaki zwane nektarnikami. Te siadając na tym lądowisku jakie stworzyły płatki mają obsypywane łapki i brzuszek pyłkiem. Jeśli taki ptak trafi na kwiat z aktywnym znamieniem słupka następuje zapylenie. W tym czasie dojrzewa kolejny kwiat, a następny już się podnosi. Taki sposób kwitnienia powoduje że roślina kwitnie dość długo. W naturze czasem na pierwszym kwiatku dojrzewają już nasiona, a ostatni dopiero dojrzewa do zapylenia.

 Ciekawie też wyglądają nasiona szczególnie ta pomarańczowa czuprynka w jaką ubrał się ten czarny groch – bo takiej mniej więcej wielkości są nasiona.

Strelicja królewska ma kilka form botanicznych różniących się kolorem działek kielicha , wzrostem lub kolorem liści. Tak nazywamy wytworzone przez naturę odmiany. I tak mamy:

Strelitzia reginae var. Farinosa, 

Strelitzia reginae var. Glauca, 

Strelitzia reginae var. Humilis, to przede wszystkim forma do uprawy w doniczkach.

Strelitzia reginae var. Ovata, 

Strelitzia reginae var. Rutilans.

 W obrocie handlowym stosunkowo niedawno pojawiła się odmiana hodowlana o nazwie „Mandela`s Gold”. Odróżnić ją stosunkowo łatwo po ogromnej ilości czerwonego barwnika na pochewce liściowej i stalowo niebieskich liściach oraz żółtych działkach kielicha. Same płatki korony też są bardziej purpurowo niebieskie niż niebieskie.

Występowanie

W naturze rośnie nad brzegami rzek oraz prawie całym obszarze przybrzeżnym prowincji Natal w RPA.

Wysokość

Forma doniczkowa rzadko przekracza metr, chyba, że ma za ciemno i po prostu wyciąga się do światła.

Termin kwitnienia

Termin kwitnienia w naszych warunkach trudno ustalić dokładnie. Jesienne kwitnienie może zacząć się już po połowie września i trwać do początków kwietnia. Częściej jednak roślina ma się w mieszkaniach znacznie gorzej i kwitnie tylko raz zaczynając w lutym i kończąc w połowie kwietnia.

Kolor kwiatu

Jak już wspominałam jest złożony z żółtych lub pomarańczowych działek kielicha i niebieskich płatków korony z mniejszym lub większym udziałem czerwieni na brzegach spathy.

Stanowisko

No to zaczynam obalać mity.

Po pierwsze to roślina w naturze otwartych terenów strefy tropikalnej. Trudno by tam było mało słońca. W południowej Kalifornii lub na Florydzie, gdzie nie tak rzadko przecież zdobi otwarte trawniki, a nawet pobocza dróg, słońca ma chyba pod dostatkiem. Czy my możemy się równać z tymi obszarami pod względem ilości słońca chyba nie. Zatem obalamy pierwszy mit iż jest to roślina miejsca widnego, ale bez dostępu słońca.

Jest jednak pewne ale. Tam uprawia się ją na zewnątrz, a to co innego niż w mieszkaniu za szybą. Jeśli postawimy przyniesioną z kwiaciarni(ciemno, chłodno) roślinę od razu na słońce to oczywiście pojawią się przypalenia. Trzeba roślinę powoli przystosować do większej dawki światła i wyższej temperatury. Oczywistą jest sprawą, że jeśli na polu jest 30 0C my wychodząc do pracy zamykamy okna, a roślina narażona jest na bezpośrednie słońce to na pewno będzie protestować. Jeśli ktoś chce się przekonać jaka jest temperatura za szybą w czasie południowego słońca przy wysokie temperaturze na zewnątrz niech do szyby przystawi termometr. Głowę daję, że zamiast tych trzydziestu stopni na termometrze może braknąć skali. Jak jeszcze do tego dodamy brak powietrza to proszę mi powiedzieć, kto z nas łatwo zniesie takie warunki, bo ja nie sądzę by ktoś się taki znalazł.

Ten przydługi wywód był po to by uświadomić, że roślina musi mieć słońce, ale w mieszkaniach będzie wdzięczna jeśli osłaniać się ją będzie na czas najgorętszy. Natomiast na zewnątrz z łatwością zniesie nawet pełne słońce lecz po wcześniejszym przyzwyczajeniu. Tylko proszę posiadaczy balkonów lub tarasów wynosząc roślinę na zewnątrz nie stawiajcie jej tuż przy południowej ścianie.

Wymagania i pielęgnacja

Po przyniesieniu rośliny z kwiaciarni oprócz tego, że stawiamy ją nieco z dala od okna i powoli do niego przysuwamy to sprawdzamy stan korzeni. Strelicję przesadzamy tylko w przypadku ostrej konieczności jako, że najlepiej kwitnie jeśli doniczka mocno za ciasna lecz nie na tyle by liście żółkły z braku składników pokarmowych, bo w doniczce nie ma już w ogóle ziemi.  Nie możemy dopuścić by tak to wyglądało . W większości przypadków nowo nabytych roślin raczej nie przesadzamy. Przez cały okres roślinę podlewamy systemem raz a dobrze i po chwili wylewamy każdy nadmiar wody z podstawki. Do następnego podlewania wierzchnia warstwa ziemi w doniczce musi przeschnąć. Ponieważ z reguły są to dość spore doniczki przyjmuje się, że sucho powinno być na długość palców. Oczywiście dla tych co uprawiają rośliny z nasion i nie są one tak duże ta wierzchnia warstwa jest zdecydowanie płytsza. Strelicja jest rośliną bardzo żarłoczną. Ma jednak pewne wymagania co do nawozu wynikające z tego skąd pochodzi. Otóż azot jest tym czynnikiem, który jest najłatwiej wymywanym z gleby do podglebia. W glebach w warunkach naturalnych jest tylko tyle składników ile pochodzi z rozkładu substancji organicznej i które nie zostały wymyte podczas opadów w porze deszczowej. Dlatego azotu jest w nich stosunkowo mało. My również musimy się do tego dostosować. Trzeba zatem zaopatrzyć się w nawóz do roślin kwitnących (powinniśmy wybrać ten, który ma możliwie najwyższe ilości składników przy symbolach P i K oraz największą ilość tzw. mikroelementów)

Takiego nawozu używamy przez okrągły rok. Stosujemy połowę zalecanej dawki co drugie podlewanie.

I teraz jeśli widzimy, że nasza roślina ma bardzo mocno zielone liście i wyraźnie dłuższe ogonki liściowe to jest to sygnał zbyt małej ilości światła. Postarajmy się o korzystniejsze miejsce.

Tak przeszedł nam okres wegetacji. Z początkiem października po pierwsze przenosimy w miejsce jak najwidniejsze, ale mocno chłodne(jak dla nas oczywiście) czyli w temperaturę niewiele powyżej 15 0C. W tym czasie siłą rzeczy zmniejszamy też podlewanie do niezbędnego minimum. Okres spoczynkowy kończy się w początkach lutego. Jeśli tego okresu roślinie nie zapewnimy nie ma co marzyć o dobrym kwitnieniu, a w praktyce bardzo często rośliny nie zakwitają w ogóle. Tutaj jednak muszę powiedzieć, iż może się tak zdarzyć, że ze swej strony zapewniliśmy roślinie doskonałe warunki, a aura też zapewniła nam afrykańskie lato i na roślinie pod koniec września pojawiły się pędy kwiatowe. Oczywistym jest że zostawiamy roślinę w mieszkaniu i systematycznie jak do tej pory podlewamy dopóki nie zakończy okresu kwitnienia. Jeśli to tylko jeden kwiatostan to z łatwością przesuniemy o ten miesiąc okres spoczynkowy.

Na marginesie, przekwitły kwiatostan wyrywamy jak u hippeastrum, bo zasychające końcówki straszliwie szpecą roślinę. Tylko przytrzymajmy podłoże bo możemy wyciągnąć całość z doniczki. Jednak nie szarpmy na siłę czasem trzeba jednak wyciąć.

Na wiosnę jeśli korzenie porządnie przerosły bryłę korzeniową kupujemy doniczkę niewiele większą lecz o licznych otworach odpływowych albo sami wypalamy możliwie dużą ilość. Tutaj trzeba obalić kolejny mit, że strelicję trzeba przesadzać do znacznie większych doniczek bo bardzo szybko rosną korzenie, a przy okazji są one delikatne i łatwo je uszkodzić. Owszem korzenie strelicji są kruche, ale mają ogromną zdolność odradzania się więc bez obaw w czasie przesadzenia przecież nie poszatkujemy ich. Po drugie przypominam iż strelicja lepiej kwitnie w doniczkach przyciasnych, a posadzona do zbyt dużych tak długo będzie bez kwiatów jak długo starczy jej miejsca na wzrost korzeni. Bywają takie osobniki które potrafią zastrajkować nawet przez 10 lat. Ten wymóg nie dotyczy pierwszych przesadzeń młodych roślin. Od 4 roku warto jednak się do niego zastosować bo możemy w ten sposób(przy zachowaniu pozostałych warunków) zmusić roślinę do wcześniejszego kwitnienia.

Podłoże do jakiego powinniśmy przesadzić roślinę powinno odpowiadać ziemiom w jakich rośnie w naturze, czyli baardzo przepuszczalnych, lekko kwaśnych, bez udziału torfu(w tropikach nie ma czegoś takiego jak torf) i naprawdę żyznych. Najlepiej by było przygotować takie podłoże samemu. Dla mających możliwości i chcących podaję, że powinno się składać z 1 części gliniastego podłoża, półtorej części włókna kokosowego, jednej część żwiru i jednej część kory. Można u nas nie dostać włókna kokosowego, ale na skalę jednej rośliny można go zastąpić ziemią darniową, lub liściową lub naprawdę dobrym kompostem(uwaga na dżdżownice, a właściwie ich jaja- by je zabić warto kompost wyprażyć w piekarniku). Większość jednak nie ma ogrodu i będzie bazowała na kupnej ziemi. Ta ma jednak bardzo dużo torfu i trzeba do niej dodać co najmniej 1/3 objętości kory lub żwirku akwarystycznego, lub wermikulitu by torf nam się nie zbijał przy korzeniach bo wówczas zbyt mocno nasiąka wodą i jest to prosta droga do szarej pleśni szczególnie podczas okresu spoczynku. Jeśli podłoże przygotowywaliśmy sami warto do niego dodać nawóz o przedłużonym działaniu zwolni nas to na 4 miesiące od nawożenia. W przypadku kupnej ziemi warto taką wybrać. Starsze egzemplarze strelicji przesadzamy co kilka lat zmieniając tylko tyle wierzchniej warstwy ile da się wybrać z doniczki. Z reguły te egzemplarze już są tak duże że warto się zastanowić czy je przy okazji nie podzielić wsadzając fragmenty oczywiście do mniejszych doniczek. Najczęściej taka sugestia sama nam się pojawi jeśli trudno będzie nam unieść nasz egzemplarz. Teraz już znów normalna uprawa aż do czasu kiedy będzie można po wcześniejszym hartowaniu wynieść rośliny na zewnątrz.

Powinnam tu dodać że podobnie jak liście bananowca tak i liście jego krewniaczki są bardzo łatwe to porozrywania przez wiatr lub ocieranie się o przeszkody nawet w postaci innych roślin. Z tego powodu powinniśmy wybrać miejsce osłonięte od wiatrów. Tutaj należy się jeszcze jedno wyjaśnienie dotyczące uprawy strelicji, też uwarunkowane pochodzeniem rośliny. W tamtych strefach temperatura ziemi jest niewspółmiernie wyższa niż u nas, dlatego strelicję należy tak uprawiać by podłoże miała zawsze jak najcieplejsze. Zatem nie dołujemy doniczki w ogrodzie bo nasza ziemia jest dla niej zbyt chłodna. Wczesną wiosną i jesienią doniczkę stawiamy zawsze na płycie styropianowej lub na deskach by izolować ją od zimnego – szczególnie nocą – podłoża. W ogóle na ten pierwszy i ostatni okres bytowania na zewnątrz warto doniczkę zabezpieczyć jak inne rośliny na czas zimy czyli owinąć folią bąbelkową. Za ”ciepłe nogi” może nam odpłacić i wcześniejszym i obfitszym kwitnieniem. Z tego też powodu warto podlewać strelicję ciepłą wodą.

Mrozoodporność

Doświadczenie upraw w nieco cieplejszych klimatach dowodzi iż jest w stanie przetrwać nawet -5 0C. Oczywiście padną liście, ale kiedy podniesie się temperatura odbijają z korzeni. Z resztą w naturze na okres spoczynku też liście giną tyle tylko że z braku wody.

Rozmnażanie

Przy produkcji na naprawdę dużą skalę sprowadza się nasiona z rejonu naturalnego występowania. W mniejszej skali rozmnaża się głównie przez podział rozrośniętych egzemplarzy trzymanych jako mateczniki.

Najlepszy termin siewu nasion jest od lutego do października. Tutaj trzeba dodać, że nowsze obserwacje naukowców podpowiadają, iż rośliny uzyskane ze świeżych nasion w większym stopniu kwitną znacznie wcześniej. Przeciętny amator jeśli nie ma przyjaciół w strefach ciepłych, gdzie te rośliny rosną na zewnątrz ma znikomy wpływ na to jakie nasiona kupuje. Ma jednak wpływ na warunki jakie stworzy nasionom. By nasiona dobrze spęczniały trzeba je przez 2-3 doby moczyć w ciepłej wodzie. W lutym czy marcu można taki pojemniczek postawić na kaloryferze i woda cały czas pozostanie ciepła. Jednak nasiona trzeba wymoczyć także z substancji chemicznych, które naturalnie hamują wzrost nasion w niesprzyjających warunkach, dlatego wodę należy przynajmniej co 12 godzin zmieniać. Po ich wysiewie bardzo istotnym jest zachowanie właściwej temperatury podłoża. Optymalna jego temperatura to 25 0C. Konieczne jest zatem postawienie doniczek na macie grzejnej lub innym urządzeniu podtrzymującym temperaturę podłoża. Nasiona tak potraktowane wzejdą znacznie szybciej i w większym procencie. Rośliny uzyskane z nasion kwitną dopiero po 6 latach. Zdarzają się jednak egzemplarze, które zakwitną wcześniej lecz większość zakwitnie później. Nic zatem dziwnego, że kwitnąca roślina w kwiaciarni kosztuje takie sumy.

Dla amatorów ręcznego zapylania posiadanej strelicji muszę dodać iż bardzo rzadko im to się uda. Przyczyna jest prozaiczna. Roślina ma zabezpieczenia przed zapyleniem słupka własnym pyłkiem. Działa to tak, że albo dojrzewają pylniki i dopiero po wysypaniu się pyłku dojrzewa znamię słupka, albo odwrotnie pylniki tak długo nie są dojrzałe, aż nie zamrze znamię słupka. Ponieważ kwiaty rozwijają się kolejno bardzo sporadycznie zdarzy się by na raz rozwinięte były dwa kwiatki i do tego jeden z dojrzałym znamieniem słupka, a drugi z dojrzałymi pylnikami.

Posiadacze starszych egzemplarzy powinni pomyśleć o podziale. Strelicja ma dość kruche korzenie więc jest to sprawa dość prosta. Po podziale oczyszczamy roślinę ze wszystkich zaschniętych części liści i pędów. By sobie ułatwić i zbyt mocno nie szarpać rośliny najprzód przycinamy sobie te suche resztki, a następnie pozostałe już niewielkie kawałki odrywamy od szyjki korzeniowej. Przypomnę tylko w tym miejscu, że dobrze jest zasypać rany węglem drzewnym bo mięsiste korzenie jak również wszystkie rany są otwartą bramą dla zarodników chorób grzybowych. Jeśli dobrze posadziliśmy podzielone rośliny to na kwiaty poczekamy tylko tyle ile zajmie roślinie porządne wypełnienie doniczki korzeniami.

Choroby i szkodniki

Z chorób poza zalaniem korzeni i gniciem kłącza dość powszechnie pojawia się szara pleśń. Wystarczy nadmiar wody, zbyt chłodno i mało światła. Z nią jeśli nie są zaatakowane gniciem korzenie łatwo sobie poradzimy opryskując jakimkolwiek fungicydem.

Większym problemem mogą być dość powszechnie występujące wełnowce. W szklarniach najczęściej zwalcza się je przy pomocy drapieżnych biedronek, które się nimi żywią. Jednak w przyrodzie jest tak ustawione że drapieżnik by żył musi istnieć ofiara. Nigdy zatem biedronki do końca nie zniszczą wełnowca, który zaszywa się w mało dostępnych miejscach. Jeśli do domu przyniesiemy sobie taki egzemplarz to bardzo szybko spostrzeżemy go na całej roślinie. Oglądajmy zatem bardzo dokładnie kupowane egzemplarze. Latem często zaglądajmy na liście także naszych siewek bo dość trudno przed wełnowcami nasze rośliny uchronić.

Zastosowanie

Trwałość ciętego kwiatu w wazonie to około miesiąc. Warto jednak nie czekać do końca tylko wyjąć w momencie najlepszego wyglądu i zasuszyć by zimą wpleść do suchego bukietu.

Uwagi

Do Europy roślinę sprowadzono w roku 1773. Jak większość roślin z Afryki trafiła do królewskich ogrodów w Kew. Dyrektor tych ogrodów nazwę dla tej rośliny nadał na cześć Charlotty Mecklenburg-Strelitz, która była żoną króla Jerzego III i pasjonowała się ogrodnictwem. Przez dłuższy czas nawet mieszkała na terenach tych ogrodów.

Przypisy


Wykorzystano zdjęcia z następujących stron:

Podział – http://www.gardenworldimages.com/

Przerośnięte korzenie – http://www.garden.ie/post.aspx?id=91&idpost=9571

Dojrzałe pylniki – http://magicoflife.org/flower_photos/Bird_of_Paradise_Strelitzia_reginae.html

Pylniki – http://davesgarden.com/guides/pf/go/619/

Nasiona – http://pl.wikipedia.org/wiki/Strelicja_kr%C3%B3lewska

About these ads

Odpowiedzi: 24 to “Strelicja królewska”

  1. tedy powiedział/a

    Dostalem mala strelicje od przyjaciela, ktory „zajechal” ja prawie na smierc. Czy ktos moze pomoc mi ja uratowac? Chetnie przesle zdjecie jej stanu obecnego.

  2. Ela Schmit powiedział/a

    witam, rok temu odkupilam strelicje od sfrustrowanego posiadacza. Przezimowalam w temp 10 stopni i we wrzesniu odkrylam pierwszy pak. Przed kilkoma dniami zakwitla! Na dzien dzisiejszy ma jeszcze 5 kolejnych pakow-niektore wystaja dopiero 2 cm z pochewek lisciowych. Zgodnie z tym co Pani pisze, kwitnienie moze potrwac do kwietnia.
    Moje pytanie: Podlewam normalnie, zaprzestalam nawozic we wrzesniu, rosliny stoi przy poludniowym oknie balkonowym w pokoju. Gdy przekwitnie bedzie kwiecien. Jak potem ja traktowac aby znowu zakwitla. Bo o zimowej przerwie juz wtedy nie bedzie mowy…?Od kiedy nawozic?
    Serdecznie pozdrawiam i dziekuje za te wspaniala strone!!!!!

    • zojalitwin powiedział/a

      Skoro teraz kwitnie to do końca kwitnienia proszę zasilać ją co tydzień nawozem o zmniejszonej ilości azotu. Najlepiej by był to rozpuszczalny nawóz do pomidorów a jak nie ma to może jeszcze będzie płynny nawóz do pelargonii, surfinii lub już w najgorszym razie do roślin kwitnących.
      Potem traktować jak normalną roślinę. Strelicja to roślina tropików i nic się nie stanie jak będzie rosła okrągły rok. Więc po kwitnieniu(zimą to może pójść szybciej)może wykazywać oznaki spoczynku. Proszę po kwitnieniu się odezwać wówczas będziemy myśleć jak postąpić.

  3. Homa powiedział/a

    Dobry wieczór Pani Zoju. Dojechały dziś do mnie biedne, małe sadzonki strelicji. Sprzedawca zapewniał, że zabezpiecza, że temperatura jest dobra, że nic się nie stanie… Ale moje sadzonki dojechały ciemne, bardziej brunatnobrązowe niż zielone, mają zwinięte, sflaczałe i jakby przezroczyste listki. … zmarzły, prawda? :(
    Można je odratować? Strasznie mi żal…

    • zojalitwin powiedział/a

      Przykro mi, trafiła Pani na niesolidnego sprzedawcę. Odratować się tego nie da. I jeszcze jedno. Proszę nigdy ale to nigdy nie kupować w okresie zimowym jeśli nie zna Pani sprzedawcy. Można zaryzykować tylko wówczas jeśli wiele wcześnieszch przesyłek było porządnie zapakowanych i zabezpieczonych. Choć moim zdaniem nawet slidny sprzedawca nie przewidzi jak przesyłka zostanie potraktowana.

  4. Homa powiedział/a

    Witam. :( Kwiatki dziś już są całkiem brązowe, zaschnięte (mimo, że je podlałam) i mają listki całkowicie zawinięte w rulonik. Zapamiętam sobie radę. A sprzedawca z allegro „ogród marzeń” – po mojej wiadomości o stanie roślinek nie raczył się jak dotąd nawet odezwać jednym słowem…

  5. Ela powiedział/a

    witam!
    MOja strelicja miala ostatecznie 7 pedow kwiatowych. Dwa sie rozkwitly, 4 niedawno obcielam, bo zzolkly pedy i zamieraly, jeden sie jeszcze namysla. W ubieglym roku kwitly super! NIedawno zauwazylam plamy. Byla dwa razy przelana podczas moich wyjazdow. Chce ja w kwietniu podzielic. Jesienia odlamalam od niej ped i go ukorzenilam. Roslina lekko zaczela gnic, ale po oczyszczeniu rany i zasypaniu weglem drzewnym ladnie zaschla. Mlody egzemplarz wyglada dobrze i ma dwa nowe liscie. Zadnych plam. Roslina mateczna wyglada jakby gnila. Co robic: przesadzac, zasilac,dzielic- jak pomoc a nie zaszkodzic mojej strelicji?

    Prosze obejrzec zdjecia:

    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/2fbe1dd95a4486b7.html
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/061edadc965494d0.html#
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/cc810c8c29a9e3aa.html

    Z gory dziekuje za pomoc i rade.
    pozdrawiam
    Ela

    • zojalitwin powiedział/a

      Teraz można ją podzielić. Proszę to zrobić tak by przynajmniej jedna część zawierała zupełnie zdrowe części. Do innej doniczki posadzić te wątpliwe. Przy okazji sprawdzić czy po oderwaniu tych z tymi jasnymi wodnistymi plamami pod spodem jest wszystko OK. Zanim Pani posadzi wszystkie dokładnie opryskać środkiem grzybobójczym. W doniczce te wątpliwe partie ustawić tak by plamy były na zewnątrz. Oprysk bowiem trzeba będzie powtórzyć, więc dobrze by trafił dokładnie tam gdzie trzeba.

      • Ela powiedział/a

        witam, opryskalam strelicje środkiem grzybobójczym Compo i chce ja podzielic. CZy rany zasypac tylko weglem drzewnym czy jakos dodatkowo zabezpieczyc, obsuszyc itp?Boje sie uszkodzic te kruche korzenie. CZy rosline podzielic rekami czy przeciac na pol, np jak liliowce?
        Bardzo dziekuje za pomoc.

      • zojalitwin powiedział/a

        Jest zasada rana po podziale powinna mieć jak najmniejszą powierzchnię. Rana cięta jest zawsze lepsza niż rana szarpana. Zatem w zależności od konkretnej okoliczności proszę wybrać dogodną metodę. Ranę wystarczy zasypać węglem drzewnym.

  6. Ela powiedział/a

    witam,
    wczoraj podzielilam-pokroilam moja strelicje. rany zasypalam weglem drzewnym. Na razie nie podlalam. NIe domieszalam tez wolno dzialajacego nawozu.
    Efekt podzialu mozna ogladnac na Fotosiku:
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/eda809c9ab85ef13.html
    http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/77e3cd8a3436900e.html

    CZtery pytania:
    1.wsrod korzeni widzialam jedna brazowa bulwe- wycialam ja ostroznie najglebiej jak sie dalo. Czy ona moze dalej gnic i doprowadzic do smierci rosliny? CZy rany ciete tez moga zaczac gnic?
    2. Kiedy zaczac podlewac?( obsuszylam ja porzadnie przed podzialem (bo byla zalana- korzenie jednak byly w porzadku)). Od kiedy nawozic?
    3. Czy sadzonkom z pojedynczymi korzeniami-bulwami zredukowac liscie czy raczej nakryc workami foliowymi? CZy dobrze w ogole podzielilam?
    4. czy nadgnite liscie (po zalaniu) same sie zregeneruaja- rany pozasychaja bez koniecznosci ich usuwania?

    Z gory bardzo Pani dziekuje za pomoc.

    pozdrawiam
    Ela

    • zojalitwin powiedział/a

      Wszelkie rany warto było zasypać węglem, większa szansa na zasklepienie się ran.
      Podlewanie wówczas kiedy po włożeniu palca do ziemi wyczuje Pani iż jest zbyt mało wilgotna.
      Można lecz nie jest to konieczne lecz włożyć do worka.
      Liście trzeba usunąć bo u roślin jest tak że jeśli coś je zaatakuje to do stanu pierwotnego już nie powrócą, a zagrożenie że zarodniki grzyba przeniosą się na zdrowe liście jest spore.

  7. Weronika powiedział/a

    Przeczytałam 3 razy, świetny opis tej cudownej rośliny. Teraz po teorii czeka mnie praktyka, muszę przyznać że strasznie się boję.
    Otóż jedzie do mnie sadzonka wielkości ok.10 cm. i pierwsze moje pytanie brzmi w jakiej wielkości doniczce mam ją posadzić, aby na starcie nie popełnić błędu. Mam takie składniki: ziemia uniwersalna pH 5,5-6,5, piasek, gruba kora, grys akwarystyczny – proszę napisać mi proporcje. Na dno dam keramzyt i skałę wulkaniczną.
    Proszę o radę. Z góry serdecznie dziękuję.:)

    • zojalitwin powiedział/a

      Na poczatek ziemię wymieszać z 1/3 objętości grysu to zawsze jest najbezpieczniejsze. Po nabraniu wprawy w uprawie będzie można eksperymentować. Zasada z doniczką jest taka, by dawać najmniejszą z możliwych. Lepiej młode rośliny dwa razy w sezonie przesadzić niż dawać dużą doniczkę. Korzenie i tak będą rosły w kierunku ścianek doniczki a środek bryły będzie prawie wolny od korzeni. Dlatego daje się doniczkę tylko 2 cm średnicy większą niż poprzednia.

      • Weronika powiedział/a

        Dziękuję za porady:)
        Przyjechała do mnie Strelicja i już posadzona. Widać że przeszła trudy podróży. Ucięłam jej ten najbardziej zeschły liść i nie wiem co robić z tymi zaschniętymi końcówkami. http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/7fd18ba4bb1b4e02.html
        Proszę mi napisać, czy nawóz GUANO – Zielony Dom, będzie dla niej odpowiedni. Nie wiem ile w składzie ma być tego azotu, aby nie było za dużo.
        Dziękuję z góry i pozdrawiam.:)

      • zojalitwin powiedział/a

        Z tymi zaschniętymi końcówkami nic zrobić się nie da. One takie pozostaną dopóki się nie zestarzeją ni nie zaschną całe. Ważne by nowe liście były całkiem zdrowe. Na razie nawozy do roślin zielonych będą odpowiednie dopóki nie dorośnie do momentu kwitnienia.

      • Weronika powiedział/a

        Dziękuję za wskazówki. Strelicja posadzona 5 czerwca, wyrósł piękny nowy liść. Czy byłaby Pani tak uprzejma i podpowiedziała mi, od kiedy mogę ją zacząć nawozić i czy mogę zastosować naturalny nawóz? Z góry serdecznie dziękuję:)

      • zojalitwin powiedział/a

        Przy standardowej ziemi nie wcześniej jak po 6 tygodniach. Można dać nawóz organiczny tylko jeśli jest naturalny to proszę pamiętać iż rozcieńczamy go 1/10 gdyż może spalić roślinę. Kupny w granulkach stosować z dużą ostrożnością i lepiej dać go w momencie przygotowywania podłoża.

  8. Ania W. powiedział/a

    Witam serdecznie, na poczatku maja przywiozlam z Madery pąk strelicji z nadzieja, ze uda mi się go ukorzenic, niestety stoi w wodzie od tego czasu i nic sie nie dzieje, czy mozna cos z pąka „urodzić”? Czy moze pomoglo by wsadzenie jej do ziemi?

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 55 other followers

%d bloggers like this: