Kwiaty doniczkowe

Niewiele o wyglądzie, a dużo o potrzebach roślin

Posty oznaczone jako ‘Drzewko szczęścia’

Grubosz jajowaty

Posted by zojalitwin w dniu 11.09. 2011

©

Crassula ovata

Opis

Rodzina: Crassulaceae – gruboszowate

Na wstępie małe wyjaśnienie. Grubosz pospolicie nazywany drzewkiem szczęścia bardzo często sprzedawany jest pod nazwą grubosza drzewiastego czyli ”Crassula arborescens”. Jest to błędna nazwa. Na pierwszy rzut oka widoczna różnica to kolor liści. U prawdziwego grubosza drzewiastego są one szaroniebieskie często z czerwonym obrzeżeniem. Istnieje jeszcze kilka różnic, ale wystarczy nam ta jedna by się nie pomylić i w razie dostrzeżenia takiej nazwy zwrócić uwagę sprzedającemu.

Do rodzaju ”Grubosz” należy ponad 300 gatunków. Rozmieszczone są w całym pasie tropikalnym i subtropikalnym, z tego ponad 150 gatunków występuje na terenie RPA. W uprawie doniczkowej, a w cieplejszych rejonach także ogrodowej znajduje się kilkanaście z nich. Wszystkie mają jedną cechę: gromadzą wodę w mięsistych liściach i pędach lecz ich wygląd jest już bardzo zróżnicowany. Ja zajmę się najpopularniejszym z nich. Na jego przykładzie omówię warunki ich uprawy. Przy omawianiu innych gatunków podam tylko ewentualne różnice.

Roślina dość duża nawet w uprawie doniczkowej, o pędach mocno rozgałęzionych, grubych, mięsistych, w młodości błyszczących, ciemnozielonych z lekkim szarym odcieniem. Starsze pędy są pokryte brązowo-zielonkawą korą, która ma zwyczaj łuszczyć się odkrywając jaśniejszy spód. Z racji tego, że pędy podzielone są na wyraźne odcinki międzywęzłowe, a ze starszych węzłów odpadły już liście i pozostały zgrubiałe ślady kora tych części pędu sprawia wrażenie bardzo starej. Z wyraźnie zaznaczonych węzłów wyrastają jajowate liście. Zawsze z każdego węzła wrastają dwa liście ułożone naprzeciw siebie, przy czym z następnego węzła wyrastają również dwa liście, ale są one ułożone na krzyż z dolną parą i tak na zmianę. Kolor liści jest ciemnozielony czasem o czerwonawym brzegu. Są pokryte woskową błyszczącą skórką. W warunkach domowych kwitnie rzadko, ale jeśli się komuś powiedzie i roślina poczuje się jak w domu zobaczy małe, słodko pachnące, gwiazdkowate kwiaty, w naturze są one zebrane w zaokrąglone grona. Kwiaty przyciągają pszczoły, osy, muchy, chrząszcze i motyle. Z małych kapsułek uwalniane są drobne jak pył nasiona, które roznosi wiatr. W warunkach domowych by sprawdzić jak wyglądają trzeba samemu zabawić się w owada, a nie jest to łatwe bo potrzebne jest do tego szkło powiększające.

Link do filmiku prezentującego różne gatunki gruboszy – http://youtu.be/kJyCXSXaIqI

Na koniec odmiany te najczęściej występujące:

‘Hummel’s Sunset’

‘Variegata’

Tutaj trzeba dodać, że wybarwienie odmian mocno zależy od ilości światła i przy jego niewielkich ilościach szczególnie ‘Hummel’s Sunset’ bardzo szybko wraca do prawie zielonej barwy.

Mieszańce hybrydowe gdzie jednym z rodziców jest nasz gatunek to przede wszystkim

“Gollum”

“Hobbit”

Oba te mieszańce są do siebie dość podobne. Cechą szczególną u hobbita jest fakt, że część liści nie zamyka się w pełną rurkę. W sklepach często te dwa mieszańce są mylone i jeśli na starszych już roślinach występują wyłącznie liście zwinięte w rurkę, a nowe przyrosty mają wyraźnie czerwony kolor to mamy odmianę ”Gollum”.

Występowanie

Na skalistych wzgórzach prowincji Natal w Republice Południowej Afryki.

Wysokość

W naturze nawet do 3 metrów. W uprawie doniczkowej najwyżej 100 do 120 cm.

Termin kwitnienia

W naturze czerwiec – sierpień, a w naszych warunkach domowych również okres krótkich dni. Przypominam, że na półkuli południowej w tych miesiącach jest zimowa pora deszczowa.

Kolor kwiatu

Biały lub biały z różowymi akcentami.

Stanowisko

Uprawiając wyłącznie w domu w okresie lata najlepszy będzie dla nich parapet przy zachodnim lub południowo-zachodnim oknie. Zakładam oczywiście, że okna są otwarte bo jeśli zostaną zamknięte na dłużej może się zdarzyć

przypalenie liścia. Zresztą należy pamiętać, że grubosze lubią dobrą cyrkulację powietrza. Nie chcę przynudzać chemiczno-biologicznymi reakcjami zachodzącymi w roślinie, ale tak jest, że lubią ruch powietrza choć nie należy rozumieć, że lubią przeciągi. Natomiast dla tych co mają balkony lub tarasy to nawet południowa wystawa im nie zaszkodzi. Zimą natomiast najlepszy byłby parapet południowego okna. Tylko pamiętajmy przy szczelnych oknach może pojawić się na nich rosa. Trochę wody i ostre zimowe słońce może wywołać jeśli nie zbrązowiałe przypalenia to małe korkowate plamy na liściach.

Wymagania i pielęgnacja

Po przyniesieniu rośliny do domu od razu sprawdzamy stan korzeni. Producenci mając w pełni kontrolowane warunki mogą uprawiać grubosza w torfie. W warunkach domowych zalać takie podłoże to nie sztuka, a jak wiemy roślina pochodzi z południa Afryki gdzie nie ma czegoś takiego jak torf. Bywa natomiast takie podłoże Jeśli zatem podłoże jest torfiaste to bez względu czy korzenie zupełnie przerosły bryłę czy nie należy roślinę przesadzić dla własnego dobra.

Podłoże powinno być jak najbardziej zbliżone do naturalnego czyli bardzo luźne i z jak najmniejszym udziałem mało rozłożonych części organicznych. Kto ma możliwość kupna ziemi do kaktusów jest w dobrym położeniu. Większość mieszkająca w małych miastach gdzie dostępność różnych asortymentów ziemi jest ograniczona będzie zmuszona korzystać z kupnej ziemi do kwiatów. Proszę zatem postarać się o czysty i jak najgrubszy piasek lub dobnoziarnisty żwir(sklepy akwarystyczne) dodając do tej ziemi około 1/3 do nawet ½ jej objętości. Całość dobrze wymieszać. Na dno doniczki dajemy obowiązkową warstwę drenażową z choćby uzbieranych i wymytych kamyków. Na nie warstwa mieszanki i wstawiamy roślinę zasypując resztą korzenie. Ponieważ korzenie grubosza nie są zbyt imponujące proszę postarać się dać możliwie najmniejszą doniczkę. Tylko tyle by wokół bryły zmieścił się palec ugniatający sypaną ziemię. Ponieważ przesadzania dokonujemy raz na 2-3 lata to góra w tym czasie trochę urośnie i może przeważyć lekką doniczkę, postarajmy się więc o solidnej wagi osłonkę na dno której można dać warstwę większych kamyków, które będą obciążały i stabilizowały pojemnik ale także pełniły rolę ochronną przed ewentualnym nadmiarem wody. Po przesadzeniu jeśli jest to młoda roślinka warto uciąć jej czubki by zachęcić do rozkrzewiania się, a jeśli jest to roślina leciwa usunąć trochę dolnych liści. Na ich miejscu z pąków śpiących wyrosną nowe rozgałęzienia.

Na okres letni warto roślinę wystawić na zewnątrz. Pamiętajmy jest to roślina rosnąca na słonecznych stokach Afryki, a tam światła jest znacznie więcej niż u nas latem. Musi mieć tylko ruch powietrza wokół siebie. Na blaszanym parapecie jeśli mamy roślinę tylko w plastikowej doniczce warto pod doniczkę podłożyć kawałek czegokolwiek(korek, cienki styropian, złożona w kilka folia pęcherzykowa itp) jako izolację od nagrzanej do niemożliwości blachy. W czasie całego okresu wegetacyjnego podlewamy systemem raz a dobrze i czekamy do momentu aż ziemia w doniczce przeschnie. Takie podlewanie przy luźnej ziemi zmusza nas by najpóźniej po 15 minutach wylać nadmiar wody z podstawki czy osłonki. Jeśli w czasie lata roślina zacznie zrzucać zupełnie zielone liście to od razu zaglądamy do doniczki. Bo tak reaguje roślina na nadmiar wody w korzeniach. Po około 2 miesiącach od przesadzenia można zacząć nawozić. Najlepiej postarać się o nawóz do kaktusów i stosować się do instrukcji. Przy jego braku możemy wykorzystać każdy, który ma podwyższoną dawkę potasu. Może to być nawóz do roślin kwitnących lub nawóz do pomidorów. Jednak w przypadku tych nawozów dajemy tylko połowę dawki co 2 tygodnie, ale lepiej ¼ dawki co tydzień. Kończymy nawożenie około końca września.

Dla posiadaczy balkonów informacja, że roślina bez szkody zniesie krótko trwającą temperaturę w granicach zera. Zatem na zimowisko wnosimy ją dopiero wówczas gdy nocą ustali się temperatura około 5 0C.

Dużo światła, brak wody i dość chłodno promuje kwitnienie. Kto chce i może po wniesieniu do domu postawić roślinę nawet na południowym parapecie, lecz w nieogrzewanym pokoju i drastycznie ograniczyć podlewanie, a po około miesiącu lub półtora (nie wolno dopuścić do zmarszczenia się choćby jednego liścia) wznowić podlewanie w miarę regularne(jak na zimowe warunki) może się spodziewać pierwszych pąków już pod koniec grudnia lub nieco później. Około lutego roślina powinna kwitnąć w pełni. Dotyczy to jednak kilkuletnich egzemplarzy. Przy regularnym podlewaniu i zbyt ciepłych nocach raczej tego nie osiągniemy choć będziemy mieć zdrowo wyglądającą roślinę. Przy czym należy zaznaczyć, że zimą z racji mniejszej ilości światła ogólnie podlewamy rzadziej. Zimą także częściej spotkamy się z żółknięciem, zasychaniem i opadaniem dolnych liści. Szczególnie jeśli kaloryfer w pobliżu. Jest to normalny objaw. Nienormalnym jest odpadanie całkiem zielonych liści – jak już zresztą wcześniej wspomniałam.

Po zimie jeśli roślinę w ubiegłym roku przesadzaliśmy tylko zaczynamy więcej podlewać i około końca marca lub z początkiem kwietnia zaczynamy nawożenie. W tym też czasie należy przycinać roślinę jeśli chcemy uporządkować jej ogólny wygląd lub zagęścić. Wynosząc roślinę na zewnątrz należy bezwzględnie przestrzegać okresu hartowania inaczej skończyć się może poparzeniem liści lub nawet całych pędów.

Co zrobić z egzemplarzami, które nie rosną, łysieją i w ogóle wymagają ratunku.

Dobrze by było obejrzeć oba filmiki na stronie http://les-cactus.com/crassula-ovata-portulacea-video.phpDla znających język nie ma sprawy, innym tłumaczę, że filmiki pokazują jak w okresie sezonu przeprowadzić rehabilitację takiego egzemplarza. Na pierwszym zobaczą jak po stłuczeniu doniczki trudno było usunąć stwardniałą ziemię i roślina okazała się prawie bez korzeni. Potem oczyszczone korzenie namoczono i posadzono do doniczki gdzie podłożem była mieszanina 75 % piasku i 15 % ziemi. Takie podłoże pozwalało roślinie nie tyle rosnąć ile wytworzyć dobry system korzeniowy co widać na drugim filmiku. Po jego wytworzeniu wiosną kolejnego roku roślinę przesadzono do normalnej mieszaniny ziemi i bardzo grubego piasku wymieszanego z drobnym żwirem. Po tym zabiegu przycięto pędy rośliny by ta wytworzyła pędy boczne. Na zdjęciach zamieszczonych na tej stronie widać jak się tworzą na tych gołych pędach.

Rozmnażanie

W naszych warunkach są dwa sposoby:

sadzonkowanie pojedynczych liści,

sadzonkowanie wierzchołkowych części pędu.

Sadzonki zielne albo wyłamujemy w węźle i kładziemy w zacienionym miejscu na około 10-14 dni by obeschły lub tniemy w połowie międzywęźla i również odkładamy. W tym czasie ten kawałek międzywęźla zasycha i łatwo go oddzielić lecz często w końcu węzła już wówczas widać delikatne korzonki.

Przy sadzonkach liściowych ten okres obsuszania nie jest tak długi. Liście układamy tak by dolnym końcem dotykały wilgotnego podłoża. Całość dobrze jest zabezpieczyć kloszem. Najlepszym podłożem do ukorzeniania jest ziemia do wysiewów, a kiedy jej nie mamy mieszamy ¾ perlitu i ¼ ziemi do kwiatów. Takie prawie sterylne i niemożliwe do zalania podłoże ma służyć by roślina szybko wytworzyła masę korzeni. Rosnąć będzie kiedy przesadzimy do jej właściwego podłoża. Trzeba też dodać, że sadzonki liściowe to dłuższy proces uzyskiwania nowej rośliny.

Choroby i szkodniki

Przede wszystkim wełnowce. To zmora wszystkich gruboszowatych. Ponieważ nasze drzewko szczęścia jest dość wrażliwe na wiele środków chemicznych dlatego warto przeprosić się ze starym sprawdzonym sposobem. Do naczynia lejemy letnią wodę, dodajemy 100 gram denaturatu na około litr wody i kilka kropel płynu do naczyń. Do tego sporo waty. Sporo dlatego, że nigdy nie używamy wacika po raz drugi. Jedno pociągnięcie i wyrzucamy. Tylko wówczas możemy mieć większą szansę usunięcia jaj, a nie rozniesienia ich przy pomocy brudnego(zanieczyszczonego jajami) po całej roślinie. Rozniesiemy także jeśli zanieczyszczony wacik ponownie włożymy do płynu. Pamiętajmy, jaj nie widać i wacik wydaje się czysty.

Uwagi

Gatunek po raz pierwszy przywieziono i opisano w Anglii w 1768 roku. Nadano nazwę rodzajową Crassula, która jest zdrobnieniem łacińskiego określeniacrassus” = gruby, tłusty i jest odniesieniem do mięsistości całej rośliny. Natomiast nazwa gatunkuovata” = jajowate i odnosi się do kształtu liści.

Kilka plemion afrykańskich jadało starte i gotowane w mleku korzenie. Liście również gotowane w mleku były lekarstwem na biegunkę.

Przypisy


Wykorzystano zdjęcia z następujących stron:

W naturze -http://caroleau.blogspot.com/2007/08/namibia-desert-plants.html

Opublikowany w Uncategorized | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 43 »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 51 other followers