Kwiaty doniczkowe

Niewiele o wyglądzie, a dużo o potrzebach roślin

Posts Tagged ‘kalia Calla’

Kallia mieszańcowa

Posted by zojalitwin w dniu 22.06. 2011

©

©Zantedeschia hybrida

Opis

Rodzina: Araceae – obrazkowate.

Roślina była uzyskana po raz pierwszy jako mieszaniec dwóch gatunków botanicznych, a mianowicie Z. elliottiana i Z. Rehmanii. Te mieszańce, które teraz są otrzymywane mają już tak skomplikowaną drogę powstania, że wie o niej tylko autor tej krzyżówki, a i to nie do końca bo jeśli wziął jako którąś z roślin matecznych również mieszańca, to także do końca nie zna drogi jego powstania. W produkcji liczy się przede wszystkim oryginalny kolor lub wygląd i mało kto pyta o to jakim sposobem uzyskano dany efekt. Dla naszego użytku musimy pamiętać o zapisaniu sobie nazw odmianowych. Nie ma najmniejszych możliwości oznaczenia odmiany (chyba, że wyróżnia się szczególną cechą) na podstawie zdjęć. Poza tym planując wiosenne obsadzenia musimy wiedzieć jak wysoka jest dana odmiana, jaki ma kolor kwiatów czy ma liście silne, szerokie – czyli tak zwane mocne ulistnienie – czy wręcz odwrotnie, jest bardzo plenna czy tak sobie. Bulwa nam o tym nie powie, a konia z rzędem temu kto po kilku miesiącach będzie pamiętał, która bulwa należy do której odmiany. Wszystkie bulwy kalijek są poziomo spłaszczone i przypominają nieregularny dysk. Mają dość duże strzałkowate lub lancetowate liście na długich ogonkach. Często liście są nakrapiane. Pęd kwiatostanowy wyrasta bezpośrednio z kłącza i jest zakończony kwiatostanem w postaci ścisłej kolby, która jest otoczona dużą kolorową pochewką. I to ona decyduje o urodzie rośliny.

Występowanie

Mimo, że są to już wielokrotne mieszańce to genotyp jest kształtowany pod kątem wyglądu. Mało zwraca sie uwagę na inne cechy. Zatem pamiętajmy, że jest to krzyżówka dwóch górskich gatunków występujących w Republice Południowej Afryki. Mimo, że oba gatunki rosną dość wysoko w górach, ale te góry znajdują się w tropikach zatem temperatura tam jest niższa niż w dolinach, ale nigdy nie spada poniżej zera. Inną cechą charakterystyczną dla klimatów górskich jest bardzo wyraźna różnica w temperaturze między dniem a nocą. Czynnik ten ma istotne znaczenie dla osiągnięcia jakości i ilości kwiatów. I największa trudność jaką trzeba stworzyć roślinie to, wysokie natężenie światła(od tego zależy ładne wybarwienie kwiatów) przy stosunkowo niskich temperaturach. Przykład jak uzyskać natężenie światła odpowiadające w luxach bardzo słonecznemu dniu i zachować temperaturę 20 0C. W górach to normalne lecz u nas w dolinach graniczy z cudem. Tym należy tłumaczyć liczne niepowodzenia w amatorskiej uprawie tej rośliny. W szklarniach wiele da się zrobić w doniczce na balkonie już nie bardzo. I to co uzyskamy w takich warunkach zawsze będzie kompromisem między potrzebami rośliny, a naszymi możliwościami.

Wysokość

Zakładając że roślina nie jest wyciągnięta to zakres wysokości jest dość duży i wynosi od 20 cm do prawie metra, a nawet więcej, przy wielkości kwiatostanów od półtora centymetra do 10 cm. Przy uprawie w doniczkach na ten parametr trzeba zwracać uwagę by nie próbować uprawiać w nich odmian wysokich. Znikomość systemu korzeniowego ograniczonego przez doniczkę może sprawić, że kwitnienie będzie marne lub nie będzie go w ogóle.

Termin kwitnienia

Posadzone pod koniec zimy najczęściej zaczynają kwitnąć po połowie czerwca. Przy czym trzeba zwracać uwagę na wczesność odmian. Ma to ogromy wpływ na termin w jakim uzyskamy pierwsze kwiaty.

Kolor kwiatu

Wszelkie odcienie bieli, różu, żółci, czerwieni oraz kwiatostany dwukolorowe.

Stanowisko

Już napisałam, że jak najwięcej światła przy w miarę niskiej temperaturze. W zależności od roku musimy zatem wypośrodkować. Może się okazać, że trzeba będzie ”potańczyć z doniczkami” i na okres od godziny 11-tej do 16-tej ustawić je w miejscu cieniowanym bo jest tak gorąco. Wiemy przecież że rośliny szczególnie ich bulwy i korzenie nie lubią kiedy ich temperatura wzrośnie powyżej 20 0C. Przy wzroście temperatury podłoża powyżej 24 0C ilość kwiatów, ich wielkość i długość kwitnienia spada w sposób krańcowy. Stąd tak ważnym przy uprawie tej rośliny jest robienie wszystkiego by obniżyć temperaturę ziemi, ale nie podlewać zimną wodą. Najczęściej stosuje się jasne doniczki, okrywanie podłoża i takie ustawianie innych roślin  niższych by cieniowały doniczkę.

Jako ciekawostkę podam zalecenia dla upraw szklarniowych. Są one tak skonstruowane by uzyskać jak najlepsze efekty czyli najwięcej kwiatów z rośliny. Zatem optymalna temperatura dnia to zakres między 18 – 24 0C. Optymalna temperatura nocy to 12 – 18 0C. Natężenie światła co najmniej 4000 luxów czyli jak dla słonecznego dnia. A najważniejsze by połączyć to wszystko razem.

Wymagania i pielęgnacja

Zacznijmy od wyglądu bulw. Jest koniec lutego lub początek marca. Przynosimy z przechowalni pojemniki z naszymi bulwami. Sprawdzamy ich stan zdrowotności. Jeśli nie ma oznak choroby i wszystkie są twarde i bez mokrych plam to w porządku. Jeśli znajdzie się bulwa co do której mamy wątpliwości odkładamy ją na bok i nią zajmiemy się osobno.

Zaprawianie. Teraz przygotowujemy sobie roztwór Kaptanu i Topsinu. Po jego dokładnym wymieszaniu wkładamy do niego nasze bulwy na okres co najmniej 20 minut. By nie pomieszać bulw poszczególne odmiany wkładamy do jednej siatki np. takiej w jakiej są koszyki z kiwi. Zawiązujemy i oznakowujemy. Teraz już możemy bez obaw moczyć. W tym czasie ostrym czystym nożem odkrawamy nadgniłą część bulwy, przestrzegając w sposób bezwzględny zasady, że tniemy na zdrowej części. Po wyjęciu zdrowych bulw w roztwór wkładamy nasze obkrojone bulwy na okres około 15 minut. Wszystkie i zdrowe i te ratowane wykładamy na kawałek czystego kartonu pozwalając im obeschnąć. Cząsteczki środków zaschną na skórce stanowiąc dobrą ochronę. Jest tak wiele chorób atakujących kiełkujące rośliny, że nie warto ryzykować i wyrzucać kiedy zaczną się kłopoty. Hybrydy są szczególnie na choroby podatne. Zatem potraktujmy poważnie zaprawianie bulw.

Stymulacja. Dla tych którzy chcieliby zaimponować sąsiadom ilością otrzymywanych kwiatów z jednej rośliny podpowiadam sposób powszechnie stosowany w produkcji. Wiosną jeszcze przed zaprawianiem moczy się bulwy w kwasie giberelinowym. W handlu jest powszechnie dostępny pod nazwą ‚Gibrescol’. Niestety ma to swoje gorsze oblicze bo część kwiatów może być zdeformowana. Nie ma jednak powszechnego dostępu do innego stymulatora chyba, że ktoś z rodziny pracuje w kwiaciarstwie szklarniowym.

Przygotowujemy pojemniki. I tu zasada lepiej posadzić kilka bulw w większym pojemniku niż pojedyncze bulwy w zbyt ciasnych doniczkach. Wybierając pojemnik pamiętajmy bulwa może się powiększyć nawet dwukrotnie. System korzeniowy jest dość duży zatem nie mogą to być płaskie doniczki typu misa. Jeśli koniecznie chcemy uprawiać wysoką odmianę w doniczce to wybierzmy duży pojemnik i wkładamy do niego kilka bulw. Duży pojemnik ma z reguły solidną wysokość co zapewni roślinie chociaż średnie warunki do rozwoju. Przyjmijmy zatem do wiadomości, że za mały pojemnik to słabsza roślina i wszystko co się z tym wiąże, ale za duży pojemnik i kiepsko przygotowane podłoże to prawie pewność chorób grzybowo-bakteryjnych.

Podłoże. Kalijki lubią mieć stale wilgotne podłoże, ale nadmiar wody szczególnie w dolnych partiach doniczki jest powodem chorób grzybowych. Zbite przez wodę podłoże(a takie występuje w dolnej partii doniczki) nie odprowadza szybko wody i na dnie powstaje bagienko, a góra jest sucha. Sądząc po suchej górze i mając świadomość, że roślina lubi wilgotne podłoże lejemy kolejną dawkę. Dziwimy się potem dlaczego roślina choruje. Przy roślinach lubiących wilgoć trzeba się więc bronić przygotowując specjalnie starannie podłoże. Dlatego na dno doniczki obowiązkowa warstwa drenażowa. Kupną ziemię mieszamy z co najmniej 1/3 objętości wermikulitu, drobnej kory, drobnego grysu akwarystycznego lub w najgorszym razie z perlitem. W mieście dostęp do czystego, gruboziarnistego piasku jest ograniczony. Piasek z piaskownicy zawiera taką florę bakteryjno grzybową, że własnoręcznie możemy załatwić sobie rośliny, dlatego prawie nigdy go nie polecam, lecz jeśli ktoś ma do takiego jak wspomniałam dostęp jest on równie dobrym rozluźniaczem. Przy zakupie ziemi w przypadku tych roślin proszę zrezygnować z ziemi zawierającej nawozy o przedłużonym działaniu. Otóż w nawozach tych występuje azot w postaci amonowej, a ta jest wręcz szkodliwa dla tych roślin. Dlatego wybierzmy ziemię ze standardowymi nawozami.

Sadzenie. Na warstwę drenażową sypiemy przygotowane podłoże. W doniczce powinno pozostać jeszcze od 8 – 12 cm wolnego miejsca. Układamy bulwy tą gładką częścią do dołu i zasypujemy tak by nad bulwą w zależności od jej wielkości było od 6 do 10 cm ziemi. Podlewamy. Ziemia osiądzie i jeśli bulwa posadzona jest za płytko może pojawić się na zewnątrz lub pojawią się kiełkujące korzenie. Dlatego po podlaniu i osiadnięciu ziemi dosypujemy warstwę. Głębokość sadzenia jest ważna bo po zakotwiczeniu się w ziemi musi utrzymać wyrastający dość ciężki pęd to raz, a dwa to fakt że korzenie wyrastają z wierzchniej strony bulwy i posadzona za płytko spowoduje, że korzenie będą zbyt blisko pod powierzchnią ziemi nagrzewając się niemiłosiernie, a jak wiemy roślina tego nie lubi. Nie sadźmy jednak głębiej jak 10 cm poniżej poziomu gruntu.

Podlewanie. Dopóki nie pojawi się kiełek podlewamy bardzo umiarkowanie, bo zapotrzebowanie na wodę jest na razie niewielkie. Podłoże musi być wilgotne by rozpoczął się proces wzrostu korzeni, a potem kiełkowanie, ale odbywa się to w oparciu o składniki bulwy, a my uzupełniamy tylko to co wyparowało z podłoża. Wraz z kiełkowaniem zaczynamy normalne podlewanie. Przez cały okres wegetacji powinno ono być takie by ziemia była stale lekko wilgotna. Pod koniec lata wraz z pojawieniem się objawów zasychania liści systematycznie zmniejszamy podlewanie do zasuszenia włącznie.

Nawożenie. Po około 6 tygodniach od rozpoczęcia wzrostu przystępujemy do zasilania rośliny. Na początku chodzi nam o ładną mocną kępkę liści. Możemy w tym okresie używać zwykłych standardowych nawozów. Jednak po pojawieniu się pąka przechodzimy na nawożenie nawozami zawierającymi podwyższoną dawkę potasu. Np. nawóz do roślin kwitnących. Kto uprawia pelargonie czy surfinie i stosuje dedykowany im nawóz to może używać go także do kalijek. Nawozem tym będziemy zasilać rośliny aż do momentu kiedy zaczną zasychać liście. Potas jest także odpowiedzialny za wzrost bulw więc nie należy skąpić bo jesienią wyjmiemy bulwy mniejsze niż posadziliśmy. Pamiętajmy, że w doniczce podłoża jest mało i od naszego dostarczania składników zależy co wyjmiemy z doniczki. Jest to tym ważniejsze, że roślina dość rzadko daje nam znać o głodzie. Na zdjęciach objawy braku azotu. Bierze się to stąd, że w przypadku braku czegoś w podłożu roślina wycofuje ten składnik z bulwy. Zatem wyjęcie mniejszej bulwy niż ta posadzona wcale nie jest rzadkością. Dla bardziej zaawansowanych proponuję postaranie się o zakup nawozu o składzie NPK 20-10-20 i używanie go przez cały czas.

Kwiaty. Kto chciałby potraktować swoje uprawy w doniczkach również jako kwiat cięty musi pamiętać by pędy z bulwy wyrywać, a nie wycinać. To że pęd przycięty będzie krótszy to jeszcze małe piwo gorzej, że pozostawione resztki mogą być bramą do inwazji grzybów czy bakterii. Kwiaty kalii kwitną dość długo bo musi okwitnąć cała kolba czyli wszystkie kwiaty żeńskie znajdujące się u podstawy kolby jak i wszystkie kwiaty męskie znajdujące się w górnej części kolby. Niemniej Pochewka kwiatowa nie cały czas jest świeża na obrazku przedstawiam poszczególne fazy zamierania ”kwiatu”.

Do wazonu bierzemy kwiaty kiedy wszystkie kwiaty na kolbie są jeszcze zamknięte, a pochewka jest już wybarwiona. Natomiast nie pozostawiajmy na roślinie kwiatów kiedy pochewki już zielenieją. Niepotrzebnie zużywają składniki na ewentualne nasiona. Trzeba je usunąć tym bardziej, że większość odmian ma na tyle dekoracyjne liście, które długo jeszcze będą zdobić nasz taras i karmić bulwę.

Zamieranie roślin. Uprawiając w donicy pozwólmy roślinom na dokończenie tej fazy. Na czas nocnych przymrozków zabierzmy roślinę z tarasu i wystawmy na dzień. Przez ten czas wraz z żółknięciem liści ograniczamy podlewanie. Nie przyspieszajmy jednak tego procesu przez raptowne zaprzestanie podlewania. W czasie kiedy liście żółkną w bulwie następuje inicjacja pąków na kolejny rok. Jak wyciągniemy rośliny z zielonkawymi jeszcze liśćmi to musimy dać roślinie czas na inicjację w warunkach dość wysokiej temperatury i rosnącej suszy. Czyli okres zasuszania sztucznego musi być kilkunastodniowy, a i tak gwarancji na obfite kwitnienie w roku następnym nie będzie. Uprawiając w pojemnikach mamy przewagę nad uprawą w gruncie i warto to wykorzystać. Całkowicie zaprzestajemy podlewać gdy liście w znacznym stopniu są już suche. Takie suszki pozostawiamy w doniczce pod dachem jeszcze klika dni. Następnie wyjmujemy i oczyszczamy. Jeśli uprawa była sukcesem wyjmiemy bulwę znacznie większą z wieloma wypustkami posiadającymi własny pąk szczytowy. Na zdjęciu widać bulwę po roku uprawy. Jeśli taką bulwę odwrócimy widać, że wypustki trzymają się mocno bulwy macierzystej. Takich bulw wiosną nie dzielimy tylko wsadzamy w całości. Natomiast bulwy które mają wypustki o bardzo przewężonych miejscach połączeń z bulwą macierzystą można będzie podzielić. Pamiętać proszę jedynie, że im ostrzejszy podział tym mniej kwiatów. Czasem jest tak, że bulwa samoistnie wyda bardzo wiele małych bulwek sama pozostając prawie na tym samym poziomie lub nawet się zmniejszając. Jesienią bulw nie rozdzielamy tylko wiosną. Natomiast po wykopaniu i oczyszczeniu bulwy jednej odmiany pakujemy do siatek. Siatki wiążemy i przyczepiamy etykiety z opisem. Przechowujemy w temperaturze między 5 a 8 0C. Jeśli temperatura się podniesie wyżej bulwy ruszą ze wzrostem i zaczną więdnąć wybijając w pęd jednocześnie.

Rozmnażanie

Przez podział bulw lub dla hobbystów przez nasiona.

Choroby i szkodniki

Z chorób grzybowych najszerzej spotykaną jest mokra zgnilizna kłączy. Występuje w trakcie wegetacji. Prawie równocześnie pojawia się żółknięcie liści od szczytu(nie mylić z zamieraniem liści jesienią) i mokra, nieprzyjemnie pachnąca zgnilizna u podstawy liści. Jeśli szybko nie zareagujemy(‚Bravo’) po 2-3 dniach obejmie kłącze i korzenie z niego wyrastające. Jeśli połapiemy się zbyt późno cała roślina łącznie z otaczającą ziemią jest do wyrzucenia. Pojemnik starannie-bardzo starannie – umyć przed jego ponownym użyciem. Jeśli nie jest to plastik praktycznie nadaje się do wyrzucenia bo odkażanie w toksycznych środkach odkażających nie jest na skalę amatorską do wykonania. Podobne pierwsze objawy lecz dochodzi gwałtowne więdnięcie rośliny. To zaraza Zantedeschii. Przy wilgotniejszym powietrzu może pojawić się szarawy nalot pleśni. W tym przypadku tylko śmietnik.

Na hybrydach dość często pojawia się pierścieniowa plamistość jest to choroba wirusowa objawiająca się wyraźnie odgraniczonymi jasnymi plamami i smugami. Liście z czasem mogą ulec ulegają deformacji podobnie jak pęd kwiatowy i sam kwiatostan. Roślina do wyrzucenia. Pod żadnym pozorem nie przechowywać bulw porażonych roślin i nie dawać na kompostownik.

W amatorskiej uprawie ze szkodników najczęściej występują wciornastki i mszyce. O ile mszyce każdy widział o tyle wciornastka bez bardzo silnego szkła zobaczyć nie sposób. Natomiast objawy jego żerowania są charakterystyczne. Najczęściej spotkać go można na pochewce na której pojawiają się drobne przebarwiające sie lub srebrzyste plamki. Srebrzyste plamki i maleńkie czarne kropeczki odchodów mogą pojawić się także na liściach i pędzie. Wystarczy dwa opryski zwykłym „Karate” w odstępie 4-6 dniowym.

Przypadłości jest znacznie więcej ale wymieniłam tylko te najczęściej występujące. Uprawiający rośliny na bardzo wczesne kwiaty muszą jeszcze bronić się przed larwami ziemiórek.

Przypisy


Wykorzystano zdjęcia z następujących stron:

Ozdoba – http://floradania.dk/

Posted in Uncategorized | Otagowane: , , , , , , | 5 Comments »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 61 obserwujących.