Kwiaty doniczkowe

Niewiele o wyglądzie, a dużo o potrzebach roślin

Posts Tagged ‘rośliny w postaci drzewka’

Formy pienne roślin

Posted by zojalitwin w dniu 01.07. 2011

Kształtowanie piennej formy roślin Formę pienną można uzyskać praktycznie z każdej rośliny krzewiastej lub będącej półkrzewem, czyli rośliny o drewniejącej tylko dolnej części łodygi. Jak wyprowadzić formę pienną rośliny przedstawię na przykładzie chryzantemy. Dlaczego jej, ano dlatego, że wymaga więcej zachodu niż inne rośliny. Zatem próbując z innymi roślinami mamy tylko część czynności do odrzucenia. Natomiast ci co chcą się zabawić z chryzantemami nie chcę by im się nie udało tylko dlatego, że nie znali wszystkich detali. Wybieramy odmiany. Do tego celu najbardziej nadają się odmiany doniczkowe drobnokwiatowe, szybko przyrastające, silnie krzewiące się i obficie kwitnące. Tym którzy zostawią sobie na przechowanie doniczkę wcześniej przeznaczoną na groby przestrzegam, że rośliny te są tak gęste i małe, bo zostały potraktowane środkami skarlającymi. Ich naturalne cechy mogą być dość odległe od tego co oglądamy w doniczce. Jeśli chcemy się bawić z roślinami, które mamy warto pozwolić roślinie rosnąć jeszcze sezon. Środki skarlające po sezonie przestają działać i w doniczce mamy prawdziwy wygląd rośliny. Dla tych którzy mają możliwość kupna konkretnej odmiany podaję te z których najczęściej wyprowadza się w naszym kraju formy pienne. Zatem większość odmian z grup Cassablanca, Ozenda i Veria, a z pojedynczych odmian to przede wszystkim ‚Gandes’ i ‚Piecas’. Ich cechą są bardzo regularnie ukształtowane korony i sztywne pnie. Posiadacze chryzantem ogrodowych nie są na straconych pozycjach choć większość starych odmian nie nadaje się do tego celu to dość łatwe do zakupu są odmiany np. ‚Connie’, ‚Cheryl’, ‚Jessica’, ‚Lisa’ czy też ‚Patrycia’, które również silnie się krzewią, a przez to tworzą okazałe korony. Drzewka wyprowadzone na własnym pniu. Metoda ta wykorzystuje naturalną zdolność roślin do tworzenia długiego pędu (z którego formowany jest pień) i następnie jego silnego rozkrzewiania się. Na początku małe zastrzeżenie. Podaję tu metodę jaką stosuje się w produkcji szklarniowej. W skali amatorskiej nie zawsze chcemy lub możemy zastosować się dokładnie do procedur więc nie zawsze osiągniemy równie dobre rezultaty. Może to być krótszy pień, mniejsze rozkrzewienie korony czy też nie tak regularny jej wygląd, ale to rzecz normalna. Szklarniowcy dawno się przekonali, że najmniejsze odstępstwo od reżimu i efekt nie taki. Doniczki z roślinami przenosimy do ciepłego pomieszczenia już w styczniu. Chodzi o to by rośliny podjęły wzrost. Pobieramy sadzonki już z nowych przyrostów. Pod koniec lutego praktycznie powinniśmy już mieć ukorzenione sadzonki. Należy je posadzić do doniczek o średnicy 9 cm. Warto jako podłoże zastosować dobrą ziemię do kwiatów mającą już w swym składzie nawóz o spowolnionym działaniu. Uprawiając na parapecie musimy zadbać by pęd (przyszły pień) rósł pionowo, a nie wykrzywiał się do światła zatem już w momencie sadzenia sadzonki wstawiamy kijek i dość gęsto wiążemy pęd do kijka. Od razu wstawmy wysoką podpórkę nie trzeba będzie ją potem wymieniać. By chryzantemowe drzewko stało się bardziej dekoracyjne, można posadzić 3 sadzonki do jednej doniczki i następnie zapleść je w trakcie uprawy w jeden pień. I takie rośliny też trzeba podpierać, przynajmniej na początku uprawy. Do tego momentu podobnie postępujemy ze wszystkimi innymi roślinami. Np. z pelargonią, fuksją, lantaną itp. Tylko przy fuksji i pelargonii trzeba dopowiedzieć, że na takie drzewka nadają się wyłącznie odmiany o wzniesionym pokroju. Z uwagi na cechę chryzantemy tworzenia dość niskiego pędu w uprawie szklarniowej stosuje się opryskiwanie kwasem giberelinowym w celu pobudzenia wzrostu na długość. Opryskuje się trzy razy w odstępach tygodniowych począwszy od końca marca. Stężenie roztworu to 500 mg na 1 litr wody. My oczywiście możemy przygotować sobie mniejsze ilości zachowując jednak proporcje. Jeśli w tym czasie trafimy na słoneczną pogodę można opryskiwać tylko dwa razy w odstępach dwutygodniowych. Tym sposobem otrzymuje się pieńki nawet 30 centymetrowe. Nie przejmujmy się jeśli nie uda nam się osiągnąć tak wysokiego pieńka, na krótszym też uzyskamy dekoracyjną roślinę. Kto ma możliwość powinien doświetlać rośliny przedłużając dzień do 16 godzin na dobę. Natężenie światła niezbyt duże bo do 100 luxów. Doświetlamy do połowy maja. Pod koniec maja, uszczykuje się wierzchołki pędów i przesadza rośliny do doniczek o średnicy 22 cm, w których pozostają aż do kwitnienia. Jest to jedyne uszczykiwanie, jakie zaleca się w czasie uprawy form piennych chryzantemy. W miarę rozkrzewiania się chryzantem należy sukcesywnie obrywać dolne liście i pędy boczne z pnia. Nie jest natomiast konieczne dokładne usuwanie nowych pędów wyrastających z karpy korzeniowej. Zakrywając podłoże w doniczce są one bowiem dodatkową ozdobą, pod warunkiem że uzyskamy wystarczająco wysoki pień, w innym przypadku trzeba te pędy usuwać i potem zastąpić je np. jakimiś zwisającymi roślinami rocznymi. O wartości dekoracyjnej piennych chryzantem decyduje jednak przede wszystkim zachowanie odpowiednich proporcji pomiędzy pojemnikiem, a częścią nadziemną (długość i grubość pnia, wysokość całej rośliny, wielkość korony). Jeśli o tym zapomnimy cały nasz wysiłek pójdzie na marne. Co do innych roślin możemy sobie założyć wysokość pnia np. u pelargonii uzyskanie 30 cm pieńka nie jest problemem. Pamiętamy jednak, że uszczykiwanie wierzchołka wzrostu przeprowadzamy wówczas gdy roślina jest około 15-20 cm większa od założonego pnia. Ponieważ na tym górnym odcinku będziemy kształtować koronkę. O ile usuwamy wszystko z tej części, która ma być pniem i to w jak najwcześniejszym stadium by nie było śladów, to na górnym odcinku boczne pędy uszczykujemy jak mają około 8-10 cm, a przynajmniej 3 oczka. Z tych oczek wybiją kolejne boczne odgałęzienia. W tym miejscu muszę jeszcze dodać, że jeśli wybraliśmy wczesną odmianę chryzantemy usuwamy wszystkie pojawiające się pączki. Żadnemu pędowi bocznemu nie pozwalamy kwitnąć. Jeśli wybraliśmy odmianę późną lub nie wiemy co to za odmiana to problem z próbą kwitnienia będziemy mieć dopiero jesienią. Teoretycznie drzewko do tego czasu powinno być już uformowane. Mogłoby więc kwitnąć, lecz prawdziwi wielbiciele takich drzewek na pewno na to nie pozwolą. W kolejnym sezonie dokończą formowanie gęstej koronki i dopiero wówczas cieszyć się będą efektami swojej pracy. Przy odmianach późnych lub jeśli nie wiemy co to za odmiana trzeba rośliny zaciemniać, czyli w okresie letnim(od końca czerwca) skracać dzień do 12 godzin, aż do momentu zainicjowania pąka kwiatowego. Później zabieg nie jest już potrzebny. Będziemy się wówczas cieszyć kwiatami pod koniec sierpnia i we wrześniu. Szczepienie na pniu innego gatunku. Najczęściej do tego celu wykorzystuje się złocień krzewiasty (Argyranthemum frutescens). Tworzy on wysoki, sztywny i dość gruby pień na którym można tworzyć bardzo reprezentacyjną koronkę. Natomiast jako zrazy wykorzystuje się odmiany o cechach wspomnianych przy omawianiu pierwszej metody. Najczęściej stosuje się szczepienie w klin lub w szparę. Metodą tą uzyskuje się drzewka o wysokich pniach, będące w stanie unieść dość imponujące korony z tego powodu jest powszechniej wykorzystywana na skalę produkcyjną. Tutaj jednak należy zaznaczyć wszystkim posiadaczom takich drzewek, że koronki najczęściej łatwiej przemarzają niż podkładki. Najwrażliwszym jednak miejscem jest miejsce szczepienia. Zatem zabezpieczając takie drzewka na zimę robimy to starannie i raczej na zapas niż by miało pozostać coś odkrytego. Metoda na skróty Istnieje metoda uzyskiwania drzewek na skróty. Dotyczy to w szczególności roślin ogrodowych choć nie zawsze. Przyglądamy się posiadanemu krzewowi. Jeśli znajdziemy w miarę prosty pęd, który wybił z korzenia usuwamy wszystkie pozostałe gałęzie. Zawsze jest to dość radykalne posunięcie i z początku to co zostaje najciekawiej nie wygląda. Teraz przyglądamy się pozostawionemu pędowi. W ogrodzie warto kształtować pień na wysokość co najmniej 70-80 cm. Więc nawet wówczas jeśli pęd się rozwidla niżej usuwamy wszystkie drobne pędy do takiej wysokości. Teraz odchodzimy na 3-4 metry od rośliny i zrysowujemy sobie(w wyobraźni) koronkę jaka będzie pasować do danej grubości pnia. Ponieważ na początku tych pędów zielonych będzie mało muszą wybić pędy boczne zatem skracamy zielone pędy znacznie mocniej niż miała wyglądać nasza wyobrażona koronka. W czasie tej czynności często odchodzimy od rośliny i sprawdzamy czy cięcie idzie nam prawidłowo. Przyjmijmy, że najprzód robimy coś z grubsza i dopiero później docinamy tak jak potrzeba. Przez cały sezon usuwamy intensywnie wybijające pędy na pniu i skracamy szybko wybijające tzw. wilki na przyciętych gałązkach. Natomiast normalne odrosty zawsze skracamy w zależności od wielkości drzewka za 3 lub 5 oczkiem. Oczko to powinno być skierowane zawsze na zewnątrz krzewu. Teoretycznie w tym wypadku drzewko mamy w czasie jednego sezonu jeśli zaczniemy wiosną. Doświadczenie uczy, że prawdziwą urodą pochwali się dopiero w kolejnym sezonie. Jeśli do kształtowania wybierzemy sobie krzew o cienkich i giętkich pędach (np. tawułę) trzeba zostawić co najmniej trzy i zapleść najlepiej w luźny warkocz wplatając w niego zwykły drewniany kij od szczotki. Luźny splot pozwoli na  wyciągnięcie kijka jak pędy zesztywnieją i zgrubieją na tyle by utrzymać koronę.  W innym wypadku taki zapleciony pęd nigdy nie będzie idealnie prosty chyba że pędy do palika będziemy wiązać co 5 cm.

Tu będę później wklejać różne rysunki przedstawiające opisane zagadnienie.

Posted in Uncategorized | Otagowane: , | Leave a Comment »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 56 other followers