Kwiaty doniczkowe

Niewiele o wyglądzie, a dużo o potrzebach roślin

Syningia ogrodowa

Posted by zojalitwin w dniu 24.09. 2010

Sinningia x speciosa

Opis

Rodzina: Gesneriaceae – ostrojowate.

Trzeba wyjaśnić, że nazwa Gloxinia była tą pod jaką roślina została wprowadzona do uprawy. Po dalszym rozpoznaniu roślin i poznaniu innych gatunków, naukowcy – systematycy uznali że nazwę tą zachowa się dla roślin, które mają kłączowe korzenie. Natomiast dla wszystkich roślin z tej rodziny, które rozwijają się w oparciu o bulwy utworzono nową grupę i nazwano Sinningia. Nazwa ta wywodzi się od nazwiska niemieckiego botanika, który był dyrektorem Ogrodu Botanicznego w Bonn Wilhelma Sinninga.

Gatunków sinningii jest ponad dwadzieścia. Skupimy się tu na opisaniu wymagań mieszańców powstałych w szklarniach hodowców. Charakteryzują się one wielkimi, aksamitnymi kwiatami o dzwonkowatym kształcie z pięcioma płatkami koronki. Kwiaty są wzniesione na krótkich szypułkach. Liście duże, miękkie, pokryte delikatnymi włoskami, co powoduje, że w dotyku przypominają welur. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego co niżej nikt już po przekwitnięciu nie będzie wyrzucał kwiatka do śmieci.

Występowanie

Gatunki macierzyste, które użyto do krzyżówek pochodzą z tropikalnych lasów deszczowych Ameryki Południowej i Środkowej.

Wysokość

Mieszańce osiągają 20 – 30 cm wysokości.

Termin kwitnienia

Jeśli hodujemy bulwę w naturalnym świetle to kwitnąć zaczną wczesnym latem. Ich kwitnienie trwa dość długo bo z reguły kończy się około połowy września.

Kolor kwiatu

Co roku pojawiają się nowe mieszańce lecz najczęściej spotykane są barwy czerwieni, karminu, różu, fioletu, co nie oznacza, że nie ma na przykład zielonych kwiatów. Często spotkamy mieszańce o kwiatach dwukolorowych.

Stanowisko

Roślina najlepiej będzie się czuła na oknie wschodnim lub zachodnim. Jeśli takiego nie mamy ustawmy ją tak by miała dużo światła lecz nie sięgało tam słońce. Pamiętajmy, że roślina rośnie w lasach więc nie jest tam narażona na bezpośrednie działanie słońca.

Wymagania

Pod względem temperatury w okresie wegetacyjnym nasze mieszkania są odpowiednie bo zapewnią jej optymalną dla niej temperaturę czyli między 20 a 25 oC. Gorzej jeśli chodzi o wilgotność powietrza. Pamiętajmy że to roślina lasów deszczowych gdzie wilgotność powietrza jest ogromna. Ponieważ rośliny nie tolerują zraszania jedynym sposobem na poprawienie wilgotności jest ustawienie kwiatka na podstawce wypełnionej kamykami i gdzie nalano wody. Woda nie może jednak sięgać dna doniczki bo bulwa szybko nam zgnije. Przez cały sezon podlewamy obficie ale między podlewaniami górna warstwa podłoża musi lekko przeschnąć. Ponieważ Sinningia lubi podłoże kwaśne do podlewania używamy wody przegotowanej. Także temperatura wody używanej do podlewania ma znaczenie. Opady w tropikach są ciepłe zatem i my używajmy letniej wody. By utrzymać jak najdłużej właściwy czyli kwaśny odczyn podłoża co 4-5 podlewanie dajmy wodę zakwaszoną albo cytryną albo octem. Przy czym łyżeczkę octu stosujemy na około 5 litrów wody. Raz w tygodniu razem z podlewaniem zasilmy roślinę. Ponieważ we wzroście bulw duży udział ma potas dlatego stosujmy nawozy o zwiększonej dawce tego składnika. Warunek ten spełnia chociażby nawóz do roślin kwitnących. Jeśli kupimy w necie nawóz o podwyższonej zawartości i fosforu i potasu to będzie to nawóz optymalny. Pozwoli on roślinie kwitnąć i obficiej i dłużej jednocześnie pozwoli jej odbudowywać bulwę.

Po zakończeniu kwitnienia bardzo wolno ale ograniczamy podlewanie. W żadnym jednak wypadku nie wolno dopuścić do więdnięcia liści. W coraz większym stopniu liście będą brązowieć i zasychać. Po ich zaschnięciu obcinamy je i doniczkę wraz z bulwą trzeba przenieść do jak najchłodniejszego pomieszczenia. Optymalna temperatura okresu spoczynku to około 15 -16 oC. W tym czasie bulwy nie podlewamy. Jeśli wynieśliśmy doniczkę do piwnicy około lutego zerknijmy czy nie pojawiło sie coś zielonego. W końcu lutego przynosimy doniczkę z piwnicy wyjmujemy bulwy i ponownie sadzimy do świeżej ziemi. Jeśli używamy standardowej ziemi do kwiatów wymieszajmy ją pół na pól z wermikulitem, perlitem czy grysem akwarystycznym. Zabezpieczy to nas przed przelaniem na co roślina jest bardzo wrażliwa. Bulwę sadzimy na taką głębokość, aby nakrywała ją 2 centymetrowa warstwa gleby. Doniczkę stawiamy w ciepłym miejscu i dopóki nie pojawią sie liście podlewamy dość oszczędnie. Jeśli z jednej bulwy wykiełkuje więcej niż 2-3 pędy usuńmy je. Roślina nie wykarmi tylu kwiatów i będą drobne.

Może sie tak zdarzyć, że kupiliśmy bulwy i za żadne pieniądze roślina choć zdrowa nie chce wypuścić pąków kwiatowych. Niestety najprawdopodobniej bulwę zbyt wcześnie „wybudzono”. Ten sezon ta bulwa będzie produkować tylko liście. Jedyne co możemy zrobić to od września powoli zasuszać i poczekać na kwiaty w przyszłym sezonie tym większe, że bulwa nam urosła.

Rozmnażanie

Sadzonki długości 5-7 cm można ciąć z pędów jeszcze przed związaniem pąka czyli wiosną.

Latem możemy spróbować posadzić liść. Jest to dość długotrwały sposób. Wiele liści nie wytworzy nowej zielonej rośliny, ale przed zaschnięciem w podłożu ukształtuje się maleńka bulwka. Zatem nie wyrzucajmy wszystkiego wraz z zaschniętym liściem, jeśli tenże liść był żywy dość długo.

Wiosną przy przenoszeniu bulw do nowej ziemi duże bulwy można podzielić.

Jeśli ktoś nie ma wprawy to poczekać, aż bulwa zacznie kiełkować i wówczas podzielić tak by każdy kawałek miał pęd i korzonki. Zresztą najpóźniej co trzy lata ten zabieg jest konieczny bo bulwy wytwarzają wówczas mało pędów zakończonych kwiatami.

Choroby

Praktycznie najpoważniejszym problemem może być szara pleśń. Pojawiają się wówczas szare zasychające plamy począwszy od brzegów liścia. Choroba jest najczęściej spowodowana moczeniem liści podczas podlewania.

Uwagi

Nazwa Gloxinia została nadana na cześć francuskiego botanika i pisarza Benjamina Petera Gloxina, żyjącego w końcu XVIII wieku.

Reklamy

komentarzy 17 to “Syningia ogrodowa”

  1. Manuela said

    Jaka może być przyczyna braku pręcików i słupka w okwiacie. Proszę zobaczyć zdjęcia: http://forum.swiatkwiatow.pl/syningia-gloksynia-t10242-30.html#p108072

    • zojalitwin said

      Rozumiem iż sprawdziła Pani co w doniczce i ziemi. Jeśli nie było żadnych niekorzystnych warunków to dostał się Pani okaz który objawił cechy do jakich skłonne są mieszańce. Dzieje się tak dość rzadko bez jakiej wywołującej szok sytuacji(np. zbyt niska temperatura) lecz się zdarza. W kolejnym roku może być normalnie, ale może być jeszcze gorzej.

      • Manuela said

        Z ziemią jest wszystko w porządku. Roślinkę mam 1,5 m-ca , rozkwitło chyba ze 20 olbrzymich kwiatów. Dopiero teraz ukazały się takie dwa niewykształcone….ostatnie pąki, które były na roślinie w chwili zakupu. Postawiłam ją na mokrym keramzycie, bo pomyślałam, że może to wynikać ze zbyt niskiej wilgotności. Jestem załamana….była taka dorodna.

      • zojalitwin said

        Typowa ‚jednorazówka’. Przykro mi. Lepiej kupić w ogrodniczym bulwki i samemu sadzić.

      • Manuela said

        Niepotrzebnie się zamartwiałam. Roślinka kwitła cudownie od III-V. Potem zaczęły zasychać liście, więc je usunęłam. W lipcu zaczęła jednak wypuszczać nowe listki i pąki. Teraz kwitnie, ale kwiaty są o wiele mniejsze i zastanawiam się, co może być przyczyną. Czy nie powinnam przed tym drugim kwitnieniem przesadzić jej do świeżej ziemi?….ale ja nie miałam pojęcia, że zakwitnie ponownie.
        Proszę mi doradzić, abym na drugi rok wiedziała jak postąpić.
        Z góry dziękuję i pozdrawiam

      • zojalitwin said

        Drugie kwitnienie jest zawsze znacznie słabsze i to norma. Teraz trzeba zadbać o bulwę by była większa niż ta którą wsadzono.

  2. Manuela said

    Dziękuję za cenne wskazówki. Teraz się zastanawiam, czy pobierać od niej listek do ukorzenienia….czy jest szansa, że nie wyrośnie następny dziwoląg?

  3. Manuela said

    Moja Syningia zimuje w piwnicy. W doniczce sucha ziemia i suchy kikut. Czy mam czekać, aż coś wypuści zielonego, czy wyjąć bulwę i posadzić już do swieżej ziemi? Z góry dziękuję za odpowiedż.

    • zojalitwin said

      W poście opisałam dokładnie co należy zrobić. Teraz jest jeszcze zbyt wcześnie na jakąkolwiek reakcję. Zbyt wcześnie wybudzona bulwa nie zakwitnie.

  4. Krzysiek said

    Witam Pani Zoju,
    mam nie mały kłopot.Dziś moja mama kupiła w kwiaciarni dwie…sinningie.Cóż,są piękne.Ale nie na okno południowe.Więć wytargałem je dla siebie ( wiem,pazerny jestem ale co mam zrobić-mój typ tak ma)…Ale musiałem dać mamie jakąś „danine” i oddałem hibiskusa i krotona.Kroton po przejściach pięknie odbił a różę mama drapnęła jak diabeł dusze bez pytania,bo kwitnie pięknie.Ale wróćmy do tych sinningi.Dałem je u siebie,wyglądają cudownie!Ale jednak północ,to północ.Mogą u mnie zostać czy może na lato dać je na parapet do cienia?
    Jest jeszcze kłopot innej natury.Dosłownie „zauroczyła” mnie naolina.Tak wiem,takiego kwiata u siebie nie mogę postawić.Znam język polski ( i nie tylko ) ale przechodziłem obok kwiaciarni,miałem beznadziejny dzień w pracy,dziecko chore…Byłem w rozpaczy.A człowiek w rozpaczy co kupuje nie patrzy…No i jest.Ale jest piękna.Na prawdę przepiękna roślina w na prawdę nieodpowiednim pokoju północnym…Jak ją oddam mamie to ją upraży jak ją zostawię u siebie-wybuja i padochnie…I co ja mam sam ze sobą czynić?Nawet jak dam sobie klapsa-też nie pomoże.Już tak mam-kochliwy jestem i puszczam się w zielone:)
    Zamiokulkas przesadzony.Drugi był w 90% zgnity.Nie miałem co ratować.
    Pozdrawiam,
    Krzysiek

  5. Krzysiek said

    Zatkało mnie, Pani Zoju, po raz pierwszy nie wiem co mam powiedzieć. Bardzo dziękuję za komplement:)
    Mogę tylko napisać, że kocham moje rośliny i one chyba to czują:)
    Krzysiek

  6. Julia1982 said

    Dzień dobry,
    bardzo długo zastanawiałam się czy mam pisać ten post czy też nie.Ilość roślin oszałamiająca.Nie znam nawet ich nazw.Ale to co mnie osobiście intryguje najbardziej to fakt,że ja również mam taką samą wystawę północ-południe a jednak moje roślinki to lichoty w porównaniu do tych na zdjęcach…Czy to zasługa nawozu?Jakiś odżywek?No bo jak to możliwe,że u mnie nie rosnąć,a u innych rosną jak szalone???
    Pozdrawiam serdecznie,Julia

    • zojalitwin said

      Jeśli Pani bulwa pochodzi z kupionej kwitnącej rośliny to wszystko w porządku. Ogrodnicy by mieć zapewniony duży zbyt stymulują rośliny do szybkiego kwitnięcia. Używają bulw które jeszcze nigdy nie kwitły. Jeśli nie postępuje się z nimi jak opisałam tylko traktuje jak każdą roślinę pokojową to nie ma szans na ładne rośnięcie. Poza tym krótkie pędy to również wynik zabiegów. W domu nie utrzymamy takiej wilgotności powietrza jak w szklarniach regularnie ogrzewanych i zamgławianych. Dlatego warto kupić bulwę i samemu od początku właściwie z nią postępować. Poza tym proszę pamiętać, że ogrodnicy w znaczącej większości stosują podlewanie kropelkowe połączone z nawożeniem, jeśli po przyniesieniu do domu nie przesadziła Pani rośliny do zasobnej ziemi to także błąd.
      Podsumowując, kto decyduje się kupić kwitnącą roślinę od razu ma przechlapane i powinien potraktować ją jak jednorazówkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: