Kwiaty doniczkowe

Niewiele o wyglądzie, a dużo o potrzebach roślin

Medinila wspaniała

Posted by zojalitwin w dniu 12.10. 2010

Medinilla magnifica  

Opis

Rodzina: Melastomataceae – zaczerniowate. Medinilla jest w uprawie od połowy XIX wieku. W tym właśnie czasie została po raz pierwszy opisana przez angielskiego kolekcjonera J.H. Veitch. Najczęściej mamy okazję ją kupować w okresie zimowym. Często się zdarza, że w którymś miejscu(w transporcie, w kwiaciarni) została przetrzymywana w chłodzie i w znacznej wilgotności. Jeśli kupujemy taką roślinę to szybko po kwitnieniu roślina dostaje plam na liściach, które równie szybko zasychają i roślina ginie. Nie pomogą tu żadne środki grzybobójcze nawet jeśli faktycznie grzyb wystąpił. Może również z powodu wspomnianych powodów oraz wrażliwości na zmianę kierunku oświetlenia zrzucić albo same kwiaty albo i kwiaty i liście. Wówczas jeśli zrzuci kwiaty przyciąć roślinę o 1/3 i zapewnić jej dużo rozproszonego światła. Powinna odbić z pąków śpiących. I jeszcze jedna uwaga. Jeśli roślina, którą kupiliśmy kwitnie to choćby miała bardzo małą doniczkę nie próbujmy jej przesadzać. Poczekajmy aż zakończy kwitnienie.

Występowanie

Medinilla magnifica pochodzi z Filipin gdzie znana jest pod nazwą Kapa-kapa. W naturze jest jednym z najbardziej spektakularnie kwitnących epifitów. W swoim środowisku rośnie na gałęziach drzew w nizinnych lasach deszczowych wysp Luzon i Mindoro.

Wysokość

Roślina uprawiana w krajach o klimacie ciepłym osiąga wysokość sporo powyżej 2,5 metra. W doniczkach oczywiście znacznie mniej, ale i tak prezentuje się okazale.

Termin kwitnienia

W szklarniach zaczyna się najczęściej w lutym i trwa w dobrych warunkach około 2 miesięcy. W mieszkaniach zaczyna kwitnąć znacznie później.

Kolor kwiatu

Różowy.

Stanowisko

Najważniejsze jest to że wymaga dużo światła lecz nie bezpośredniego słońca. Dlatego dobrym dla niej miejscem jest pobliże okna wschodniego lub zachodniego. Natomiast okno południowe musi być przysłonięte gęstą firanką ,a roślina nie może stać bliżej niż 1 metr od okna. Dobrym rozwiązaniem są rolety którymi przysłaniamy okno między godziną 10 a 16-tą.

Wymagania

Gleba dość bogata w próchnicę, ale bardzo przepuszczalna. Dlatego do wiosennego przesadzania kto może powinien sobie sam przygotować ziemię. Na dobre dla rośliny podłoże składają się ziemia kompostowa+torf+wermikulit ewentualnie perlit lub centymetrowej grubości żwir akwarystyczny(z wyjątkiem marmurowego). Wszystkie składniki mieszamy w równych ilościach. Dodatkowo na dno donicy dajemy warstwę tegoż żwiru, który przykrywamy wyciętym krążkiem cienkiej agrowłókniny. Ta agrowłóknina zapewni nam czystość warstwy drenażowej. Dopiero na położony krążek sypiemy ziemię i wsadzamy roślinę. Wolne miejsca zasypujemy pozostałą mieszanką. Do sadzenia używajmy wysokich donic inaczej długi zwisający pęd kwiatowy zakończony kwiatostanem będzie leżał na podłodze lub doniczka musi stać na stojaku. Roślinę podlewamy. Następne podlewanie dopiero wówczas jak wierzchnia warstwa ziemi przeschnie. Czyli głębsze podłoże musi być stale lekko wilgotne, ale nie mokre bo szybko roślina zareaguje plamami na liściach. Podlewamy stale wodą przegotowaną i w temperaturze pokojowej. Oczywiście lepsza byłaby deszczówka w tej samej temperaturze. Tajemnicą dobrej kondycji rośliny jest jednak duża wilgotność powietrza. Musi zatem stać na warstwie kamyków zalewanych wodą. Niemniej musimy dbać by woda nigdy nie sięgała dna doniczki. Spryskiwanie rośliny również przeprowadzamy letnią, przegotowaną wodą. Kolejnym wymaganiem rośliny jest dość wysoka temperatura. Ona nigdy nie może spaść poniżej 16 0C. Jeśli nie możemy tego zapewnić nie kupujmy kwiatka. Maksymalna temperatura jaką lubi to około 30 0C. Przez cały rok nawozimy roślinę. Dobre rezultaty daje nam nawóz do storczyków. Jeśli nie mamy to nawóz do roślin kwitnących, ale w dawce o połowę mniejszej. Latem nawozimy raz w tygodniu natomiast zimą co 15 dni. Od marca do września możemy zdecydować się na nawożenie wraz z co drugim podlewaniem, ale wówczas dawkę jednorazową zmniejszamy do ¼ tego co na opakowaniu.

Od końca września zaczynamy roślinę przygotowywać do okresu spoczynku. Powoli lecz systematycznie obniżamy temperaturę. Przez zimę nie powinna być wyższa niż 18 stopni. Przy wyższej temperaturze istnieje duże prawdopodobieństwo barku kwitnienia. Ten okres chłodu jest jej potrzebny dla zainicjowania pąka kwiatowego. Jeśli uprawiamy roślinę w szklarence to już pod koniec lutego możemy zaglądać czy nie pojawiły sie pąki. Uprawiana w mieszkaniu zakwitnie znacznie później z powodu braku dostatecznej ilości światła. Jeśli osiągnęliśmy sukces i udało nam się przez kilka lat hodować roślinę to starsze egzemplarze przesadzamy jeśli to jest naprawdę konieczne czyli co 2-3 lata. W międzyczasie wymieniamy wierzch podłoża.

Jeśli kupiliśmy czy dostaliśmy kwiatka pamiętajmy by nie przestawiać kwiatka. Nawet w momencie przyniesienia do domu zobaczmy jak ustawione są liście i tak postawmy by jak największa ich powierzchnia była naświetlona(naświetlona nie znaczy nasłoneczniona). To jest jeden z powodów zrzucania kwiatów przez roślinę.

Rozmnażanie

W naszych warunkach rozmnożyć możemy jedynie przez sadzonki. Możemy użyć sadzonek wierzchołkowych, ale także nowych pędów wytwarzanych przez roślinę i znajdujących się w pobliżu pędu głównego. Wykorzystujemy je gdy wykształcą 2 liście. Po roku będzie wyglądała mniej więcej tak Obojętnie, które to będą sadzonki musimy im zapewnić temperaturę podłoża nie niższą niż 25 0C. Zatem trzeba będzie użyć albo kabla grzejnego albo maty grzejnej. Natomiast wysoką wilgotność zapewnimy nakrywając sadzonkę workiem foliowym. Uprzedzam jednak, że mało komu udaje się ukorzeniać sadzonki w warunkach domowych.

Choroby

W naszych warunkach jeśli się pojawiają są wynikiem przelania i zbyt niskiej temperatury. Najczęściej na ratunek w takim wypadku jest za późno. Dodatkowe zdjęcia – proszę kliknąć to się powiększą

mączniak rzekomymączniak rzekomy zblpoparzenie słoneczneinne poparzeniekompleks chorób

Mączniak rzekomy może się pojawić również jako jasnozielone plamy, które dopiero po jakimś czasie brązowieją i stają się bardziej widoczne. Wprawdzie podobnie wygląda szara pleśń lecz te plamy nigdy nie wysychają i nie zostawiają dziur po wykruszeniu się zaschniętych części. Zawsze kiedy coś się pojawia na roślinie należy w pierwszej kolejności wyjąć roślinę z doniczki i sprawdzić stan ziemi i korzeni. Często plamy są wynikiem przelania i wyglądają różnie. Wówczas nie czekać aż ziemia przeschnie tylko usunąć mokrą ziemię i przesadzić do świeżej. By uniknąć problemów ze składnikami pokarmowymi proszę pamiętać, że rośliny z tropików nie mają okresu spoczynku i trzeba je dokarmiać także zimą tylko słabszymi roztworami.

Uwagi

Zachęcam do solidnego zastanowienia się przed zakupem rośliny czy zapewnimy jej odpowiednie warunki. Jeśli nie będzie to typowa jednorazówka.

Odpowiedzi: 50 to “Medinila wspaniała”

  1. Anonim said

    Jestem szczęśliwą posiadaczką tej niebywałej rośliny już trzeci rok. Kwitnie każdego roku, wypuszczając trzy przepiękne pędy kwiatowe poprzedzone okazałymi liśćmi. Była już przesadzana i dobrze to zniosła. Umieszczona jest na stojaku, a jej okazałe kwiaty zwisają ponad doniczkę. Zastanawiam się nad rozmnożeniem jej poprzez nasionka, które wysypują się z opadających kwiatów kształtem i wielkością przypominające mak.
    Pozdrawiam Zenia

    • zojalitwin said

      Gratulacje. Powodzenia w rozmnażaniu.

      • Maria said

        Od ponad roku mam medinilę i jestem z niej dumna. Nie sprawia żadnych problemów w uprawie. Po zakupie / w grudniu/ kwitła, miała 3 kwiaty. Potem wypuściła 6 podwójnych liści. Obecnie posiada 5 pąków kwiatowych. Też chciałabym ją rozmnożyć przez sadzonki, ale muszę poczekać, aż przekwitnie, bo teraz na każdej gałązce jest pąk kwiatowy. Przesadzałam ją na wiosnę , zniosła to bez żadnych ujemnych skutków. Nasionek niestety nie zawiązała.

      • zojalitwin said

        Trzeba pobawić się w owada. Znamię słupka musi być lepkie i wówczas można je zapylić pyłkiem z innego kwiatka.

  2. Krzysiek said

    Dzień dobry Pani Zoju,

    na wyprzedaży w likwidowanej „niby – kwiaciarni” w Świdnicy, gdzie mieszkam kupiłem dwie medinille. Jedną małą, za bagatela 14 zł:), ale w dość zadowalającym stanie, oraz drugą-okazałą, kwitnącą, za trochę więcej;-) I tu jak zwykle pytania:) Bowiem, okna północne-jak wiadomo, najmniej korzystne. Światła mało, szczególnie o tej porze roku. Postawić więc obie rośliny na parapecie??? Ta mniejsza, nie kwitnąca, śmiało się zmieści, natomiast ta duża, na „upych” by weszła, ale…Zawsze pozostaje ale. Kwiat tak okazały nie ma żadnej dla mnie prezencji, jeśli ulokuje się go w miejscu nieeksponowanym…Myślałem raczej o takiej donicy na 1 m wysokiej, tuż przy oknie – nie dalej jednak niż pół metra od okna. Oczywiście jest to taka wysoka osłonka z wkładem ( ale ja wypalę w tym wkładzie kilka dziur i będzie służyło jako donica:)). Urokowi kwiata uległem bezsprzecznie, kupiłem go, natomiast o wskazówki zwracam się do Pani. Dodam jeszcze, że czasem, właśnie w takich „kwiaciarniach” rynkowych-zwykle odstraszająco drogich, na „wyprzedażach” można się było wspaniale zaopatrzyć. Mojej mamie-bo kocha wszystkie „zwiślaki” kupiłem piękne epipremnum „Marble Quinn” za 15 zł:). Rosłe i zdrowe. Jedyny mankament, mama kocha lać wodę, no i dla kontrastu…ma tylko okna południowe…:)
    Będę zobowiązany bardzo za porady:)
    Życzę miłego dnia!
    Krzysiek

    • zojalitwin said

      Oczywiście można tak postawić. Na czas nieobecności w domu można odsłonić firankę i nie będzie bardzo źle. Na kwiatka trzeba przecież patrzeć a nie tylko mieć.
      Teraz to nie problem z oknem południowym. Do lata się rozrośnie i na oknie na pewno się nie zmieści więc jeśli przeżyje stałe zalewanie na pewno trzeba będzie go umieścić na sporym kabłąku i postawić gdzieś na szafce.

      • Krzysiek said

        Witam Pani Zoju,
        zapomniałem dodać, że pokój w którym stoi większość roślin jest od „podwórka” i nie ma tam firanki;-) Są tylko rolety zasłaniane na noc. I to tylko z powodu obecności papug w domu ( mamy parę dużych papug lor wielkich ). A one, z racji swojej hałaśliwej natury zbyt wcześnie wstawać nie powinny:) Pobudzą wszystkich łącznie z dzieckiem:)
        Będę się starał perswadować mojej kochanej mamie, aby chociaż zimą mniej podlewała. Niemniej to trudne. Większość znanych mi osób po prostu „na oko” ocenia stan „suchości” ziemi jedynie wizualnie, a skutki tego znamy aż za dobrze-zgnilizna korzeniowa:(. Sytuację potęguje fakt, iż mam zwykle stosuje osłonki-czyli donice produkcyjne wkłada w bezodpływowe osłonki…Efekt-brak kontroli lanej wody. Do tej pory poza ciborą i kilkoma paprociami, mama nie dochowała się niczego szczególnego-właśnie przez zalewanie i stagnację wody.Kupię mamie sam doniczkę i przesadzę epipremnum, bo jest przepiękne. Myślałem też, aby postawić je na szafę około 1m od okna ( mama ma szczęście, bo to okno południowe ) jeśli tylko będzie mamie pasować.
        Co do madinilli to moja żona podniosła mi dziś ciśnienie bardzo. Podczas mojej nieobecności z rana-wyszedłem na spacer z dzieckiem i psem, żona w międzyczasie popryskała liście roślin nabłyszczaczem:( zarówno krotona, ardisię jak i nowo zakupione medinille:( Nie wiem, jak walczyć z tym „nałogiem’, bo osobiście mam wrażenie, że więcej ten zabieg przynosi szkód niż pomaga. A i to kwestia gustu, bo mi takie „nabłyszczone” liście kojarzą się ze sztucznymi:(
        Tu też moje pytanie-czy wstawić kwiatki do brodzika w łazience i porządnie je zmyć pod prysznicem???
        Będę wdzięczny za radę,
        Krzysiek

      • zojalitwin said

        Nabłyszczacz to faktycznie chybiony pomysł z założenia. Jeszcze można go stosować do roślin o dużych liściach pokrytych kutikulą czyli woskową substancją utrudniającą parowanie czyli takimi jak np. fikus sprężysty. Rośliny można wstawić do brodzika lecz sama woda nie wystarczy. Wosk który zatyka wszystko musi być usunięty mydłem. Trzeba wziąć wiaderko z letnią wodą i wlać do niego nieco płynu do naczyń – woda nie może się zapienić – i ściereczką umyć liście. Dopiero potem dokładnie spłukać prysznicem z letnią wodą. Proszę pamiętać by do roślin pochodzących z ciepłych stref używać letniej wody. Żonie wytłumaczyć, że wosk zawarty w nabłyszczaczu powoduje iż roślina która oddycha tylko dolną stroną liścia jak wspomniany fikus jeszcze to zniesie, natomiast rośliny oddychające obiema stronami liścia mają szalone utrudnienie, a wygląd i tak nie będzie taki jaki by sobie życzyła. Moja babcia była typem perfekcjonistki i wiem jak trudno takiej osobie wytłumaczyć, że nie zawsze perfekcyjny wygląd idzie w parze z dobrym samopoczuciem, także roślin. Powodzenia.

  3. Krzysiek said

    Witam,
    bardzo dziękuje za rady i czekam na kolejne:)))
    Nie wiem, czy tak wolno, więc jeśli to bedzie problem prosze usunąć ten wpis. Kilka zdjęć moich roślin:

    http://galeria.swiatkwiatow.pl/zdjecie/roslinnosc-zarasta,212015,9778.html/?str=1#foto

    Łączę pozdrowienia,
    Krzysiek

    • zojalitwin said

      Gratulacje. Bardzo ładne i zadbane rośliny. Papugi zrobiły na mnie duże wrażenie.

      • Anonim said

        Dobry wieczór,

        serdecznie dziękuję za komplement.
        Kilkakrotnie czytałem, czy to komentarz pod moim wpisem:) W Pani ustach to na prawdę dla mnie ogromna radość. Tym bardziej, że miałem dziś w pracy bardzo trudny dzień. Pracuję w czterogwiazdkowym hotelu, na recepcji. To praca stresująca i wyczerpująca psychicznie, chociaż Ja lubię z natury dużo gadać:)
        Niemniej powrót do domu, poza radością dziecka i wrzaskiem zwierząt jest dla mnie namiastką tego o czym marzę, a nie zawsze mogę to mieć…Kocham las. Szczególnie tropikalny las deszczowy. I namiastkę tego, co na własne oczy nad rozlewiskiem Amazonki nie było mi dane zobaczyć-stworzyłem sam sobie w mieszkaniu. Są trzy nieduże pokoje, z czego jeden dla dziecka, jeden dla Nas i jeden dla papug i roślin. Jestem typem człowieka, który by się odstresować-musi coś robić. Jedni idą na piwo do baru, inni siadają przed telewizorem, a Ja…biegam z konewką miedzy kwiatkami:) To mnie relaksuje, uspokaja i przenosi w „Mój świat” choć na krótką chwilę…:)
        A papugi…Cóż. Są ze mną od czasów kawalerski-lory już z ładnych kilka lat. Ararauna już też trochę czasu gości. To mój taki prywatny azyl na małym metrażu:) Pracy dużo, ale radości jeszcze więcej- jak przy dziecku.
        Pozdrawiam serdecznie,
        Krzysiek

      • zojalitwin said

        Nad amazonkę też bym chciała pojechać, tylko musieli by wcześniej wytruć to czego w telewizji nie widać, czyli wszystko co atakuje człowieka, w tym owady składające larwy pod skórą, rybki tak małe że wciskają się w każdy zakamarek ciała i praktycznie tylko zabieg chirurgiczny może je usunąć, a dla kobiet to piekiełko. Czyli jak zwykle w życiu wszędzie dobrze i pięknie gdzie nas nie ma. Pozdrawiam serdecznie i proszę w miarę możliwości nauczyć się nie przejmować tym na co i tak nie ma Pan wpływu.

  4. Madzia said

    WOW!!!
    ale ktoś ma dżungle w domu! Też bym kilka palm chciała, ale to wszystko problematyczne…Ile tam podlewania, wycierania liści itp…
    Ale popatrzeć miło, taki las. Ja bym nawet na spacer nie musiała wychodzić:)
    Ale te papugi musiały być drogie. Nie wiem, czy bym kupiła. Ale przyznam, że takie kolorowe mi się podobają.
    Magda:)

    • Madzia said

      Dobry wieczór,
      Ja w zasadzie aż taką domową ogrodniczka nie jestem, ale te kwiaty u kolegi na zdjęciach mi się podobają. Tylko kłopot w tym, że Ja Pani Zoju koło okien za bardzo postawić ich nie mogę. Jak Pani wie, tylko w kuchni mam sterlicje i ardisję. W pokoju mam fikusa. Chciała bym palmy:) Jakieś piękne, dekoracyjne, wnoszące egzotykę ale przy tym łatwo rosnące egzemplarze. No i szkopuł w tym, by nie stały przy oknie, bo tam mam kaloryfery na „full”. Dodatkowo, marzy mi się by ożywić po prostu zielenią nieco zakamarków w moim domu:)
      Będę zobowiązana za propozycje:)))
      Cieplutko pozdrawiam w te chłody:)
      Madzia

  5. Krzychu said

    Dobry wieczór Pani Zoju,
    bardzo Panią proszę o odpowiedz, co mogę zrobić:(((
    Pojechałem dziś sobie do miasta w końcu po zamówioną ziemię do palm, a w tym czasie moja „pomocna” mama wymyła „na święta” okna u Nas w domu…Nie pozamykała mi okien, bo nie umiała wewnątrz wcisnąć blokad, które nota bene uruchomiła podczas mycia i szlak mi trafił medinille i 1 krotona:((((( Stoją ze zwieszonymi liśćmi na parapecie, medinilla lekko się pomarszczyła:( Myślałem, że mi serce pęknie z żalu…
    Załamałem się, bo nie wiem, co mam robić…Im więcej się staram, tym mniej z tego mam. Ja nigdy nikogo o pomoc nie proszę, nie potrzebuje pomocy. Okna umył bym sam, tylko, że ja wyniósł bym na ten czas kwiaty do drugiego pokoju. Na to moja mama niestety nie wpadła…A był dziś na dolnym śląsku lekki mróz…Nie nawiedzę „rodzinnej pomocy” za każdą taka pomoc płacę podwójnie, tylko że stratami…Szkoda pisać.
    Proszę mi napisać szczerze, czy doniczki po medinilli i krotonie mogę wymyć i przygotować na inne kwiaty, czy jest jeszcze „cień nadziei”…
    Łączę pozdrowienia,
    Krzysiek

    • zojalitwin said

      Tu niestety wiele zależy od tego jak postępujemy i od samej rośliny. Jeśli zastaniemy podmarznięte rośliny należy natychmiast zrosić liście zimną wodą i tylko przymknąć okna by temperatura nie podniosła się zbyt raptownie. Kroton przy takim postępowaniu na pewno by przeżył. Jeśli tak się nie stało musi się Pan zdać na roślinę. Jeśli będzie wykazywała chęć dożycia to na pewno odbije. Jeśli nawet u krotona te stare liście zeschną to przy nie uszkodzonym pędzie pozostały oczka śpiące które znajdują się tuż nad miejscem przyczepienia liścia. Ponieważ nie ma teraz zbyt dużo światła to takie wybijanie trochę może potrwać. Na ten czas proszę tak postawić roślinę by nie rzucała się w oczy i czekać. Jeśli jednak sam pęd zacznie brązowieć to spróbować go tylko przyciąć na zdrowej części. Z drugim kwiatkiem też proszę się nie spieszyć choć tu mój optymizm już nie jest tak duży lecz nigdy nic nie wiadomo.Na wszelki wypadek proszę zrosić liście i poczekać do jutra. Doniczki oczywiście można wymyć.

      • Krzychu said

        Witam Pani Zoju,
        Jak zwykle dziękuję za rady i jak zwykle miała Pani rację.Kroton doszedł do siebie,być może straci liść czy dwa,ale da sobie radę.Z medinillą źle.Pół rośliny się pomarszczyło,liście zwinęły się w ruloniki a cześć bezwładnie zwisa.Przy niej optymizmu mi brak…Ale -kolejna lekcja,nowe doświadczenie.Wszyscy wyciągneliśmy wnioski.A kolejną medinillę zakupię najwcześniej na wiosnę,w jakiś ciepły marcowy dzień-w marcu mam urodziny:)
        Serdecznie dziękuję za pomoc.
        Krzysiek

      • zojalitwin said

        Jak będę wiedziała to zawsze pomogę.

  6. Krzysiek said

    Dzień dobry Pani Zoju,

    mam takie pytanie – czy powinienem poobcinać podsychające liście medinilli, która mi przemarzła? Roślina straci wówczas jakieś 70% liści. Poza tym, przyznam się szczerze, że już niosłem ja do wyrzucenia kiedy to dostrzegłem na jednym z pędów „coś”…Albo zawiązek liści, albo pąka kwiatowego. Niemniej cokolwiek by to nie było ocaliło roślinę:) Dam jej drugą szansę, choć już koleżanka czekała w kolejce na doniczkę…A tu taki numer. Co do krotona, to wyszedł z tego ( na szczęście ) obronną ręką ( albo liściem jak kto woli😉 i ma się dobrze. Będę zobowiązany za instrukcje, co z tą „desperatką” medinilla czynić??? Poobcinać resztę zasychających liści, czy też maja odpaść samoistnie?
    Pozdrawiam życząc miłego dnia,
    Krzysiek

    • zojalitwin said

      Samoistnie to raczej nie odpadną, bo ręka tak będzie świerzbić i wreszcie poobcina Pan te liście. Dobrze by było by wytrzymać jak najdłużej. Roślina wycofuje składniki z liści dopóki są one choć w części żywe. To co teraz wyrasta – ja stawiam na liść, ale wszystko może się zdarzyć jeśli roślina przeżyje szok termiczny. Proszę się przygotować iż to coś może być karłowate lub w jakiś inny sposób zniekształcone. Proszę rozpatrzyć pobranie sadzonek i rozpocząć hodowlę od nowa. Tylko z uwagi na brak światła by taka roślina zakwitła w kolejnym roku trzeba będzie doświetlać. Na razie można roślinie nieco pomóc przez dokarmianie jej. Nie powinno Panu zależeć teraz na kwiatach, więc spróbować raz w tygodniu dokarmić nawozem do roślin zielonych połową normalnej dawki.

      • Krzysiek said

        Dzień dobry Pani Zoju,

        tradycyjnie dziękuję za wskazówki. Liści nie mam zwyczaju obcinać, wolę jak same odlecą- ale nie wykluczam, że moja żona lub moja mama nie podetną pod moja nieobecność:) Póki co niech sobie medinilla schnie resorbując resztki substancji z żywych jeszcze częściowo liści. Ja również przychylam się do opinii, że będzie to nowy liść. Choć patrząc na to, co powoli moja roślina przypomina, spektakularnych efektów „Feniksa” się nie spodziewam.Chciałbym również dodać, że na okres czerwca-sierpnia wyniosę moje medinille na zewnątrz. Mam wystawę północno-wschodnia więc słońce jedynie do wczesnego popołudnia. Nic więc złego nie powinno się stać – tak myślę. W podobny sposób „inicjuję” kwitnienie wielu roślin, które posiadam-w tym m.in. różnych storczyków.
        Czytałem na forum amerykańskim, iż letni pobyt na zewnątrz wpływa na te rośliny korzystnie i stymuluje kwitnienie.Tylko, że u Nas PL:). Ja z tą rośliną doświadczenia nie mam. Więc najpierw chciałbym poznać Pani opinię.
        Zapytam również Panią, jaki będzie właściwy moment na przesadzanie? Luty-marzec?
        Pozdrawiam serdecznie,
        Krzysiek

      • zojalitwin said

        Wszystko będzie zależało od ilości światła. Jeśli luty będzie słoneczny a często nam się zdarza lutowe lato to proszę przesadzić w lutym inaczej proszę poczekać. Dzień się trochę wydłuży i roślina może ruszyć szybciej z wzrostem wegetatywnym.

  7. Krzysiek said

    Witam Pani Zoju,

    nadszedł czas podsumowania:) Moje medinille ani na plus, ani na minus. Ot, są bo są. Spryskałem je ostatnio środkiem grzybobójczym. Zasilam póki co tylko biohumusem. Po świętach kupię jakiś „lepszy” nawóz. Zobaczymy co z nich będzie. Nadmienię jedynie, iż ta przemarznięta wypuszcza dwa liście. Dość karbowane i nieforemne, ale jednak walczy:)
    Krotonowi uschło pół listka:) i tyle z efektów negatywnych. Chociaż on nie zawiódł:)
    Zawiodła za to na całym froncie moja żona, bo przesadziła mi kwitnącą medinille, Nie dała nawet drenażu prócz kilku kamyków wsypanych na dno donicy…Załamała mnie swoją „pomocą” sadząc tę śliczną „hinduskę” w ziemi do…palm:((( Ręce mi opadają za taka pomoc. Bo w tak zwanym „międzyczasie” ta druga-mała medinilla zakwitła mi pięknym, acz jednym gronem kwiatów. Nie nacieszę się jednak tym zbyt długo, bo moja małżonka, rażąca wprost niewiedzą postanowiła żywot roślinie ukrócić…Bo… doniczka była za ciasna…

    Niemniej w tym miejscu chciałbym złożyć Pani oraz wszystkim odwiedzającym niniejszy blog, życzenia zdrowych, radosnych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszystkiego najlepszego w Nowym Roku 2015! Niech Nam i naszym zielonym przyjaciołom okaże się łaskawszy niż upływający:) WSZYSTKIEGO DOBREGO!
    Krzysiek

    • zojalitwin said

      Pięknie dziękuję za życzenia. Ze swej strony życzę wyjaśnienia sobie na wzajem wszystkich niejasności by te święta były ciepłe w nastroju a wszyscy ludzie obok nas życzliwi i pomocni.

  8. Anonim said

    Nosiłam się z zamiarem jej kupna z dobre półtora roku. Wreszcie odżałowałam zawrotną kwotę, kupiłam. Stała tydzień. Wpierw odpadły kwiaty, następnie każdego dnia 1 liść spadał…😦 Nie polecam tej rośliny, mimo, że jest cudna, to urok tylko na fotografii. W przeciętnym mieszkaniu się nie utrzyma mimo parowania i skakania wokół niej.

  9. Krzysiek said

    Witam Pani Zoju,
    będę Pani wdzięczny, za szczerość odnośnie medinilli.Jak Pani wie, jedna zmarzła dość mocno i straciła część liści. Drugą-wbrew mnie, żona przesadziła w …..bezodpływową osłonkę, skutkiem czego kwiat po kilku dniach „zrzucił” kwiatostan. Na domiar złego wdała się choroba grzybowa. Pod ręka miałem tylko Amistar Opti 480 SC. Spryskałem roślinę, niemniej choroba nadal postępuje. Co mam w tym wypadku zrobić? Chcę dać rośliną czas. Chciałbym poczekać do wiosny i wówczas ocenił bym, czy z nich coś będzie, czy to naprawdę koniec. Ale aby tak się stało muszę je ocalić od reszty przypadłości-czyli tego choróbska grzybowego…Proszę o sugestie-czym je podlać? pospryskiwać, aby dotrwały do wiosny…
    Będę zobowiązany za cenne wskazówki.
    Krzysiek

    P.S.
    A co do wsadzenia do bezodpływowej osłonki…czy jeśli kwiat przeżyje mimo wszystko walkę z grzybem, będę mógł go wiosna przesadzić w normalną doniczkę???

    • zojalitwin said

      Mendinilla to roślina bez wyraźnego okresu spoczynku ponieważ pochodzi z tropików. Można jeśli zachodzi taka potrzeba przesadzać roślinę w każdym czasie choć z racji braku światła w tym czasie nie jest to wskazane. Mogę napisać co ja bym zrobiła a decyzję musi podjąć Pan sam. Z doświadczenia wiem, że niektórych roślin nie warto przetrzymywać jeśli coś poszło nie tak. Skombinowałabym doniczkę w lub dwie w średnim rozmiarze czyli jedną mającą 16 cm średnicy a drugą o średnicy 18 cm oraz worek dobrej ziemi i wymieszałabym ją z drobnym żwirkiem lub wermikulitem. Do wiadra nalałabym letniej wody więcej niż połowę jego możliwości. Usunęłabym wszystkie zainfekowane liście, wyjęła z doniczki i jeśli tam z korzeniami jest wszystko w porządku włożyłabym bryłę do wiadra z wodą i wypłukała jak najwięcej poruszając bryłą pod wodą. Położyłabym do obcieknięcia w wanie. To samo z drugą. Zastanowiłabym się, która z doniczek wystarczy na obie rośliny razem. Na jej dno warstwę grubego żwiru, potem warstwę przygotowanej ziemi. Wstawiłabym rośliny i przysypała korzenie. Przytrzymując rośliny jedną ręką drugą stukam doniczką o blat by ziemia dostała się pomiędzy korzenie potem kolejna warstwa i kolejna. Tym sposobem przesadziłabym do końca. Trochę letniej wody by ziemia osiadła. Jak będzie trzeba to dosypać. Przed poszukiwaniem worka jeszcze opryskałabym roślinę dość dokładnie. Kiedy roślina nieco tylko podeschnie wstawiam roślinę do worka i górą zawiązuję. Przed całkowitym zawiązaniem wdmuchuję powietrze. Trochę dwutlenku węgla jej się przyda. Codziennie na kilka minut rozwiązuję worek dla wymiany powietrza. Jeśli zechce współpracować ma szansę, jeśli nie to trudno. W jakimś czasie kupię drugą i mając wcześniejsze doświadczenie na pewno nie popełnię tych samych błędów.
      Tak robię ja lecz ja mam nieco spaczone swoim wykształceniem podejście do kwiatów. Proszę zatem przemyśleć i zrobić to z jedną, a drugą tylko przesadzić lub wypalić rozgrzanym na gazie sporej grubości gwoździem dziury w osłonce.

      • Krzysiek said

        Witam Pani Zoju,
        trudno mi było zebrać się do tego wpisu, bowiem jak wyciągnąłem obie medinille z doniczki-szydło wyszło z worka…Zgnilizna, zgnilizna i jeszcze raz zgnilizna…Okazało się również, że moja Edytka również mi leje wodę” i to nie tylko w przenośni…wyszło na jaw bowiem, że z braku innych zajęć ( chyba…) moja małżonka podlewa mi moje kwiaty również:(. A gdzie kucharek sześć, wszyscy znają to przysłowie…
        Jako zadość uczynienie poniesionych strat wybiorę się niebawem na „poświąteczne” wyprzedaże, może znajdę coś interesującego. Niemniej ( oj już nie ) medinille sobie jednak podaruję. Obie wyrzuciłem do kosza-moja jedna z niewielu porażek.

        Nie mogę również nie wspomnieć, o wrażeniu, jakie robią na mnie Pani wpisy. Tu nie chodzi o to, by tylko być miłym i schlebiać autorowi. Pisze nam Pani prawdę, która jeśli nie w 100, to przynajmniej w 99% się sprawdza. A rady Pani są „życiowe” i łatwe w realizacji nawet w warunkach przeciętnego domu. Bardzo wysoko to cenię, gdyż osób z wiedzą i pasją w naszym pięknym kraju…jak na lekarstwo…
        Bardzo za wszystko dziękuję:)
        Pozdrawiam serdecznie,
        Krzysiek

      • zojalitwin said

        No cóż w uprawie strat się nie uniknie. Jeszcze nie natrafił Pan na roślinę która za żadne skarby nie będzie chciała współpracować. Ja taką mam i wiem, że nie mam co się do niej zabierać. By ewentualnie uniknąć takich strat proszę mieszać ziemię ze żwirkiem lub kupić drobny wermikulit. Ponieważ najczęściej w sklepach jest ten o wielkim ziarnie więc na wszelki wypadek kupić na zapas. Jeśli żona nie zmieni nawyków kupić np. grube podkładki pod śruby i po położyć je pod doniczki na podstawkach. Wówczas każdy nadmiar wody wycieknie. Jeśli trzeba to złączyć dwie podkładki i doniczka będzie wówczas nieco wyżej. To pozwoli nie zatrzymywać się wodzie lub wypalić dziury w starych nieco mniejszych podstawkach. Postawić je na obecnych podstawkach dnem do góry i dopiero wówczas położyć doniczki. Wówczas dno doniczki nie będzie miało styku z ewentualną wodą która wycieknie na podstawkę.

  10. Krzysiek said

    Dzień dobry Pani Zoju,
    jeśli ma Pani pasa, to proszę go uszykować. Bo tak myślę, się na mnie przyda…Pomimo wyrzeczeń, obietnic i zdrowego rozsądku uległem urokowi medinilli raz jeszcze. Tak, wiem, co pisałem kilka postów wcześniej…Sęk w tym, że Ja sam siebie upilnować nie mogę…Więc co, ciągniemy to love story dalej. Tylko tym razem chciałbym, żeby happy end trwał nieco dłużej. Dodatkowo aspekt zakupu za pół ceny…Więc zapewne muszę spryskać na grzyba, powiem pojawiły się czarne plamki na niektórych listkach. Znajoma z kwiaciarni stwierdziła, że nowicjuszką nie jest, ale ten kwiat akurat „nie na jej nerwy”. Dodatkowo medinilla była zasuszona-nie tragicznie, ale jednak miała dość sucho. No i teraz Ja na swoje własne życzenie przydbałem sobie to szczęście ( nieszczęście?) na moje barki…
    Kupiłem Previcur jako środek zaradczy na wspomnianego grzyba. Co Pani sądzi o tym preparacie, bo służyć ma i do oprysku i do podlewania. A jaką ma Pani opinię???
    I kwestia ostatnia. Dlaczego na odratowanej „cudem” medinilli tej, która zmarzła nie pojawiają się kolejne liście, a wyrasta mi tylko kwiatostan???
    Serdecznie pozdrawiam,
    Krzysiek

    • zojalitwin said

      Większość roślin tak ma że kiedy rozpoczyna się okres produkcji organów generatywnych ustaje rozwój wegetatywny. U mendenilli wpływ na to ma pora roku – roślina krótkiego dnia. Cały świat roślin ustawiony jest w ten sposób, że jeśli źle się dzieje należy jak najszybciej wytworzyć dużą liczbę nasion by gatunek przetrwał. Zatem są dwa aspekty takiego zachowania.
      Previcur dobra rzecz bo to środek systemiczny. Działa zatem i prewencyjnie i interwencyjnie. Nie ma jednak róży bez kolców, można nim spalić rośliny i trzeba przy małych lub słabych roślinach nastawić się na słabsze roztwory, nawet jeśli trzeba stosować go kilka razy.
      Jako środek odkażający glebę warto go stosować przed sadzeniem roślin jeśli mamy wątpliwości co do jakości gleby lub jeśli sadzimy rośliny wyjątkowo podatne na choroby odglebowe.

  11. Krzysiek said

    Dzień dobry Pani Zoju,
    Czy ja pisałem już Pani,że jest Pani niezastąpiona?
    Jeśli tak,to piszę to za żadko.A jeśli nie pisałem wcześniej to piszę to teraz.Bardzo dziękuję.
    Krzysiek

    • zojalitwin said

      Za uznanie pięknie dziękuję, to bardzo miłe, lecz mnie nic nie przeszkadza odpowiedzieć jeśli tylko wiem.

      • Krzysiek said

        Dzień dobry Pani Zoju,
        Mogę tylko odpisać,że skromność to cecha ludzi wielkich.I za nią też dziękuję.
        Obawiam się, że przy tej ilości roślin jeszcze wielokrotnie będę prosił Panią o radę-szczególnie o medinille.Pozdrawiam:)
        Krzysiek

  12. Madzia said

    Witam wszystkich po wakacjach:)
    Wypoczęta i w świetnym zdrowiu sprawiłam sobie medinille.Otóż kwi
    at cudnej urody.Ale chyba nie zdrowia…Mi też się pochorował…Podlałam go preventic,ale mam przeterminowany.Jak Boga kocham taki mi sprzedali!W Leroyu!Nie oddali mi pieniędzy ani nie wymienili bo zgubiłam paragon.No i w sklepue mi powiedzieli,że to że jest dwa miesiące po terminie to nie szkodzi…Sama nie wiem.Aha,moja medinilcia dostaje czarnych plam co wysychają i się wykruszają…Serce mi się kraje.Ma u mnie dość słońca za firanką i wody…Miałam nadzieję że u mnie będzie rosła i zaskoczę Was wszystkich…A tu taki numer.Co mam z tą rośliną robić???
    Serdecznie pozdrawiam
    Madzia

    • zojalitwin said

      Proszę zerknąć jeszcze raz do postu wkleiłam kilka zdjęć różnych przypadłości jeśli nic takiego nie ma to tak czy owak opryskać środkiem grzybobójczym.

      • Madzia said

        Pani Zoju bardzo Pani dziękuję.Mój kwiat ma takie plamki czarne powiększające się a potem schną i się wykruszają.A czy ten przeterminowany lek preventic mogę stosować?Jest dwa miesiące po terminie…
        Nie wiem sama co robić,bo tu niby kwitnie a w tym samym czasie usycha.Jestem bezradna.Niech mi Pani podpowie czy tym spryskać,czy kupić drugi środek.
        Serdecznie dziękuję,
        Magdalena

      • zojalitwin said

        Trzeba kupić nowy środek. Muszę być jednak uczciwa i proszę nie oczekiwać, że kwiat wróci do pełnej krasy. Ogrodnicy muszą dbać by mieli zbyt. Kwiat jest piękny i większość zdaje sobie sprawę, że ewentualne porażki klient przypisze sobie, bo przecież niewiele o kwiatku wie. Zatem pędzą rośliny niemiłosiernie i taka wydelikacona roślina, kochająca wilgoć w powietrzu i solidne ciepło łatwo jest atakowana przez wszystko. Zanim jeszcze plamy się pojawią jest wysyłana do sklepu czyli poddawana spadkowi temperatury o kilkanaście stopni. W sklepie też luksusów nie ma i potem znów niska temperatura, kiedy klient niesie do domu lub choćby tylko do samochodu. W poście napisałam że temperatura nie może spaść poniżej 16 stopni, a ile jest teraz na zewnątrz. Proszę w przyszłości bardzo dokładnie obejrzeć roślinę przed zakupem i jeśli nie ma zupełnie zdrowych raczej nie kupować. Jak się taka znajdzie to nałożyć na nią worek foliowy, by chociaż nieco ochronić przed zimnem.

  13. Madzia said

    Dziękuję Pani Zoju,
    Teraz chociaż wiem na czym stoję.Mam kłopot tylko z tym,że nie mam gdzie dokupić drugi Preventic.No i mąż wścieka się,że ja ciągle coś kupuję i marnuję pieniądze…Czy ja mogę tym preparatem po terminie opryskać lub podlać rośliny???Domyślam się,że to nie jest najwłaściwsze postępowanie,ale lepsze to niż czekać na cud.
    Poszłam nawet do kwiaciarni na osiedlu zwrócić uwagę,że sprzedają buble nie rośliny ale to nie zrobiło wrażenia na kwiaciarce:(((
    Trudno,kwiat mi „czernieje” dalej.To tu,to tam plamka.Niebawem będzie wygladała moja medinilla jak szwajcarski ser…Pomimo to może kiedyś kupie sobie okaz zdrowia o ile na taki natrafie…
    Serdecznie Pani dziękuję raz jeszcze.
    Madzia

    • zojalitwin said

      Jeśli są kłopoty to proszę opryskać tym co Pani ma. Zwrócić uwagę by oprysk trafił także na spód liści.

      • Madzia said

        Bardzo dziękuję raz jeszcze.Nie maja już w Leroyu firmy Bayer.A zamawiać będą na wiosnę dopiero.Do tego czasu to po mojej medinilli nie było by już śladu.
        Po prostu mąż ma też mnie dość i moich zachcianek.Ale jednak odmówić nie może bo przecież ciężarnej się nie odmawia:)
        Dziękuję za Pani rady.
        Madzia

  14. Krzysiek said

    Dzień dobry Pani Zoju,
    mam co do moich medinilli nie mały dylemat…Bo jak na złość, pomimo, iż każdy jeden ich liść jest ‚poszatkowany’ i mniej lub bardziej podeschnięty, to kwitną mi niesamowicie i wciąż wypuszczają nowe kwiaty!!! Chciałem je obie przesadzić do jednej doniczki, ale w zaistniałej sytuacji nie wiem, co mam robić-przesadzać czy czekać???
    Pozdrawiam serdecznie,
    Krzysiek

    • zojalitwin said

      Raczej poczekać aż dzień będzie długi i wówczas samoczynnie przestaną kwitnąć. Nowa, zasobna ziemia wywoła wzrost korzeni, co nie jest najlepsze dla jakości kwitnienia.

  15. Diana said

    Witam
    Jakiś miesiąc temu nabyłam piękną medinilę. Wiedziałam, że jest trudna, ale zaryzykowałam. Kwiat na samym początku lekko zmarzł w transporcie do domu i już na drugi dzień zrzucił jeden pąk. Drugi ku mojemu zadowoleniu rozkwitł i się nadal utrzymuje. Niestety zeschły dwa dolne liście (te przy samej ziemi) kolejny ma w środku liścia zamierającą i zasychającą „plamę”. Dwa górne liście są całe zielone ale lekko przyschnięte zaraz przy pędzie no jeden taki liść właśnie odpadł. Dodatkowo na ziemi widzę biały nalot chyba pleśń. Czy mam roślinę czymś spryskać, wymienić ziemię, czy jest już za późno?
    Pozdrawiam

    • zojalitwin said

      Ziemię można wymienić, ogrodnik użył starego podłoża i dlatego ta pleśń. Jeśli roślina wypuszcza zdrowe liście to warto ją ratować jeśli nie to proszę sobie odpuścić. Ogrodnik zrobił wszystko byle sprzedać.

      • Diana said

        Niestety nie widzę żadnych nowych liści, za to odpadł kolejny wyglądający na zdrowy a łodyga czernieje i wygląda jakby gniła ale nie od strony ziemi tylko od góry…Może przelałam?

      • zojalitwin said

        Zatem sprawdzić i mając takie nadopiekuńcze skłonności zawsze do ziemi dodawać bardzo drobnego żwiru, roślina wówczas sobie poradzi.

  16. Krzysiek said

    Witam wszystkich,
    Ja zaś mogę się pochwalić, iż uwolniłem się spod uroku medinilli. Zeszły mi cztery sztuki, pomimo, że się dwoiłem i troiłem…Nie warto. Jak ktoś mądry wyżej napisał, podziwiać można tylko na fotografii lub ogrodzie botanicznym, a nie na parapecie przeciętnego domu:)
    Wszystkiego dobrego życzę,
    Krzysiek

    • Krzysiek said

      Witam serdecznie,
      i oto dowód, że facetom się nie wierzy;-)))))
      Pisząc w telegraficzny skrócie oczywiście przechodząc obok kwiaciarni nie wiadomo jak i nie wiadomo kiedy kupiłem po raz enty medinillę…Oczywiście przekwitła, kwiaty odpadły po kilku tygodniach, więc chcąc się jej już pozbyć wyniosłem na zewnątrz, położyłem obok reszty wakacyjnych kuracjuszy i zapomniałem…Ale podlewałem oczywiście. A z racji, że nie schła-przesadziłem w/g rad Pani Zoji, założyłem podziurkowany wór na to zielsko i …. po tym jak zdjąłem oniemiałem. Bo z każdej gałązki wypuściła mi liście!!!!!!!!!! Oniemiałem z wrażenia. Ciekaw jestem tylko, czy po przeniesieniu do domu pod koniec sierpnia zachowa się równie dzielnie:)))
      Czas pokaże:)
      P.S.
      A że cuda się zdarzają, chciałbym napisać, iż poparzoną na oknie południowym katleję przestawiłem na okno północne. I nic by w tym dziwnego nie było, gdyby na tym północnym przecież oknie nie zakwitła mi pięcioma kwiatami!!!!!!!!! Roznosząc przyjemną i słodkawą woń swoich pięknych białych i dużych kwiatów!!!!! I bądź tu człowieku mądry:)
      Serdecznie pozdrawiam,
      Krzysiek

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d bloggers like this: