Kwiaty doniczkowe

Niewiele o wyglądzie, a dużo o potrzebach roślin

Begonia królewska

Posted by zojalitwin w dniu 04.11. 2010

Begonia Rex

 

 

Opis

Rodzina: Begoniaceae – begoniowate.

Jest byliną, o owłosionych pędach i liściach, mająca długie, płożące i mięsiste kłącze. Gatunek ten ma liście duże sercowate, zielone ze srebrną opaską między karbowanym brzegiem, a środkiem liścia. W tej chwili w powszechnej uprawie już nie występuje. Zastąpiły go znacznie bardziej wymyślne w kształcie i dużo bardziej kolorowe mieszańce.

Występowanie

Pochodzi z lasów wschodnich rejonów Indii. Do Anglii sprowadzono ją w 1858 roku z prowincji Assam.

Wysokość

Przeważnie w granicach 40 cm przy około 50 cm średnicy.

Kolor kwiatu

Kwiaty są tu bez znaczenia ich rolę przejęły fantastycznie kolorowe liście.

Stanowisko

Są to jak wspomniałam rośliny lasów. I to tropikalnych lasów zatem muszą mieć bardzo dużo światła rozproszonego.

Wymagania

Zanim kupimy rośliny urzeczeni fantastycznym kształtem liści jak i ich barwą, zastanówmy się, czy uda nam się zapewnić im oprócz wspomnianego światła , stosunkowo wysokiej temperatury, a przy tym i dużej wilgotności powietrza. Są to również świetne warunki do rozwoju wszelakich chorób. Wystarczy że braknie światła, albo spadnie temperatura a czas pojawienia się kłopotów jest krótki. Próbowałam je hodować w mieszkamiu. Mam pokój skierowany na południowy wschód więc światła im na pewno nie zabrakło. Firanka w oknie i ustawienie ich w okresię wiosenno-letnio-wczesnojesięnnym 2 metry od okna to warunki świetlne miały optymalne. Temperatura dla nich optymalna w okresię wzrostu to 18 – 22 0C. Zatem wydaje się że z tym czynnikiem nie ma problemu w tym czasię. Standardowa wilgotność powietrza latem to zakres między 78 a 84 %. Przy moich wiecznie otwartych oknach i balkonach sprawa nie istniała. Zatem dlaczego padły tuż przed zimą. Ano właśnie. Latem je uchowamy bez większych problemów – pod warunkiem, że nie należymy do tych co mają wiecznie zamknięte okna. Przychodzi taki czas kiedy te okna się zamyka. Pierwszym problemem może stać się dostęp do światła. Jeśli postawimy na parapecie to może wystarczyć uchylone okno i temperatura spadająca poniżej 15 0C. Jeśli do tego dodamy za dużą wilgotność choroby mamy jak w banku. Pamiętajmy te liście są owłosione i najczęściej mocno pofałdowane. W takich warunkach dotarcie do wszystkich miejsc ze środkiem grzybobójczym graniczy z cudem. I mimo naszych zabiegów choroba i tak zniszczy nasze rośliny. Przez to co napisałam nie chcę nikomu odradzać, bo nauka na własnych błędach czasem jest nieodzowna. Chciałam jedynie ostrzec przed nadmiernym optymizmem i przeświadczeniem, że to są łatwe rośliny nadające się dla początkujących hobbystów.

Ponieważ rośliny rosną w ściółce to od razu wiemy, że wymagają ziemi kwaśnej. Dlatego do podlewania musimy użyć wody co najmniej przegotowanej i odstałej. Co 2 tygodnie zakwaszajmy wodę do podlewania.

Ponieważ są leśnego pochodzenia wymagają dużej wilgotności powietrza, ale niech nigdy nie przyjdzie nikomu do głowy zraszanie tych roślin. Woda w fałdach utrzymuje sie długo stanowiąc idealne miejsce dla rozwoju zarodników grzybów. Po przeanalizowaniu swojego postępowania z tymi roślinami stwierdziłam, że tu leżał mój błąd, a przecież powinnam była wiedzieć. No cóż przedobrzenie zawsze kończy się katastrofą. Od tego czasu zawsze uprawiam je stawiane na podstawkach wypełnionych kamykami i zalewanymi wodą. Przypominam woda w kamykach nie może sięgać dna doniczki.

Wiosną i latem zasilamy rośliny najlepiej przemiennie – raz nawozem pochodzenia organicznego a raz nawozem dla roślin kwitnących. Zawarty w tym nawozie fosfor i potas przy znacznie zmniejszonej dawce azotu pozwolą nam na utrzymanie ładnie wybarwionych liści. Zwiększenie azotu w nawozach poskutkowałoby zwiększeniem udziału zielonego koloru na liściach a np. antocjanowe kolory mocno bledną i stają się buro brązowe.

Kiedy zbliża się zima przestawiamy nasze rośliny jak najbliżej okna. Na oknie wschodnim i zachodnim mogą stać na parapecie. U mnie na oknie południowo-wschodnim również stają na parapecie. Ponieważ ja lubię dość chłodno więc optymalna dla nich temperatura zimą mieszcząca się w zakresie 15 – 18 stopni jest zachowana. W tym czasie ja usuwam podstawki z kamykami bo nie ma takiej potrzeby ale ci co lubią ciepło robić tego nie mogą. W tym czasie roślina często traci starsze liście. W mniej sprzyjających okolicznościach może stracić wszystkie. Nie wyrzucajmy jej jednak. Na wiosnę ładnie odbije jeśli przez okres zimy damy jej tylko tyle wody by bryła korzeniowa była stale tylko delikatnie wilgotna. Jeśli w tym czasie albo zalejemy roślinę albo zasuszymy korzenie stracimy ją.

Jeśli wiosną rośliny są żywe to sprawdzamy stan korzeni. Przesadzamy tylko jeśli to konieczne. Musimy wiedzieć, że begonie lubią niewielkie doniczki zatem czasem wystarczy wymienić wierzch dając nieco kwaśnego torfu(zakwasi nam to całą bryłę) lub warstwę standardowej ziemi do kwiatów. Pamiętajmy także, że korzenie są dość kruche i łatwo je uszkodzić. Jeśli zdecydujemy się na przesadzenie to przygotujmy doniczkę niekoniecznie zbyt głęboką. Na dno dajemy kilkucentymetrową warstwę drenażu potem warstwę ziemi i dopiero wstawiamy bryłę korzeniową zasypując wolne przestrzenie. Róbmy to ostrożnie liście łatwo połamać.

Rozmnażanie

Rozmnażamy przez sadzonki liściowe w okresie późnej wiosny. Artykuł w przygotowaniu.

Choroby i szkodniki

Pamiętajmy, że większość kłopotów preparujemy sobie sami. Najczęściej zimą zasychają brzegi liści – jest to sygnał, że coś z warunkami uprawowymi jest nie tak. Przeanalizujmy nasze warunki i jeśli mamy możliwość wybierzmy na ten trudny okres lepsze stanowisko.

Mączniak prawdziwy – objawia się białymi, mączystymi plamami na liściach. Zwalczenie go opryskami jest bardzo trudne. Czasem trzeba pozbawić roślinę większości liści i dopiero wykonywać opryski.

Z e szkodników najszybciej pojawi się przędziorek.

Jeszcze raz przypominam co już napisałam. Dokładne opryskanie każdego miejsca tych roślin środkami chemicznymi graniczy z cudem. Zatem w ich przypadku lepiej przy zmianie warunków pogodowych zmienić na korzystniejsze ich miejsce postoju bo wówczas prawdopodobieństwo wystąpienia kłopotów jest znacznie mniejsze.

Reklamy

Komentarze 4 to “Begonia królewska”

  1. Doxi said

    Pani Zoju, kupiłem dziś tę roślinę (odmiana ‚Baby Dress’). W doniczce coś dziwnego, torf chyba. Podejrzewam, że muszę wymienić podłoże. Czy uszkodzenie korzeni podczas tego zabiegu będzie dla roślin śmiertelne? Mam jeszcze jedno pytanie: czy begonia Bowera ma identyczne wymagania? Z góry dziękuję za pomoc!

  2. Doxi said

    Pani Zoju, jestem miłośnikiem tych roślin i uważam, że nie taki diabeł straszny… Muszę się jednak z Panią zgodzić, że nie są to rośliny dla początkujących – stąd zresztą bardzo trudno dostać je w kwiaciarni. Te, które mam, sprowadzone zostały specjalnie dla mnie i to po wielotygodniowym oczekiwaniu. Zresztą, kilka już udało mi się zmarnować (na starcie mojej przygody z begoniami), ale – jak sama Pani mówi – człowiek uczy się na błędach, a wnioski wyciągnięte z takich bolesnych lekcji zostają na długo. Jeśli Pani pozwoli, uzupełnię ten artykuł o swoje obserwacje. Begonie są chyba najbardziej wrażliwe na przeciągi ze wszystkich roślin, które do tej pory uprawiałem lub próbowałem uprawiać (a było tego sporo). Po zafundowaniu im takich warunków niemal wszystkie liście zasychają na brzegach i zwijają się. Begonie są też bardzo wrażliwe na przesuszenie podłoża (o przelaniu celowo nie wspominam, bo u begonii zasada „lepiej lekko przesuszyć niż przelać” nie do końca zdaje egzamin), co objawia się zasychaniem najmłodszych, często jeszcze dobrze niewykształconych liści. Podkreślam, że nie chodzi tu o wysuszenie podłoża (roślina nie jest przywiędnięta), ale o to, że w podłożu da się wyczuć jedynie niewielką ilość wilgoci. Z tego powodu przygotowanie odpowiedniego podłoża i regularne podlewanie (szczególnie w czasie wysokich temperatur) to podstawa i pierwszy krok do powodzenia w uprawie tych roślin. Kolejną obserwacją jest niezbyt dobre reagowanie na nawożenie chemiczne – ja stosuję jedynie biohumus, do którego dodaję co jakiś czas dosłownie kilka kropel nawozu do roślin kwitnących. Co 3 miesiące jednak wierzchnią warstwę ziemi mieszam z obornikiem kurzym – tego śmierdziela nie zastąpi żaden nawóz chemiczny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: