Kwiaty doniczkowe

Niewiele o wyglądzie, a dużo o potrzebach roślin

Sansewieria gwinejska

Posted by zojalitwin w dniu 08.11. 2010

©

Sansevieria trifasciata

 

Opis

Rodzina: Agavaceae – agawowate?

Roślina gatunkowa ma grube, mieczowate, przeważnie zielone liście, ozdobione popielatozielonymi, poprzecznymi paskami o nieregularnym kształcie. W tej chwili na rynku dostępnych jest wiele jej odmian. Najstarszą jest odmiana ‚Laurentii’, która wzdłuż brzegów liści ma złotożółte paski.

Występowanie

Roślina odkryta w Afryce równikowej, ale występuje także w południowej Azji. W wielu miejscach uprawiana w ogrodach stała się uciążliwym chwastem.

Wysokość

W warunkach domowych roślina gatunkowa ma przeważnie w granicach 70 – 90 cm.

Termin kwitnienia

Kwitnie przeważnie na początku lata.

Kolor kwiatu

Biało kremowy. Są to niewielkie kwiatki osadzone na dość długim pędzie. Wartość zdobnicza praktycznie bez znaczenia, ale wynagradzają to miłym słodkawym i dość mocnym zapachem.

Stanowisko

Mimo, że w naturze występuje na nasłonecznionych zboczach to parapet nie jest tym samym co otwarta przestrzeń z jej prądami powietrza. Dlatego należy się zastanowić po co kupujemy roślinę. Jeśli chcemy mieć prawdziwą ozdobę to trzeba powiedzieć wyraźnie, że za szybą na południowym oknie w lecie nie będzie jej najlepiej. Nawet odmiany pstrolistne będą blaknąć. Natomiast jeśli mają stać z dala od okna nie kupujmy odmian pstrolistnych. Kupmy roślinę o zielonych liściach. Jeśli jednak po pewnym czasie zamiast pięknych pasków będzie praktycznie cała zielona to oznacza, że jest jej za ciemno. Kolekcjonerzy pięknych roślin szczególnie tych o kolorowych liściach powinni je postawić na parapecie wschodniego lub zachodniego okna.

Wymagania

Sansewieria jest sukulentem liściowym, a to oznacza, że gromadzi wodę w komórkach liści. Nie szkodzi jej zatem okresowe przesuszenie podłoża. Nie oznacza to jednak, że nie potrzebuje wody i możemy o niej zapomnieć. Oznacza tylko tyle, że podlewanie trzeba dostosować do wymagań rośliny. Najlepszym sposobem jej podlewania jest wstawienie rośliny do pojemnika z wodą i poczekanie aż ziemia z wierzchu stanie się wilgotna. Następnie roślinę wyjąć postawić np. w zlewie by ewentualny nadmiar wody mógł obcieknąć i dopiero wówczas postawić ją na jej miejsce. Kolejne podlewanie uskuteczniamy dopiero po przeschnięciu podłoża.

Podłoże powinno być dość zasobne, ale naprawdę przepuszczalne. W naturze rośnie na kamienistych zboczach gdzie udział żwiru i piasku jest dość duży, ale ziemia powstała z rozkładu resztek roślinnych jest bogata w próchnicę, a zatem dość zasobna. Takie też podłoże powinniśmy dać roślinie. Jeśli bazujemy na kupowanej ziemi do kwiatów dodajmy do niej trochę gliniastej ziemi i tyle samo wermikulitu. Jeśli do tej mieszanki dodamy jeszcze porcję nawozu o przedłużonym działaniu to rośliny nie będziemy musieli nawozić. W innym przypadku nawozimy do drugie podlewanie nawozem do roślin zielonych – jeśli mamy odmianę całkowicie zieloną lub nawozem do roślin kwitnących jeśli mamy odmianę pstrolistną. Zawarty w tym nawozie potas w podwyższonej dawce utrzyma nam ładną barwę liści.

W literaturze i necie można spotkać się ze stwierdzeniem, że należy sadzić do płytkich lecz ciężkich donic. Doświadczenie uczy, że to tylko część prawdy. Wprawdzie roślina rozrasta się dzięki kłączom więc teoretycznie szerokie donice byłyby w porządku, ale trudno połączyć szerokie więc stosunkowo płytkie doniczki z ich solidną wagą. Dlatego lepiej jest kupować standardowej wysokości doniczki o solidnych ściankach i na dno dać kilka większych kamieni, a wolne przestrzenie zasypujemy grysem. Tym sposobem mamy wymagany drenaż i stabilną doniczkę.

Rozmnażanie

W zasadzie są dwa.

Pierwszy to sadzonki liściowe. W tym celu kroimy liść na odcinki nie dłuższe jak 8 cm. Dolną jego część(proszę nie pomylić krawędzi) opylamy ukorzeniaczem i zagłębiamy do podłoża na stojąco na około 1 cm. Jako podłoże możemy wykorzystać np. ziemię do kaktusów. Tym sposobem rozmnażamy tylko odmiany zielone. Nawet jeśli na sadzonki użyjemy liść odmiany pstrolistnej to i tak w rezultacie ukorzeni się tylko zielona część i nowa rosnąca sadzonka też będzie całkowicie zielona.

Wszelkie odmiany pstrolistne jeśli chcemy rozmnożyć to dokonujemy podziału rośliny. Podział może być dość radykalny bo na pojedyncze kłącza, które dość szybko wypuszczą korzenie nawet jeśli ich nie miały. Najczęściej jednak na użytek domowy roślinę dzielimy np. na połowę. Jeśli dochowaliśmy się bardzo dużego egzemplarza to dalszej uprawy oddzielamy tylko najmłodszą część, a resztę albo rozdajemy albo niestety wyrzucamy.

Choroby i szkodniki

Choroby jeśli się pojawią to są wynikiem najczęściej przelania rośliny. Jeśli zaczynają gnić liście blisko podstawy to należy roślinę wyjąć z doniczki i usunąć ostrym nożem wszystko co jest podejrzane. Rany po cięciu zasypujemy węglem drzewnym, a jeszcze lepiej zostawmy roślinę ze dwa dni na wolnym powietrzu. Rany zaschną i wówczas bezpiecznie posadzimy rośliny do świeżej ziemi. W sytuacji przeciwnej zacznie nam się marszczyć skórka, a w doniczce pieprz. Wyjmujemy roślinę z doniczki i wstawiamy do wiadra z letnią wodą. Bryłę przytrzymujemy pod wodą aż do momentu kiedy przestaną się wydzielać banieczki powietrza. Potem bryłę wstawiamy z powrotem do doniczki i całość stawiamy w miejsce gdzie nadmiar wody może spokojnie odpłynąć. Dopiero wtedy znów wraca na swoje miejsce, a my nie zapominamy o tej przecież odpornej na nasze kaprysy roślinie.

Ze szkodników może pojawić się wełnowiec lub tarcznik.

Uwagi

Oprócz sansewierii wysokiej jest sansewieria niska. Jest to tzw. sport czyli naturalny mutant Sansevierii trifasciata ‚Laurentii’ powstały w roku 1939 w Nowym Orleanie. Na początku była to jedna to odmiana zielonolistna w tej chwili powstało tak wiele wariantów tej odmiany, że wydzielono ją jako osobną grupę Sansevieria trifasciata ‚Hahni’


Na obrazku jest tylko drobna część pracy hodowców. Wymagania tej grupy są dokładnie takie same jak całego rodzaju Sansewieria.

 

Na koniec należy się wyjaśnienie, że sprawcą, dzięki któremu ta roślina trafiła do naszych mieszkań jest żyjący w XVIII wieku książę San Severo o nazwisku Raimondo di Sangro. Pierwszy przywiózł ją do Neapolu.

Reklamy

komentarzy 30 to “Sansewieria gwinejska”

  1. ah

  2. Patryk miłośnik sansewiery. said

    Bardzo fajny artykuł i bardzo obrazowo przedstawiony sposób pielęgnacji. Ja jestem miłośnikiem sansewiery i także napisałem sporo porad na moi blogu lecz tu jest jeszcze bardziej obrazowo przedstawione niż u mnie. Gratuluje wiedzy i dobrego artykułu.

  3. lunia said

    Ciekawy artykuł, ale nie znalazłam odpowiedzi na moje pytanie, mianowicie chodzi mi to, dlaczego Sansewiera puszcza krople gdy zakwitnie? Są to kropelki przypominające rosę tylko, że klejące.
    Z góry dziękuję za odp.

    • zojalitwin said

      Sytuacja nie występuje zawsze i w każdym przypadku. Jest bardzo uzależniona od warunków uprawy o których nic nie napisałaś . Proces z grubsza mówiąc polega na próbie wyrównania przez roślinę ciśnienia w wiązkach przewodzących. Otóż w wiązkach tych(podobnie jak w naszych tętnicach krążą substancje będące połączeniem wody i składników odżywczych(ponieważ są to wszelkiego rodzaju cukry stąd są one lepkie) coś na kształt utlenionej krwi roznoszącej życiodajne składniki. Kiedy z jakiś powodów wzrasta ciśnienie następuje wypchnięcie tych składników przez otwory w blaszce liściowej zwane przetchlinkami lub przez rozerwaną skórkę komórek. Ponieważ na powietrzu substancja ta krzepnie więc utrzymuje się w postaci lepkich kropel. Musisz zaobserwować w jakim czasie(rano, wieczór w samo południe) i w jakich warunkach(po podlaniu lub wręcz przeciwnie) te kropelki się pojawiają. Mogę cię jednak zapewnić, że nie ma to jakiegoś destrukcyjnego wpływu na roślinę. Jest tylko sygnałem, że coś jest nie tak.

  4. Czytelnik said

    Czy mogę wstawić roślinę na zimę do słabo ogrzewanego pokoju w którym panuje temperatura od 5 st do 12st słyszałem że te rośliny popularne były bardzo dawno temu na wsi, w starych domach nie zawsze się paliło i temperatura w tęgie mrozy była bardzo niska. Zapewne było by trzeba trzymać rośliny sucho, ale czy wytrzymają taką temperaturę? Prosił bym o odpowiedź.

    • zojalitwin said

      Jeśli temperatura spadnie do pięciu stopni to roślina tego nie wytrzyma nawet jeśli trzymana będzie na sucho. Poza tym słowo na sucho jest dość względne. Minimalna ilość wody będzie potrzebna od czasu do czasu. W artykule pisałam chyba, że przy niedostatecznej ilości światła zielenieją jasne paski. Często jest tak, że roślina już ich nie odzyskuje. Kiedyś mieszkałam w starym domu z piecami i to na poddaszu i zapewniam, że temperatura rzadko tam spadała poniżej 10 0C nawet jeśli się nie paliło. Inaczej ma się sprawa z pojedynczymi nieocieplanymi budynkami na wsi, tam faktycznie może być kiepsko.

  5. Anonim said

    zastanawiam się czy mogę sadzić dwa gatunki razem .

  6. nnbhj said

    ile potrzebuje wody?

    • zojalitwin said

      Podlewać jak jest sucho.

      • Anonim said

        Sucho, ale gdzie? W głębi ziemi doniczki, na powierzchni ziemi? W podstawce?

      • zojalitwin said

        Przy tak dokładnie napisanym komentarzu nie bardzo wiem o co chodzi?

      • Anonim said

        Jeśli mam podlewać kiedy jest sucho to gdzie to sucho ma być. W którym miejscu?

      • zojalitwin said

        To bardzo proste wszystkie sukulenty liściowe podlewamy jeśli wierzchnie 2-4 cm ziemi jest suche. Ta rozpiętość jest spowodowana wielkością rośliny. Jeśli mała doniczka to warstwa ziemi nie głębiej jak 2 cm. Jeśli spora można poczekać dłużej bowiem na spodzie większej doniczki wilgoć utrzymuje się nieco dłużej.

      • Anonim said

        Dziękuje za pomocne odpowiedzi.
        Chciałbym się jeszcze zapytać co myślisz o wsypaniu małych kamyczków na dno podstawki i na to kwiatek dopiero.
        Dzięki temu sądzę, że ziemia miała by większą cyrkulację powietrza i zmniejszałoby to dodatkowo szansę na gnicie od spodu.

      • zojalitwin said

        Wystarczy jak przy przesdadzaniu na dno doniczki nasypie się 2 cm warstwę żwiru. Będzie to dokładnie to samo a jednocześnie doniczka będzie stabilniejsza.

  7. Adrian Wasilewski said

    Świetny artykuł.

    Postanowiłem zainwestować w świeże powietrze w pokoju (całodobowy sypialnio-gabinet) i kupić kilka Sansewierii. Prosiłbym o pomoc i odpowiedź na nurtujące mnie wątpliwości.
    Pokój jest prostokątny, 10m2, z oknami wychodzącymi na krótszej ścianie na południu.
    Część roślin jestem zmuszony postawić w głębi pokoju, część pod oknem, najmniejsze na parapecie.
    Warunki roślin będą następujące: otwierane okna w zimie, wielodniowe zachmurzenia, często zasłaniane żaluzje, włączany w zimie kaloryfer(30 cm od rośliny pod oknem), temperatura 16-25, dużo światła żarowego wieczorami i nocą.

    Czy takich warunkach Sansewierie będą w stanie żyć?

    Z góry wielkie dzięki i pozdrawiam!

    • zojalitwin said

      Nie nazwałabym tego życiem a wegetacją. Może zamiast sansevierii kupić rojcisusa nazwa łacińska Rhoicissus rhomboidea. Tego nawet należy trzymać z dala od słońca. Podlewanie i co tydzień nawożenie nawozami do roślin zielonych szybko spowoduje powstanie potężnego kwiatka.

  8. Anonim said

    Zoju a czym są takie zdrewniałe jasne narośla, jakby strupki na sansewierii?Czy to jakaś oznaka choroby?

    • zojalitwin said

      Trudno mi podać przyczynę mogę tylko gdybać. Jeśli te strupki są suche to jest to choroba fizjologiczna wywołana zbyt małym lub zbyt nieregularnym podlewaniem w okresie wzmożonego wzrostu. Tych zmian na liściach już się nie da usunąć, ale chodzi by nowe były zdrowe. Proszę zawsze sprawdzać palcem stan wilgotności trochę poniżej wierzchniej warstwy jeśli jest tam wilgotno wstrzymać się z podlewaniem, jest to bardzo ważne teraz, a latem trochę zwiększyć ilość wody.

  9. Witam serdecznie, mam sansewierię ok.18-letnią, od dłuższego czasu fragmenty liści schły jej i marniały – wiele spraw nałożyło się na to, że zaniedbałam swoje rośliny i nie zadziałałam w porę, dopiero teraz doczytałam, że mogą to być oparzenia – rzeczywiście, roślina stoi od lat na zachodnim oknie i dotykała liśćmi gorącej szyby. Wyczytałam, żeby zniszczone liście ściąć i tak zrobiłam, przestawiłam roślinę w inne miejsce /nie stoi już na oknie, tylko na podłodze/. Od lat nie przesadzana jutro dostanie nową doniczkę /stara robi wrażenie, jakby miała pęknąć z boku od natłoku korzeni…/. Wiem, ze sansewieria jest mało wymagająca, żeby nie przelewać i nie pryskać, bo to sukulent, ale czy o coś jeszcze powinnam zadbać? Czy jakieś szczególne podłoże albo nawóz pomoże jej się zregenerować i odzyskać piękne paski? Dodam, że roślinka mimo moich zaniedbań wypuszcza nowe liście i są one zdrowe, ładne, pasiaste.
    Z góry dziękuję za pomoc.

    • zojalitwin said

      To jej zupełnie wystarczy. Jeśli jest zbyt duża to można podzielić. Wyrzucić te najbrzydsze części i już hodować tak by zawsze była ładna.

  10. ania said

    A kiedy najlepiej rozsadzac? Tzn. w jakim miesiacu?

  11. Anonim said

    podobno jest to roślina nadająca się do sypialni ponieważ oczyszcza powietrze

    • zojalitwin said

      Gdyby nie sztuczne włókna dywanów, kleje do tapet, farby i licho wie co jeszcze to może i dałaby radę, a tak to trzeba by było ich setkę by zneutralizować tę chemię.

  12. Adrian said

    Hejka
    Mam parę pytań.

    Czy byłyby jakieś problemy gdybym:

    1.Przesadził sansewierie o tej porze roku (trzymam w pokoju)?

    2. Użył ziemi uniwersalnej oraz nie dał niczego na drenaż.

    Jeśli jest taka możliwość to prosiłbym o wytłumaczenie dlaczego.

    Normalnie daje ziemie do sukulentów oraz używam kamyczków na spód donicy.

  13. Nadaje się do sypialni, ponieważ nocą produkuje tlen (jedna z adaptacji do gorącego, suchego klimatu) zamiast go absorbować. Co za tym idzie pochłania CO 2, więc można powiedzieć, że „oczyszcza powietrze” 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: