Kwiaty doniczkowe

Niewiele o wyglądzie, a dużo o potrzebach roślin

Przędziorek

Posted by zojalitwin w dniu 28.12. 2010

©

Tetranychus urticae

Początkowe stadium – obraz mocno powiększony

Dorosły pajęczak jest owalny, jasno-zielony z ciemnymi plamami po bokach. W miarę starzenia się samice stają się ciemniejsze. Osobniki zimujące są pomarańczowe i być może dlatego ukuto popularną nazwę czerwony pajączek. Pamiętajmy, przędziorek nigdy nie jest czerwony tylko pomarańczowy i nigdy w środku lata, a tylko ostatnie stadium, które ma zimować(są to samice). Szkodnik nie jest pająkiem(jest pajęczakiem) mimo że przędzie pajęczynę natomiast w ciągu lata to co czasem widzimy jako małego ostro czerwonego pajączka jest faktycznie pająkiem i dla roślin praktycznie nieszkodliwym. O ile jeszcze osobnika dorosłego da się dostrzec pod lupą to jaja i stadia larwalne są dostrzegane dopiero pod bardzo dużym powiększeniem. Ich skomplikowane rozmnażanie jest dodatkowym czynnikiem utrudniającym jego zwalczanie.


Objawy żerowania
Ponieważ pajęczak ma aparat ssący więc dlatego jego działalność polega na wysysaniu zawartości komórek roślinnych. Dlatego na górnej stronie liścia widoczne maleńkie pojedyncze skupiska żółto-zielonych plamek powstałych po wyssaniu prawie całej zawartości komórek. Często plamki skupiają się w pobliżu nerwów. W miarę wzrostu populacji szkodnika drobne plamki pokrywają całą powierzchnię liścia, które z czasem stają się brunatne. W dalszym ciągu intensywnego żerowania liście zasychają i opadają. Na roślinie widoczna jest delikatna pajęczyna. Na niektórych roślinach – szczególnie tych o pojedynczym mocnym nerwie środkowym owej pajęczyny należy szukać właśnie wzdłuż nerwu głównego liścia. Ma to często miejsce np. przy plumeriach. Czasami trzeba bardzo delikatnie najlepiej ze sporej odległości spryskać roślinę by tą pajęczynkę dostrzec.

Zaawansowane stadium

 

Istotne informacje:

  • Pajęczak żeruje od lutego do połowy października, pozostałe miesiące spędza wyłącznie w stadium zimującej samicy ukrytej najczęściej w szczelinach.
  • Od przełomu lutego i marca zaczynamy sprawdzanie liści roślin rosnących w widnych i ciepłych miejscach. Szczególnie jeśli w ubiegłym sezonie owad był na roślinach. Łatwo je w tym czasie zauważyć z uwagi na ich pomarańczowy kolor.
  • Po dość krótkim okresie żerowania samice zmieniają kolor na jasno-zielony i rozpoczynają składanie jaj.
  • Samice z pierwszego pokolenia opuszczają kolonię i zakładają własne na tym samym liściu lub na liściach sąsiednich.
  • Szybkość zwiększania się populacji szkodnika na roślinie zależy od temperatury i wilgotności powietrza. Przy temperaturze około 25 stopni i małej wilgotności powietrza populacja podwaja się w około tydzień.

Oprócz zakupu porażonych roślin, to dostaje się on do naszych mieszkań wraz z prądami powietrza, przynosimy go na rękach czy ubraniu. Kiedy już go mamy na jego rozprzestrzenianie się sami mamy ogromny wpływ. Jako najważniejszy czynnik, na który mamy wpływ to przesuszone powietrze naszych mieszkań. Musimy wiedzieć, że jest ono największym sprzymierzeńcem przędziorka. W takim środowisku próby jego zwalczania mają niewielkie szanse powodzenia. Owad ma ogromne zdolności do uodporniania się na środki owadobójcze, skomplikowany system rozwoju oraz nasze błędy w posługiwaniu się środkami ochrony roślin powodują że tak trudno się go pozbyć. Znacznie łatwiej zapobiegać jego pojawieniu się. Wystarczy, że będziemy:

Oglądać bardzo dokładnie kupowane rośliny czy otrzymane sadzonki.

Bardzo dokładnie sprawdzać wszystkie rośliny, które zabieramy na zimowanie.

Bardzo często sprawdzać posiadane rośliny szczególnie na zapełnionych parapetach.

Reagować bardzo szybko i wystarczy podejrzenie by izolować roślinę. W ciągu kilku dni wyjaśni się czy podejrzenie było słuszne.

Zwiększać wilgotność powietrza przez częstsze wietrzenie czy zakup nawilżaczy powietrza.

Do zwalczania używać w miarę możliwości najnowszej generacji środków.

Instrukcja przygotowania cieczy roboczej powinna być świętością.

 

Do zwalczania przystępujemy po zauważeniu pierwszych objawów. Przed opryskiem patykiem owiniętym watą zdejmujemy pajęczynę, która utrudniłaby dotarcie środka do szkodnika. Do sporządzonej cieczy roboczej powinniśmy dodać albo specjalnego preparatu zwiększającego przyczepność płynu, a w najgorszym razie kilka kropel płynu do naczyń. Z uwagi na fakt, że insektycydy na ogół nie niszczą jaj, oprysk należy powtarzać czasem kilkakrotnie w odstępie 5-7 dniowym.

Dostępne u nas środki do zwalczania tego szkodnika to:
KARATE ZEON 050 CS
TALSTAR 100 EC
ACTELLIC 500EC
MAGUS 200SC
TALSTAR 100 EC
NISSORUN 050 EC
POLYSECT

Podałam te środki z uwagi na to, że na etykietach wśród innych zwalczanych owadów wymieniony jest przędziorek. Niemniej doświadczenie uczy, że prawie wszystkie są mało skuteczne. W miarę przyzwoite wyniki nawet na zadomowionym przędziorku osiągnąć można używając środków Magus 200 SC, Ortus 05 SC i Pyranica 20 WP . Dwa ostatnie niestety dostępne są tylko w większych opakowaniach bo przeznaczone dla sektora produkcyjnego.

Iglaki też są atakowane

 

Wykorzystano zdjęcia z następujących stron:

Na iglaku – http://www.ces.ncsu.edu/fletcher/programs/xmas/environment/pesticides.html

Zaawansowane stadium – http://www.ipmimages.org/browse/detail.cfm?imgnum=1235158

Głowne – http://davesgarden.com/guides/bf/showimage/8836/

Advertisements

komentarzy 11 to “Przędziorek”

  1. Anonim said

    Pyranica 20WP jest również dostępna w mniejszym opakowaniu 25 g – koszt około 50-60 zł

  2. Dorota said

    Witam, tocze wlasnie walke z przedziorkiem na roslinach w domu i wydaje mi sie, ze zwyciezylam z 2 wyjatkami – difenbachia i beniaminek wyjatkowo im smakuja. Boje sie, ze wroca na pozostale kwiaty i nie wiem jak temu zaradzic. Na pozostale roslinki pomogl Magus. Dodam jeszcze, ze te dwa kwiatki stoja w roznych pokojach. Prosze o pomoc i pozdrawiam.

    • zojalitwin said

      Przędziorek to szkodnik upierdliwy. Wykonać co najmniej 3 opryski w odstępie 5-6 dni. Żaden środek nie niszczy jaj. Więc te kolejne opryski robi się po to w kilkudniowych odstępach by zdążyły się wylęgnąć larwy z jaj. Czyli 1 oprysk na to co w tej chwili jest żywe, drugi na to co się wylęgnie ze starych jaj, a trzeci na to co się wylęgnie z jaj w tej chwili złożonych. Tylko taki cykl ma sens w walce z przędziorkiem. I jeszcze jedno im drobniejsze liście tym trudniej wszędzie dotrzeć i trzeba opryskiwacz trzymać także tak by opryskać i to dokładnie spód liści. U benjaminka to nie jest takie proste dlatego skutki są marne. Życzę wytrwałości.

      • Dorota said

        Albo ja albo szkodniki 🙂 Dziekuje za pomoc, zabieram sie do pracy. Pozdrawiam.

  3. Agnieszka said

    Czy preparat o nazwie ‚Rufast’ został wycofany?

    inne pytanie czy on jest skuteczny na przędziorki?

    • zojalitwin said

      Nie nie został wycofany ale jest dostępny tylko w większych opakowaniach. Jest to preparat dedykowany także do zwalczania przędziorka i innych roztoczy poza wciornastkami oczywiście.

  4. Doxi said

    Może komuś to się przyda, szczególnie jeśli uprawia zioła, czyli w sytuacji, gdy oprysk chemią nie wchodzi w rachubę. Próbowałem kilkanaście razy, każdorazowo udoskonalając roztwór. Nie mogę powiedzieć, że zawsze zadziała, ale przeważnie (w 90%) udało mi się opanować inwazję i zupełnie pozbyć się przędziorków. Na litr przegotowanej wody (ciepłej) dodać trochę mydła potasowego (może być mydło w płynie, bo mydła potasowe to mydła maziste, a takie kosmetyczne potrafi być 2-3 – krotnie tańsze od mydła ogrodniczego; trzeba jednak upewnić się, czy zawiera mydło, a nie detergent; ja używam naturalnego mydła w płynie dla alergików, które kosztuje ok. 5 zł i wystarcza na długi czas), aby roztwór nie pienił się zbyt mocno, i dolać 0,5 l spirytusu (może być przemysłowy, z denaturatem nie próbowałem). Dobrym spryskiwaczem zraszać całą roślinę, aż będzie mokra. Odstawić do wyschnięcia. Na drugi dzień zafundować roślinie prysznic. Na trzeci dzień znów spryskiwanie roztworem. Na czwarty dzień znów prysznic. Postępować w ten sposób tak długo, aż po przędziorkach nie będzie śladu.

    Drugi roztwór wygląda podobnie – 1 l wody + kilka kropel mydła + kilkanaście kropel prawdziwego, naturalnego olejku rozmarynowego. Jest dość skuteczny, ale ma dużą wadę – przez długi czas, dopóki nie wyparuje, każde zioło smakuje jak rozmaryn. Warto w ogóle posadzić rozmaryn, bo odstrasza przędziorki, przynajmniej takie są moje obserwacje.

  5. Maja said

    Ja z przędziorkami 7 lat toczyłam zażarty bój na słonecznym, wietrznym tarasie. Zmasakrowane akebie, pomiodry, poziomki, truskawki, kocimiętki, etc etc.. Litry chemii, stosowanej krzyżowo, bo gady szybko się uodparniały – niestety chemia działała toksycznie na pożyteczne owady, więc szukałam metody biologicznej. I WRESZCIE SIĘ UDAŁO! W zeszłym roku bardzo wczesną wiosną założyłam opaski z dobroczynkiem gruszowym (też roztocz, ale drapieżny, naturalny wróg przędziorka). W pierwszym roku efekt nie był zbyt widoczny, ale było lepiej, zwłaszcza, że po zimnej zośce powiesiłam jeszcze 10 saszetek z dobroczynkiem kalifornijskim (ten jest też świetny do roślin domowych, na zewnątrz nie zimuje). Natomiast w tym roku – żadnych oznak żerowania przędziorka! :))) Gruszowy namnożył się, przezimował w filcowych opaskach i zaczął żerować na przedwiośniu, zduszając zarazę w zalążku 🙂 Dodatkowo, odkąd nie stosuję żadnej chemii (żeby nie wybić swoich dobroczynków), mam mnóstwo złotooków, które eliminują mszyce i inne paskudztwa. No mówię Wam same plusy, szczerze polecam dobroczynki!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: