Kwiaty doniczkowe

Niewiele o wyglądzie, a dużo o potrzebach roślin

Kalatea pasiasta

Posted by zojalitwin w dniu 05.10. 2011

©

©Calathea zebrina

Opis

Rodzina: Marantaceae – marantowate

Po kliknęciu na zdjęcie otworzy się w wiekszym rozmiarze.

Z ogółem 150 gatunków należących do rodzaju Calathea, jako rośliny doniczkowe uprawianych jest co najmniej 30 gatunków. Ponieważ wszystkie pochodzą z podobnych warunków siedliskowych mają podobne wymagania. Na przykładzie najpowszechniej uprawianego gatunku przedstawię wymagania jakie musimy zapewnić tym roślinom by cieszyć się w pełni ich urokiem.

Z krótkiego kłącza wyrasta liść. Na długim ogonku liściowym jest pochewka liściowa ukrywająca kolejny liść. Ogonki liściowe swą nasadą przyczepione są do bardzo krótkiej łodygi. Jeśli roślina ma wystarczającą ilość światła praktycznie łodygi nie da się zauważyć. Dlatego w niektórych opisach można się spotkać z określeniem rozety liściowej. Blaszki liściowe u tego gatunku są owalne i duże bo mogą mieć do 60 cm długości. Nazwa gatunkowa została nadana bo odkrywcom ciemnozielone pasy na liściach przypomniały paski zebry. Cała blaszka jest jedwabiście i bardzo krótko owłosiona przez co przy dotyku sprawiają wrażenie aksamitnych.

Pęd kwiatostanowy wyrasta bezpośrednio z kłącza jest raczej krótki i często schowany między liśćmi. Jest zakończony niewielkim kwiatostanem. Zdjęcie przedstawia typowy dla tego rodzaju kwiatostan. Kwiatostan to prawie kuliste grono o średnicy 7-10 cm. Kwiaty są rurkowate, z rozdętą górną i dolną wargą wyrastają z ciemno czekoladowych podsadek kwiatowych. Na początku, właśnie dzięki tym podsadkom całość wygląda jak beczkowata szyszka.

Cechą charakterystyczną większości roślin z rodziny marantowatych jest posiadanie na ogonkach liści tzw. poduszek stawowych, które pozwalają na zmianę położenia blaszki liściowej w zależności do kąta padania promieni słonecznych. Jest to przystosowanie roślin z dość ciemnego dna lasu do wykorzystywania najmniejszego nawet promienia światła. Dlatego blaszka liściowa nadąża za wschodzącym lub zachodzącym słońcem. Przy czym część gatunków zwiesza blaszki liściowe wieczorem część ustawia je pionowo do góry. To z tego powodu popularna w niektórych krajach nazwa da się przetłumaczyć jako roślina modląca się.

Występowanie

W naturze rośnie na dnie lasów deszczowych Ameryki Południowej i Środkowej.

Wysokość

W doniczce dorasta do 90cm.

Termin kwitnienia

W doniczce praktycznie nie kwitnie.

Kolor kwiatu

Fioletowo-biały.

Stanowisko

Mimo, że roślina rośnie na najniższym piętrze lasów deszczowych, to trzeba pamiętać, że to są tropiki, a tam nawet w takich lasach jest bardzo dużo światła. Dlatego w okresie wegetacyjnym w naszych warunkach najkorzystniejszym będzie okno o wystawie typowo wschodniej. Przy takiej wystawie roślina będzie miała wystarczająco dużo światła by maksymalnie dobrze wybarwić liście, a jednocześnie ranne słońce nie zrobi jej krzywdy. Dość dobra będzie również wystawa północno wschodnia lub północno zachodnia. Pozostałe wystawy mogą być, jeśli będziemy mieć rośliny za firanką. Im więcej światła wpada przez nasze okno tym dalej od okna możemy postawić roślinę. Roślina zresztą sama nam powie czy ma się dobrze. Zapamiętajmy jej wygląd po przyniesieniu do domu. Jeśli rośnie ilość ciemnozielonego barwnika, to znaczy ciemnozielone plamy są bardziej intensywne i jest ich więcej, a fioletowy spód robi się jeszcze ciemniejszy to znaczy, że roślina ma za ciemno. Pierwszym sygnałem, że roślina ma zbyt wiele światła jest ogólne rozjaśnienie barwy liścia. Liść jakby lekko płowieje. Wystarczy wówczas lekka korekta miejsca ustawienia kwiatka i będzie dobrze. Na jedno chciałabym zwrócić uwagę. Mieszkając w blokach często mamy sąsiadów na wyższych piętrach z balkonami. To właśnie te balkony przysłaniają dość skutecznie. Więc nawet przy południowym oknie już metr od firanki może być dobrym stanowiskiem, wszystko zależy od wielkości balkonu sąsiada. Dobierając miejsce powinniśmy wiedzieć czy na wysokości półki, na której ma stać kwiatek w najgorętszych godzinach (od 10-tej do 17tej) dochodzi słońce czy nie. Piszę o tym wszystkim by uświadomić, że kierowanie się tylko samą wystawą okna nie daje nam właściwego obrazu.

W okresie zimowym chcąc zachować dobrą kondycję rośliny praktycznie powinniśmy dostosować miejsce stania kwiatka do chwilowej pogody. O ile jest pochmurno to może stać na parapecie nawet południowego okna. Jeśli jest jednak ostre słońce to pamiętajmy, że szyba przepuszcza tylko promienie cieplne zatem za szybą robi się strasznie gorąco. Wystarczy na te kilka godzin operacji słonecznej postawić kwiatka już za firanką i będzie dobrze. Na rano i wieczór może wrócić na parapet. Postarajmy się także by roślina nie była narażona na przeciągi. Nie lubi tego, bo w lesie nie ma przeciągów. By to sprawdzić wystarczy wejść do naszego lasu podczas wietrznej pogody.

Wymagania i pielęgnacja

Podstawową trudnością w uprawie tego kwiatka jest zapewnienie mu odpowiednio wilgotnego powietrza. W najlepszej sytuacji są osoby mające widne łazienki. Pozostali muszą sobie radzić jak mogą. Przy uprawie tej rośliny tak naprawdę trzeba połączyć prawie wszystkie możliwości podwyższenia wilgotności powietrza. Zatem pierwsze jest postawienie jej na wilgotnym keramzycie. Wybierając stanowisko dla tej rośliny dobrze byłoby uwzględnić takie rozwiązanie by słońce docierało na podstawkę z wilgotnym keramzytem, ale większa część doniczki i liście były w cieniu. Woda w keramzycie będzie miała wyższą temperaturę i będzie intensywniej parować. Wprawdzie szybciej będziemy musieli tę wodę uzupełnić, ale chyba to nie problem. Mimo ustawienia na wilgotnym keramzycie nie rezygnujemy z zamgławiania. Codziennie rano opryskiwaczem, którego głowica nastawiona jest tak by krople wody były jak najmniejsze dokładnie opryskujemy roślinę. Jeśli używamy byle jakiego opryskiwacza krople wody są duże, często zlewają się w jeszcze większe. Pamiętamy, że liście posiadają bardzo delikatne włoski więc tylko bardzo maleńkie krople nawilżą całe liście. Do takiego opryskiwania powinniśmy używać wody letniej lecz przegotowanej. Nie powstaną wówczas takie brzydkie plamy na liściach. O ile latem opryskiwać możemy więcej niż raz to zimą musimy to robić tak by do wieczora roślina była sucha. Brak wystarczającej ilości światła, raczej wysoka temperatura i wilgotny liść to prawie pewność pojawienia się chorób grzybowych.

O temperaturach nie piszę bo większość z nas ma przeciętne mieszkania, a tam temperatura jest w granicach akceptowalnych przez roślinę. Jedynie posiadacze własnych domów lub mieszkańcy starych kamienic z piecami muszą pamiętać by temperatura nigdy nie spadła poniżej 16 0C.

Ponieważ możliwość kupna tej rośliny to raczej okres letni więc małe jest prawdopodobieństwo by ogrodnicy przesadzali roślinę przed skierowaniem jej do sprzedaży. Po przyniesieniu do domu wyjmijmy roślinę z doniczki(nic jej nie będzie) i sprawdźmy stan korzeni. Roślina nie ma w genach zaznaczonego okresu spoczynku. Ona rośnie cały czas. Zwolnienie okresu wzrostu jest spowodowane brakiem światła w okresie zimy, a nie genotypem, dlatego przesadzić ja można praktycznie zawsze. Oczywiście lepiej to zrobić w okresie wegetacji niż w zimie, ale jeśli trzeba to przesadzamy nawet zimą. Jeśli po sprawdzeniu stwierdzamy, że ziemia jest mocno przerośnięta korzeniami przesadzamy roślinę. Tu obowiązują te same zasady co większość roślin. Doniczka tylko o numer większa. Ponieważ jest to roślina lubiąca wilgoć w podłożu, ale nie cierpiąca mokrej ziemi na dno doniczki obowiązkowy drenaż i to im grubsza warstwa tym lepiej. Rodzaj podłoża jaki powinniśmy przygotować wynika z naturalnych warunków siedliskowych. Dno lasu deszczowego. W tropikach las jest lasem liściastym, zatem na dnie lasów zbierają się liście, które pod wpływem wody i wysokiej temperatury dość szybko się rozkładają. Jest to zatem gleba o ogromnej ilości substancji organicznej, ale niezwykle przepuszczalna bo rozłożona tylko częściowo. W naszych warunkach musimy dać coś podobnego. Każdemu się nasunie na myśl torf. Owszem, ale gotowe mieszanki dane do doniczki zbijają się bardzo pod wpływem wody. Takie zbite podłoże powoduje, że wierzchnia warstwa(około 1/3) wysokości doniczki jest prawie sucha, a  niżej jest jeszcze wilgotno. Mając roślinę która lubi zawsze lekko wilgotne podłoże podlewamy jak tylko widzimy że wierzchnia warstewka jest sucha. Nie uwzględniamy zbitego podłoża i znacznie większej wilgotności przy spodzie doniczki i w środku bryły korzeniowej. Korzenie są zatem prawie zawsze narażone na nadmiar wody mimo, że podstawka sucha. Przy tego typu roślinach praktycznie obowiązkiem powinno być dodawanie środka nie pozwalającego na zbijanie się ziemi. W przypadku naszej rośliny przyzwyczajonej do kwaśnego podłoża(rozkładające się liście zawsze mają kwaśny odczyn) dobrym rozluźniaczem będzie drobno utłuczona kora. Jeśli takiej nie możemy dostać dajemy rozluźniacz nie wpływający na odczyn podłoża. Najtańszym sposobem jest kupno drobniutkiego (około 0,5 cm średnicy ziaren)żwirku do akwariów. Dajemy go około 1/3 objętości ziemi. Tak przygotowanej ziemi raczej nie zalejemy i korzenie będą miały i wilgoć i powietrze.

Nawożenie tych roślin również wynika z miejsca ich pochodzenia i powinno być bardziej organiczne niż mineralne. Dlatego wszystkie nawozy typu biohumus i podobne będą lepsze od chemicznych nawozów. Po przesadzeniu pierwsze nawożenie nie wcześniej jak po 2 miesiącach od przesadzenia. Używając nawozów chemicznych dajemy raz w tygodniu lecz połowę dawki. Lubiącym dbać o kwiaty proponuję kupić mniejszy worek suszonego obornika i co miesiąc rozłożyć garść na wierzch ziemi oraz solidnie podlać. Taki suszony obornik ma swój zapach, ale jest on o niebo mniejszy niż zapach świeżego obornika. Szczególnie wrażliwi mogą to zrobić w czasie pochmurnej pogody na zewnętrznym parapecie. Po godzinie nic już nie będzie czuć. Zmniejszymy zapach jeśli przed podlaniem widelcem wymieszamy go z wierzchnią warstewką ziemi w doniczce.

Jeśli o rośliny dbamy to szybko dohodujemy się solidnej kępy bo co raz na powierzchni ziemi pojawi się kolejny odrost korzeniowy. Niemniej są to rośliny szybko starzejące się. Dlatego normalnym zjawiskiem jest żółknięcie i zamieranie najstarszych liści. Wystarczy je nisko wyciąć i po sprawie. Jeśli uda nam się dochować zdrowej kępy(a nie jest to w naszych warunkach sprawą łatwą) to choćby po to by odmłodzić roślinę trzeba ją podzielić. Podczas podziału usuwamy wszystko co obumarłe lub porażone, skracamy zbyt długie korzenie czyli inaczej czyścimy nasze rośliny. Sadząc poszczególne fragmenty dajmy tylko tak dużą doniczkę by swobodnie weszły korzenie. Za duża doniczka spowoduje, że roślina będzie się koncentrowała na korzeniach.

Rozmnażanie

Na obrazkach dokładnie widać jak takiego podziału dokonujemy. Podpowiem jedynie, że lepiej to wykonać, kiedy nie podlewaliśmy rośliny, bo wówczas luźna i dość sucha ziemia łatwiej odpadnie od korzeni i będziemy mieli lepszy ogląd czy poszczególne części mają wystarczającą ilość korzeni i ewentualnych odrostów na korzeniach. Te odrosty dają nam gwarancję, że roślina dość szybko odbuduje się po tym drastycznym zabiegu.

Choroby i szkodniki

Najpowszechniejszym utrapieniem jest przędziorek. Wystarczy zaniedbać częste zraszanie by potem szybko się pojawił. Jak go rozpoznać opisałam w zakładce ”Szkodniki”. Innym dość częstym szkodnikiem jest mączlik(tzw. biała mucha).

Na choroby roślina raczej odporna, ale jeśli zaczną nam pojawiać się  brązowawe plamy na brzegach najmłodszych liści, czasem jeszcze zwiniętych to jest to szara pleśń. Ponieważ jej plamy mogą wyglądać podobnie jak te na starszych liściach, które pojawiły się w wyniku braku wilgoci w powietrzu to jednak nie łączmy tych dwóch objawów. Objawy braku wilgoci najczęściej zaczynają się od żółknięcia czubków liści i rozszerzają się na całe brzegi, a dopiero potem brązowieją i często oba kolory są na liściach. Ten proces da się wyłapać. Natomiast plamy szarej pleśni bardzo szybko, często prawie niezauważalnie stają się brązowe. Potrzebny będzie oprysk przynajmniej dwukrotny co 3-4 dni najpospolitszymi fungicydami jak np. ‚Bravo’ Potem jeszcze trzeci  po upływie tygodnia lub 10 dni od ostatniego oprysku. Postępujemy tak, bo nie wszystkie zarodniki grzyba rozwijają się jednocześnie, rozwijają się tylko te, które dostały się do kropli wody. Ten tydzień to oczekiwanie, że kolejna partia zarodników skiełkowała i można ją zwalczyć(nieskiełkowanych zarodników zwalczyć się nie da). Istnieje jeszcze zagrożenie fytoftorozą. Objawia się ona raptownym więdnięciem mimo wilgotnego podłoża. Można ją albo przywlec z porażonym podłożem. Częściej jednak zarodniki grzyba spokojnie istnieją w glebie nie wyrządzając szkody chyba, że będą miały sprzyjające warunki – czytaj zalane podłoże. Można próbować ratować roślinę opryskując i podlewając roztworem środka o nazwie „Topsin”. Skutki jednak najczęściej są marne.

W poprzedniej rubryce uprzedzałam o wielkim zapotrzebowaniu roślin na wilgoć w powietrzu, tutaj jedynie chcę przypomnieć, że nie zmienimy już naznaczonych żółtymi i brązowymi plamami liści i trzeba będzie te mało ciekawie wyglądające liście tolerować dopóki całkowicie nie zamrą. Dopiero wówczas trzeba je ostrożnie lecz nisko wyciąć (tutaj ostrzeżenie na raz nie wycinamy więcej jak 2 liście z jednego pędu, roślina drastyczniejszego zabiegu może nie znieść). Trzeba jednak dodać, że takie plamy mogą być wynikiem nie tylko braku wilgotnego powietrza. Jeśli rośliny nie są przesadzane i nie są nawożone to może to być objaw braku potasu. Jeśli nawozimy je nawozami chemicznymi lub podlewamy zwykłą kranówką mogą być objawem tzw. zasolenia podłoża bo nawóz to nic innego jak sól danego kwasu. Także chlor może być przyczyną plam na liściach.

Kolejną sprawą są plamy wywołane poparzeniem liści. Jednak takie plamy występują z reguły na blaszce liściowej, a nie na jej brzegach. Często takie plamy mają tendencję do wykruszania się i pozostają dziury. Oparzeniowe plamy mogą pojawić się jeśli promienie słoneczne nawet zimowego słońca trafią na dużą kroplę wody. Woda wówczas wygotowuje się zostawiając albo martwą tkankę albo dziurę.

Zastosowanie

U nas to kwiat doniczkowy lecz w swej ojczyźnie wiele gatunków to rośliny użytkowe. Gatunki mające duże i twarde liście służą jak u nas kartka papieru do zwijania np. w trąbkę by włożyć tam jakiś drobny przedmiot i odłożyć na przechowanie. Część takich liści używa się do pakowania ryb. Z liści niektórych gatunków wyplata się dekoracyjne koszyki, używane zarówno przez tubylców jak i na sprzedaż dla turystów.

Uwagi

Łacińska nazwa rodzaju ”Calathea” pochodzi od greckiego słowa ”kalathos” = kosz. Nie da się w tej chwili na sto procent ustalić czy nadano tę nazwę dlatego, że kwiaty w kwiatostanie są jakby w koszykach czy też dlatego że niektóre gatunki służą do wyrobu koszyków.

Przypisy


Wykorzystano zdjęcia z następujących stron:

Fytoftoroza – http://mygarden.rhs.org.uk/forums/p/27593/69363.aspx

Kwitnące rośliny – http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Gardenology.org-IMG_2377_rbgs11jan.jpg

Calathea zebrina – http://www.tropicalflowerfarm.com/catalog/ginger-calathea-zebrina.html

Sposób wzrostu – http://www.zimmerpflanzenlexikon.info/lexikon.php?id=967

Reklamy

Komentarzy 11 to “Kalatea pasiasta”

  1. Iza said

    Dziękuję za opis. Bardzo dużo ciekawych informacji, których nigdzie wcześniej nie znalazłam. Pozdrawiam:)

  2. bmtk said

    Dziekuje za wyczerpujace informacje…moja Kalatea jest przepiekna…wlasnie ja przesadzilam i bez wczesniejszej wiedzy teoretycznej czulam. ze nie przepada za nadmiarem slonca…pierwszy rok spedzila w duzej lazience z oknem dachowym od wschodu, zraszana sporadycznie nie miala zadnych dolegliwosci.Dzieki wielkie , to cudnie dowiadywac sie „odkrywac Ameryke” od kogos, kto od dawna kocha to czym sie zajmuje. Ja zaczynam dopiero wsiakac… Pozdrawiam serdecznie…Basia

  3. Homa said

    Dzień dobry. Jakie oświetlenie zamontować w (ciemnym) mieszaniu by było korzystne dla doświetlania roślin?

    • zojalitwin said

      Najlepien zawiesić belkę z jarzeniówką nad roślinami w odległości około 50 cm. Np. OSRAM L 36W/77, dł. 1,20 m . Fluora – do doświetlania roślin. Daje światło podobne do dziennego. Świetlówka razem z belką nośną to koszt około 50-70 zł.

      • Homa said

        Baaardzo dziękuję za błyskawiczną odpowiedź! 🙂
        A jakie nawozy stosować? Mam dwa agrecol’e do zielonych i do palm, ale uczucia mieszane. Wywnioskowałam z Pani artykułów, że lepiej stosować te z dużą zawartością potasu do kwitnących ze względu na zawartość soli. I czy dobrze jest podlewać kwiaty wodą z akwarium? Swojego czasu podlewałam ogrzaną wodą strukturowaną (przegotowana, zamrożona i roztopiona). Podobnie zwiększałam też wilgotność w mieszkaniu – gotowałam duże garnki wody i parujące rozstawiałam po domu, ale to na dłuższą metę strasznie uciążliwe, no i delikatnie mówiąc – dziwnie to wygląda 😉 Zwróciłam też uwagę sprzedawczyniom w kwiaciarni na nieuczciwość producenta – kilka miesięcy temu kupiłam ziemię na biohumusie P.P.H.U. „SOCHA” i krótko po tym wszystkie przesadzone lub podsypane nią kwiaty miały w doniczkach grube warstwy białego i gęstego nalotu. Zdjęłam wszystko łyżką i nasypałam piasku – nie pomogło – cuchnący nalot wciąż wybija. 😦 Sprzedawczynie wręcz zaatakowały mnie, że to moja wina bo za dużo podlewam, a to nieprawda. Dodatkowym argumentem jest to, że ten ohydny, cuchnący nalot wyłazi tylko w doniczkach z tą konkretną ziemią, a nie inną. Dziś na jednej z palm (to areca lub palma koralowa) zauważyłam, że ten biały nalot zaatakował też jej łodygi – są oblepione pleśnią i śmierdzą grzybem – co robić?? Palma jest piękna i wieloletnia (tworzy się jej nawet pień!), jeśli ją stracę , to chyba tego nie przeżyję.

      • zojalitwin said

        Proszę mi wierzyć iż przeżywałam to samo dopóki praca w ogromnych szklarniach nie pokazała mi skali tego szwindla. Ponieważ ta ziemia jest tania wielu się na iż kusi i myśli że ten grzyb to ich wina więc nic nie mówią. Zresztą że nie warto przekonała się Pani sama. Ja mam ogródek więc specjalistyczne ziemie przygotowuję sama, ale do standardowych kwiatów na balkonie czy w mieszkaniu używam ziem firmy Osmocote lub Krone. Zawsze wybieram te które mają nawóz o spowolnionym działaniu do tego dokupuję w sklepie zoologicznym najdrobniejszy żwirek i mieszam często pół na pół. Nie mam problemów nawet z kwiatkami które wymagają wilgotnej ziemi lecz bez zastoin wody. Torf zawarty pod wpływem wody mi się nie zbija. I szczęśliwie rosną w takim podłożu nie tylko paprocie ale i wszelkiej maści sukulenty.
        Co do zwiększania wilgotności proszę postawić doniczkę na większej niź potrzeba podstawce wypełnionej grubszym żwirem. Doniczkę z kwiatkiem stawiamy na mniejszej podstawce odwróconej do góry dnem. Dno tej podstawki musi być mocno podziurkowane. Wystarczy solidny gwóźdź rozgrzany na palniku w kuchni. Tylko trzymać należy przez obcążki. Dno takiej doniczki powinno przypominać sitko. Woda w żwirze nie powinna dotykać dna doniczki. Co do nawozów to jest zasada że zawartość potasu dobrze wpływa na wszelkie owoce, kolor liści i długotrwałość kwitnienia. Fosfor na ilość zawiązywanych pąków, a azot na szybki wzrost tego co zielone i wydatnie zmniejsza ilość koloru nie tylko na liściach, wpływa także na to iż roślina koncentruje się na wzroście, a nie na kwitnieniu. Na zimę zawsze kupuję biohumus bo ma on wszystkie składniki i daję co 2 tygodnie lub co tydzień połowę dawki. W okresie wegetacyjnym uzależniam z jakim kwiatkiem mam do czynienia i w jakiej jest fazie.

  4. Anonim said

    Bardzo bałam się tej rośliny. W tej chwili mam już 3 różne i odpukać, rosną pięknie, o dziwo nie ma z nimi żadnego problemu :):)

  5. Anonim said

    Moja miała same korzenie zamiast ziemi. Na wierzchu wyglądało jakby miała ziemię, a to były lekkie, czarne bryłki. Doniczka rozepchnięta przez młode, które nie mogły się wybić na powierzchnię. Niesłychane, wszyscy zastanawialiśmy się co stało się z ziemią!, przecież roślina jej nie zjadła i ona nie wyparowała… Mimo braku ziemi roślina przez rok rosła imponująco. Szok! Zobaczymy jak po przesadzeniu będzie.

    • zojalitwin said

      Ziemia nie do końca jest substancją martwą. Korzenie swymi wydzielinami rozbijają grudki i zabierają składniki przez co zmniejsza się ilość ziemi, na to miejsce wchodzą korzenie. Inaczej by się nie miały gdzie podziać, część ziemi się wypłukuje przy podlewaniu, a jak ma sucho osypuje przez otwory w doniczce.

  6. Anonim said

    Moja kalathea marnieje,brzegi lisci sa brazowe i zwijaja sie.Jak ja kupilam pieknie wieczorem podnosily sie liscie do gory,a teraz nie.Prosze o porade,co robic.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: