Kwiaty doniczkowe

Niewiele o wyglądzie, a dużo o potrzebach roślin

Posts Tagged ‘rośliny doniczkowe’

Sagowiec odwinięty

Posted by zojalitwin w dniu 06.11. 2011

©

©Cycas revoluta

Opis

Rodzina: Cycadaceae – sagowcowate

Do sagowców należy ponad 70 gatunków. Do uprawy doniczkowej trafił ten który najbardziej się do tego nadawał, czyli jako tako znosi brak światła zimą i jakoś obywa się bez 35 0C w dzień przy prawie 100% wilgotności powietrza. Te zabytki dawnej roślinności ziemi są na tyle odporne, że przetrwały te co najmniej 250 milionów lat.

Wyraźnie pomógł im specyficzny rodzaj korzeni na których osiadają organizmy zwane sinicami. Te glony mają zdolność wiązana azotu z powietrza. Powolny wzrost i symbioza z glonami pozwala przetrwać tym roślinom nawet na terenach o niewielkich zasobach pokarmowych. Z korzeni wyrasta rozeta liści. Ich nasady drewnieją i po zamarciu liści górna część jest zrywana przez wiatr a zdrewniała część tworzy systematycznie kłodzinę. Dlatego kłodzina nie jest pniem bo sagowce nie są drzewami. W chwili obecnej nie mają pokrewieństwa, ale w swoim czasie były spokrewnione z paprociami. Zatem im starszy sagowiec tym wyższa kłodzina. O ile na początku jest ona bardziej kulista to im starsza tym bardziej cylindryczna. I tylko u starszych sagowców może następować rozgałęzienie się kłodziny. Wówczas z każdego rozgałęzienia wyrasta rozeta liściowa. Liście są dość długie bo spokojnie mogą osiągać 150 cm i są pierzaście złożone. To właśnie wygląd liści przypominających palmowe przyczynił się że amatorzy uważali iż jest to palma. Poszczególne listki mają nieco wywinięte brzegi stąd nazwa gatunkowa rośliny (revoluta = odwinięta). Natomiast dolne listki przekształcone są w kolce. Pielęgnując sagowca trzeba uważać by się dotkliwie nie skaleczyć. W uprawie doniczkowej to bez znaczenia bo raczej nie zakwitnie, ale w naturze fakt, że to roślina dwupienna ma duże znaczenie. Roślina dwupienna to taka, u której na jednym osobniku są albo wyłącznie kwiaty męskie, albo wyłącznie kwiaty żeńskie. By były nasiona trzeba mieć przynajmniej po 1 osobniku z każdej formy. Kwiaty męskie to ogromne szyszkopodobne twory. Natomiast kwiaty żeńskie nie są już tak spektakularne i ukryte na szczycie między liśćmi. Wybaczcie ten pobieżny opis, ale tak wiele zdjęć jest w necie, że bez trudności można się zapoznać z zagadnieniem.

W tym miejscu o jednym muszę wspomnieć. Wielu ludziom odpowiadają rośliny z dość krótkimi liśćmi w małych doniczkach. Niestety one są takie dzięki zabiegom producentów. Gro sprowadzanych kłodzin ma po 4-5 lat więc liście powinny być już słusznych rozmiarów. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że powierzchnia pod szkłem jest bardzo droga i w naszym klimacie trzeba jeszcze zainwestować w opał. Nie należy się zatem dziwić producentom, że te karpy sadzą do małych doniczek ustawiają ciasno, a kiedy pokażą się liście opryskują rośliny retardantami (środki skarlające). Retardant działa tylko sezon i wiosną kolejnego roku możemy już otrzymać normalne liście. Proszę taką ewentualność brać pod uwagę kupując roślinę do uprawy wyłącznie w mieszkaniu.

Występowanie

Jest to roślina, której naturalny zasięg występowania jest najbardziej wysunięty na północ. Rodzimymi terenami jest południowa część Japonii.

Wysokość

Na początku jest to może około 60 cm. Pamiętajmy, że jest to roślina, która jednak rośnie i jak rozłoży liście to nie tyle jej wysokość będzie problemem, ale jej szerokość. I dzięki właśnie zajmowanej powierzchni może stać się uciążliwym lokatorem.

Stanowisko

Jest to roślina kochająca słońce. Wadą jest to że jednocześnie jest wielbicielką wilgotnego powietrza. Wszyscy wiemy iż im wyższa temperatura tym trudniej o wysoką wilgoć w powietrzu w naszych strefach klimatycznych. Dlatego szczególną trudność stwarza zima, bo przy słonecznym parapecie i przy włączonych kaloryferach wilgoć w powietrzu spada dramatycznie. Kto ma możliwość na okres zimowy postawić ją w pomieszczeniu bardzo widnym lecz nieco chłodniejszym nie będzie miał problemów z zasychaniem poszczególnych listków. Pamiętajmy, że w tropikach w okresie pory deszczowej lub quasi zimowej temperatury nocą potrafią spaść nawet w pobliże zera. Zatem w takim chłodniejszym pomieszczeniu o temperaturze 10-15 0C i z bardzo dużym udziałem światła będzie się miała świetnie. Poza tym będzie miała wyraźny sygnał, że jest to pora spoczynku i nie przyjdzie roślinie do głowy wypuszczanie nowych liści.

Wymagania i pielęgnacja

O jednym na wstępie trzeba powiedzieć. Jest to roślina raczej dla posiadaczy dużych balkonów, tarasów czy ogrodów i która w mieszkaniu spędza tylko zimę. Na okres letni jest wystawiana na zewnątrz. Wystawiamy po ustąpieniu obawy o przymrozki i po wcześniejszym wielodniowym hartowaniu inaczej słońce przypali nam listki i staną się one jasnopłowe. Kto ma ogród może wsadzić sagowca w grunt lecz jest to rozwiązanie nie najlepsze. Znacznie lepszym będzie posadzenie rośliny do doniczki z bardzo dużymi dziurami w dnie i u dołu z boku doniczki(doniczki dla hydroponiki). Nie mając takowej można w zwykłej produkcyjnej wypalić takie otwory. Można piłką odciąć dno doniczki. Roślina jest wówczas dołowana razem z tą doniczką i na jesień wyciągana. Na tym zdjęciu przykład http://forumogrodnicze.info/viewtopic.php?p=273663#p273663 Po wyciągnięciu wkłada się taką niekompletną doniczkę w drugą taką samą już z dnem normalnym. Nie cierpią wówczas korzenie wyszarpywane z podłoża. Natomiast brak dna czy bardzo duże otwory pozwalają na podsiąkanie wody z niższych warstw gleby i przy naszym standardowym lecie często nie trzeba podlewać. Podlewamy tylko w okresach letniej suszy, kiedy wierzchnie 5-8 cm ziemi jest suche. Podlewamy porządnie i z kolejnym podlewaniem czekamy by znów ta wierzchnia warstwa nam przeschła. Razem z podlewaniem raz w miesiącu warto dać nawóz do kaktusów lub nawóz na bazie organicznej typu biohumus. Nawozy czysto chemiczne trzeba rozcieńczać do ¼ dawki i dawać raz na 10 dni. Można kupić worek suszonego obornika bydlęcego i 2-3 razy w sezonie rozłożyć na doniczce i solidnie podlać. Nawożenie kończymy w połowie sierpnia. Chodzi o to by nie stymulować rośliny do późnego wypuszczania liści. Nowe liście przed jesiennym przeniesieniem do pomieszczenia powinny być w pełni wykształcone i wybarwione. Pamiętajmy, że także okres powrotu na zimowisko powinien być stopniowy. Codziennie dłużej powinniśmy zostawiać rośliny w tym marnym, domowym świetle. Moment pierwszego zabrania rośliny na noc to czas kiedy nocna temperatura ustali się w okolicach 10 0C. Jeśli zdarzy nam się zapomnieć to nie ma większego zmartwienia bo sagowiec na krótką metę jest w stanie przetrwać bez strat temperatury nawet kilka stopni poniżej zera. Starajmy się jednak do tego nie dopuszczać. Wraz ze spadkiem ilości światła szczególnie wówczas, kiedy już na stałe jest na zimowisku zmniejszamy ilość dostarczanej wody. Nie należy jednak przesuszyć całkowicie bryły korzeniowej. Bardzo pomocne w ocenie stanu ziemi wokół korzeni są właśnie te wielkie dziury. Łatwo wówczas sprawdzić wilgotność tam gdzie z reguły utrzymuje się najdłużej.  Na zdjęciu jest pokazane jak łatwo się pomylić jeśli tylko okiem będziemy sprawdzać. Dokładnie widać, że wierzchnia warstewka jest sucha, a pod spodem mokro. Dlatego szczególnie zimą palcem sprawdzamy stan wilgotności. Tutaj trzeba jednak powiedzieć, że ważnym jest także temperatura zimą i jeśli przechowujemy roślinę w ciepłym pokoju będzie ona wymagała więcej wody niż roślina przechowywana w chłodzie. Fani sagowców powinni wiedzieć, że roślina ta nie ma genetycznie zakodowanego okresu spoczynku. W jej naturalnym środowisku okres spoczynku jest wymuszany panującą pogodą. Jeśli zachowamy ten okres spoczynkowy czyli jasne światło lecz niskie temperatury i stosunkowo mało wody roślina będzie wypuszczać liście tylko w okresie sprzyjających warunków czyli latem. Takie liście do okresu chłodów się wykształcą i okrzepną. Natomiast brak wyraźnego okresu spoczynku – u roślin uprawianych w normalnie ogrzewanych pokojach – powoduje, że roślina albo nie bardzo chce rosnąć, albo liście wypuszcza we wrześniu czy nawet październiku. Rozwijają się one przy braku światła, są wyciągnięte i słabowite. Na nich przede wszystkim pojawią się skutki błędów w uprawie.

Wiosną pierwszą naszą czynnością jest usunięcie zaschniętych liści, a następnie zastanowienie się czy przesadzamy roślinę czy nie. I tu znów przydadzą się duże otwory w doniczce bo łatwo podglądnąć stan bryły korzeniowej. Rośliny, które kupiliśmy w poprzednim roku przesadzamy obowiązkowo. Plantatorzy mają inne warunki (podlewanie sterowane) i sadzą prawie zawsze do małych doniczek i ziem torfowych. My takich sposobów podlewania nie mamy to raz, a dwa sagowce w naturze rosną w glebach beztorfowych i bardzo przepuszczalnych. By chronić je przed zalaniem trzeba wymienić podłoże. Większość z nas nie kupi innej ziemi jak zwykła ziemia do kwiatów. Jest ona niestety oparta o torf więc trzeba coś zrobić by dostarczana woda była łatwo odprowadzana zanim torf zdąży nią nasiąknąć do niemożliwości. Potrzebny jest zatem rozluźniacz na tyle skuteczny by woda dość szybko odpłynęła. Nadaje się tu przede wszystkim wermikulit i żwirek akwarystyczny. Może być także piasek, ale musi on być naprawdę gruboziarnisty. Nie wszystkie sklepy ogrodnicze sprzedają taki rzeczny, płukany piasek. W większości jednak znajdziemy drobny żwir lub wermikulit, a poza tym istnieją jeszcze sklepy zoologiczne gdzie żwirek do akwariów jest dostępny.

Uprzedzam pytanie – nie stosujemy perlitu. Ten z biegiem czasu zaczyna pochłaniać wodę, a my naszą roślinę przesadzać będziemy za 3-4 lata więc nie jest to dobry rozluźniacz. Przy przesadzaniu większych egzemplarzy warto jednak postarać się o gruboziarnisty piasek bo jest on ciężki i łatwiej stabilizować wówczas doniczkę. Szczególnie ma to znaczenie przy uprawie na tarasach czy balkonach kiedy wiatr potrafi zrobić swoje. Także na dno donic dajmy kilka większych kamieni, które oprócz doskonałej warstwy drenażowej również będą niewidocznym stabilizatorem. I teraz tak, jeśli nie mamy piasku dajemy żwiru co najmniej 1/3 objętości. Jeśli mamy piasek dajemy ½ ziemi, ¼ piasku i ¼ żwiru. W każdym wypadku na dno donicy dajemy warstwę drenażową. Przy przesadzaniu młodych egzemplarzy dajemy taką doniczkę by główny korzeń łatwo się w niej mieścił na wysokość, a kłodzina była zagłębiona na 1/3 swej wysokości. Sagowiec ma swój korzeń główny na tym zdjęciu młodej siewki jest to najlepiej widoczne. Później dopiero rozwijają się korzenie boczne, które wraz z wiekiem równoważą długość korzenia głównego. Zatem przed kupnem doniczki warto wyjąć roślinę ze starej i zmierzyć dodając do tego pięć centymetrów dolnej warstwy ziemi. Natomiast średnica doniczki powinna być tak dobrana by kłodzina miała wokół 3-5 cm wolnej ziemi. Często może się okazać, że zwykłe standardowe doniczki nie spełniają tych założeń bo albo są za szerokie przy dobrej wysokości albo mają dobrą średnicę lecz są za krótkie. Trzeba się wówczas zdecydować na doniczkę tzw. palmówkę. Przykład pod linkiem http://plastcolor1.home.pl/Palmowka_Terakota-234.html Jest to typ doniczki o większej wysokości przy mniejszej średnicy. Przy wyborze palmówki kierujemy się średnicą bo wiadomo, że na wysokość nam wystarczy, a gdyby była za wysoka to na dno 2 kamienie i po sprawie. Natomiast przesadzając starsze egzemplarze najczęściej wysokość donicy współgra z korzeniami i nie trzeba szukać czegoś specjalnego. Kupowane doniczki mają małe otwory i praktycznie zawsze trzeba wypalać ich więcej i poszerzać już istniejące dlatego nie warto inwestować w drogie gliniane donice. Tu pokazuję takie zwykłe produkcyjne http://cykad.blogspot.com/2009/07/odpowiednia-doniczki-do-uprawy.html dla bardzo młodych sagowców.

Jeśli już mamy taką ochotę to kupmy nieco większą osłonkę dajmy na dno warstwę kamyków co najmniej 5 centymetrową i na to postawmy dopiero nasz ą doniczkę. Ta warstwa będzie nas chroniła przed ewentualnym przetrzymywaniem doniczki w wodzie jaka wycieknie po podlaniu. Od połowy kwietnia można już powoli zacząć hartować rośliny.

Muszę jeszcze o jednym. Dla tych którzy kochają podstawki pod doniczki mała uwaga. Nasze lato bywa deszczowe, a my często jesteśmy w pracy prawie cały dzień lub wyjeżdżamy na kilka dni. Proponuję przycięcie sobie małych dwóch pasków z drewna i postawienie na nich doniczki. Te drewienka nie muszą wystawać spod dna doniczki. Wystarczy centymetrowa przerwa między podłożem, a dnem doniczki. Nigdy nam nie będzie groziło choćby chwilowe zalanie, a i powietrze łatwiej krąży wokół korzeni. Są już doniczki na nóżkach, ale raczej trudno je dostać wszędzie, a i ich wielkość może nie być taka jak chcemy.

Rozmnażanie

Rośliny w warunkach amatorskich nie rozmnażamy. Trzeba ją kupić, chyba, że trafi nam się egzemplarz, który u podstawy kłodziny, lub na samej kłodzinie wyprodukuje odrost korzeniowy, który odcinamy podczas końca okresu spoczynku rośliny i ukorzeniamy w bardzo rozluźnionym podłożu. Ukorzenianie nie nastręcza trudności. Jest to jednak bardzo sporadyczne w warunkach uprawy doniczkowej. Dla ciekawości opiszę jak rozmnażają producenci.

W uprawie gruntowej czyli w ciepłych strefach na egzemplarzach żeńskich pojawiają się takie  owoce. Tamtejsi plantatorzy zbierają te owoce i przez mniej więcej 4 miesiące przechowują je w temperaturze nie niższej niż 20 0C (pamiętamy, że nocą potrafi tam być duuużo mniej). W owocach tych tuż po zbiorze zarodek nie jest w pełni wykształcony, a co za tym idzie nasiona na pewno nie wykiełkują. Zatem te 4 miesiące jest po to by zarodek zakończył okres rozwoju. Potem usuwa się czerwoną skórkę i już same nasiona zaprawia się, a następnie układa na wilgotnej ziemi cały czas utrzymując temperaturę między 26 a 35 0C (nocą dogrzewać, a za dnia schładzać u nich nie u nas). Po 2-3 tygodniach rozpoczyna się kiełkowanie. Najprzód jak zwykle pojawia się korzonek, a później pierwszy listek. Do wytworzenia takiej niewielkiej kłodziny mija kilka lat. Dopiero ona po przycięciu korzeni i liści jest najczęstszym materiałem handlowym eksportowanym do chłodniejszych stref. Tutaj producenci po zabiegach sanitarnych typu opryski przeciw chorobom i szkodnikom sadzą te kłodziny.  Tak to u nich najczęściej wygląda. Po około 2-3 miesiącach bardzo nierównomiernie pojawiają się liście na poszczególnych egzemplarzach. Wówczas takie rośliny trafiają do kwiaciarni. Mam nadzieję, że wytłumaczyłam dlaczego sagowce kosztują dość sporo.

Choroby i szkodniki

Roślina z gatunku tych raczej zdrowych.

Największy problem fundujemy sobie sami. Brak światła i zbyt obfite podlewanie to telegram wysłany do grzybów pleśniowych. Najczęściej pojawiają się jako jasne wykwity na kłodzinie. Tylko ścieranie ich nie jest rozsądnym postępowaniem. To co ścieramy to już same zarodnie wypełnione mikroskopijnymi zarodnikami. Zatem nie niszczymy ani samej grzybni, ani już wysianych zarodników. Po takim zabiegu ze szczoteczką i czystą ściereczką trzeba roślinę opryskać jakimkolwiek środkiem przeciw grzybom w celu zniszczenia pozostawionych(jej nie widać) fragmentów grzybni. Następnie czekamy kilka dni i sprawdzamy czy nie pojawiła się choćby jedna plamka, co świadczyłoby o wykiełkowaniu wysypanych wcześniej zarodnikach (zarodników nic nie jest w stanie zniszczyć). Ponownie postępujemy tak samo. Powtarzamy proces do momentu, kiedy nic nam już się nie pojawi.

Często zimą w uprawie pokojowej lub latem na tarasie w czasie bardzo deszczowego lata i ziemi nieprzygotowanej do szybkiego odprowadzenia jej nadmiaru pojawia się coś takiego jak  na tym zdjęciu. Proces rozjaśniania się listków jest bardzo szybki. Wówczas nie ma na co czekać roślinę wyciągamy z doniczki. Kłodzinę do wiadra z wodą i chwilę nią poruszać by wypłukać resztki tego błota z pomiędzy korzeni. Posprawdzać stan korzeni i jeśli są nadgniłe przyciąć na zdrowej tkance. Zostawić kilkanaście minut by obsuszyć korzenie z nadmiaru wody. Myjemy doniczkę i przesadzamy do niej roślinę, ale już do świeżej ziemi przygotowanej tak jak wspomniałam wcześniej. Niestety roślina ma prawo to odchorować. Dobrze jeśli do wiosny kolejnego roku będzie spokojnie stała. Przez ten czas odbuduje korzenie. Te uszkodzone liście mają prawo zaschnąć w części lub całości. Jeśli zaschną w całości nie martwmy się. Twarda, zdrowa kłodzina wiosną lub wczesnym latem wypuści nowe liście. Stare można będzie obciąć.

Podobne objawy jak wcześniejsze i zaczynające się również od dołu mogą wskazywać na zagłodzenie rośliny. W tym przypadku listki robią się raczej żółtawe, a zbyt mała doniczka dopełnia całości.

Ze szkodników to najczęściej tarczniki lub miseczniki w postaci brązowych, okrągławych bardziej lub mniej wybrzuszonych tarczek usytuowanych najczęściej w pobliżu nerwu głównego. Najlepszym rozwiązaniem jest bardzo stara metoda usuwania lokatorów sporządzana z ½ letniej wody i ½ denaturatu. Do tego kilka kropel płynu do naczyń i góra waty. Namoczonym wacikiem jednym mocnym pociągnięciem usuwamy tarczkę. Wacik wyrzucamy. Ponieważ pod tarczką są maleńkie(niewidoczne) jaja więc kolejnym namoczonym wacikiem jednym posunięciem usuwamy te jaja. Wacik wyrzucamy. I tak każdą tarczkę. Nie ma gwarancji, że usuniemy wszystkie jaja, ale mamy gwarancję, że brudnym wacikiem nie rozniesiemy jaj po roślinie. Za tydzień do 10 dni sprawdzamy czy coś nowego się nie pojawiło. Jeśli tak to znaczy, że rozwinęły się jaja jakich nie udało nam się usunąć. Najczęściej jest wówczas tych tarczek tylko kilka i powtórny zabieg usunie wszystko. Jest zasada, im te tarczki są bardziej podobne do liścia tym większa szansa, że znajdujące się pod nią jaja są jeszcze nie dojrzałe i usunięcie tarczki będzie dla nich śmiertelne.

Innym dość częstym lokatorem jest wciornastek. Sprawdzając liście zobaczymy czarne punkty lub małe srebrzyste plamki. Tutaj już tylko oprysk insektycydem może pomóc.

Plamy oparzeniowe z reguły to drobne plamy rozsiane po listkach i na ogól wiemy, co zrobiliśmy.

Uprawiając roślinę wyłącznie w mieszkaniu możemy spotkać się z bladością liści , która jest odpowiedzią na skrajny brak światła.
Zawsze trzeba pamiętać, że uszkodzonych liści nie naprawimy ważne by nowe były całkowicie zdrowe.

Uwagi

Podstawową uwagą jest fakt dużej toksyczności każdej części rośliny. Warto zastanowić się czy kupić roślinę jeśli w domu są dzieci lub zwierzęta.

Nasz gatunek pierwszy raz opisano dopiero pod koniec 18 wieku i niewiele lat później trafił do królewskiej oranżerii.

Łacińska nazwa rodzaju ”Cycas” jest tłumaczeniem greckiego wyrażenia”koikas” czyli zwrotu ‚rodzaj palmy’.

 

Przypisy


Wykorzystano zdjęcia z następujących stron:

Cycas revoluta – http://i572.photobucket.com/albums/ss162/lapalmeraie/Cycasrevoluta02.jpg

Korzeń palowy – http://www.cactusisland.com.au/2009/07/cycas-revoluta-sago-palm-twin.html

Owoce – http://en.wikipedia.org/wiki/Cycas

Pozostałe zdjęcia – http://www.cycasepalmeiras.com.br/site_eng/content/produtos/

Posted in Uncategorized | Otagowane: , , , | Leave a Comment »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 81 obserwujących.